Na bezrybiu i rak ryba

 

Od dłuższego już czasu śledzę z ogromnym zainteresowaniem wszelkie doniesienia dotyczące prac nad tanimi rozwiązaniami, które być może dadzą nam takie brajlowskie czytniki treści cyfrowych, że użytkownik będzie mógł je kupić bez korzystania ze specjalnych dotacji, czy jakkolwiek inaczej realizowanej pomocy z zewnątrz. Początki są zawsze bardzo entuzjastyczne. W miarę jednak jak prace postępują okazuje się, że założone parametry techniczne nie zadowalają użytkowników końcowych, że wreszcie zapowiadana, niska cena nijak nie da się utrzymać bez drastycznego cięcia oczekiwań co do jakości produktu.

Podczas ostatniej konferencji CSUN wielkie nadzieje wzbudził Orbit Reader. Ten tani czytnik brajlowski ma w założeniu dać użytkownikom pisma brajlowskiego możność czytania brajlem i robienia notatek. Urządzenie ma ponadto mieć możność służenia nam w charakterze terminala brajlowskiego, który poprzez łącze USB, a także za pośrednictwem Bluetootha, połączy się z komputerem czy urządzeniem mobilnym. Cena urządzenia wydaje się być bardzo obiecująca. Wedle moich szacunków ta 20-znakowa linijka brajlowska może w Polsce kosztować mniej niż 5.000 złotych. Brzmi bardzo obiecująco nieprawdaż? Obraz przestaje jednak być optymistyczny, gdy zaczynamy się przyglądać szczegółom.

Brajl będzie się odświeżał powoli – 20 znaków to około pół sekundy. Ale, o ile to nie będzie stanowiło wielkiego problemu, zwłaszcza dla początkujących brajlistów, którzy i tak nie znają uczucia płynności czytania, o tyle hałas generowany podczas produkowania każdej kolejnej linii tekstu może być denerwujący.

Urządzenie będzie duże i ciężkie. Spełni więc być może swoje zadanie jako pomoc w czytelni, do której przychodzą osoby niewidome, ale z pewnością nie będzie dobrym rozwiązaniem dla biegającego z wykładu na wykład studenta.

Na koniec trzeba powiedzieć, że twórcy Orbit Readera, walcząc o obniżenie kosztów, zrezygnowali z umieszczenia w linijce brajlowskiej klawiszy sprowadzania kursora, a co za tym idzie przydatność tego urządzenia jako terminala brajlowskiego wydaje się być mocno dyskusyjna. Wobec powyższego wspominanie o rezygnacji z wszelkich walorów natury estetycznej, o zamiarze sprzedawania czytnika bez własnego futerału, to jedynie niepotrzebny gwóźdź do przysłowiowej trumny. Jakkolwiek intencje twórców tego rozwiązania są szlachetne i godne pochwały, a linijka brajlowska kosztująca tak mało może rzeczywiście sprawić, że korzystanie z treści cyfrowych z użyciem pisma brajlowskiego stanie się bardziej dostępne, musimy jednak z przykrością stwierdzić, że jakość proponowanego produktu końcowego jest trudna do przyjęcia, że więc i ta próba chyba nie do końca się udała.

Źródło: http://www.aph.org/research/orbit-reader-20-details/

Opracował Damian Przybyła

Nowa biblioteka dla osób z niepełnosprawnościami

 

28 października podczas krakowskich Targów Książki odbyła się prezentacja powstającej właśnie platformy przeznaczonej do udostępniania treści cyfrowych osobom z niepełnosprawnościami.  Beneficjentami projektu będą wszystkie osoby, które ze względu na niepełnosprawność nie są w stanie skorzystać z publikacji w tradycyjnej formie papierowej.

W założeniu projekt ten powstał jako rozwiązanie kompromisowe, które, uwzględniając stawiane przez wydawców wymagania związane z ochroną praw autorskich, ma także na celu stworzenie osobom z niepełnosprawnościami możliwości zaspokajania potrzeb edukacyjnych oraz pełniejszego uczestnictwa w kulturze.

Jak wszystkie rozwiązania kompromisowe, tak i prezentowana w Krakowie platforma ma swoje wady. Dla wydawców proponowany poziom zabezpieczeń jest zbyt niski. Z ich punktu widzenia optymalnym rozwiązaniem byłaby biblioteka działająca w systemie streamingu. W tym modelu czytelnik uzyskiwałby dostęp do zasobów biblioteki w trybie online po zalogowaniu. Rozwiązanie takie, jakkolwiek technicznie możliwe, byłoby dość trudne do wykonania. Biorąc bowiem pod uwagę najczęściej używane wśród samych tylko niewidomych i słabowidzących metody korzystania z Internetu należałoby stworzyć cztery różne rozwiązania obsługujące naszą bibliotekę. Gdyby założyć, że dostęp do biblioteki będzie realizowany nie poprzez samodzielną aplikację, lecz poprzez moduł będący rozszerzeniem przeglądarki internetowej, to liczba koniecznych implementacji znacząco wzrośnie. Inny, choć równie istotny, problem stanowiłoby ponadto wykluczenie osób, które nie mają stałego dostępu do Internetu i wreszcie takich, które chcą korzystać z treści cyfrowych za pomocą tzw. urządzeń dedykowanych, ponieważ urządzenia te, a zwłaszcza ich starsze modele, często nie mają technicznej możliwości pracy w trybie online.

Dla osób z niepełnosprawnością rozwiązanie optymalne to nielimitowany, darmowy dostęp do wszelkich treści cyfrowych i to najlepiej przygotowanych tak, aby korzystanie z nich było maksymalnie wygodne i efektywne z punktu widzenia beneficjentów projektu.

Czy zatem kompromis jest w ogóle możliwy?

Wypracowany przez twórców projektu kompromis wydaje się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom wszystkich. Z jednej strony zasoby tworzonej biblioteki będą ściśle kontrolowane przez wydawców, co oznacza, że każda pozycja będzie mogła w każdej chwili być wycofana z biblioteki, z drugiej zaś zastosowane na platformie zabezpieczenie w postaci unikalnego znaku wodnego, jakkolwiek daje możliwość kontrolowania każdego pobranego z biblioteki pliku, nie będzie stanowić przeszkody uniemożliwiającej otwieranie tych plików na praktycznie dowolnym urządzeniu przeznaczonym do ich odczytywania.

Zgłaszane przez potencjalnych użytkowników biblioteki podczas prezentacji platformy zastrzeżenia dotyczące limitowania liczby publikacji do pobrania w ciągu miesiąca wydają się nieuzasadnione. Mechanizm ten jest bowiem bardzo często stosowany w bibliotekach, zaś szczegółowe ustalenia dotyczące reguł jego stosowania będą zapewne wynikiem dobrego rozpoznania potrzeb czytelników.

Twierdzenia wydawców, że znak wodny nie stanowi żadnego zabezpieczenia przed piractwem są nie do końca słuszne. Nałożenie znaku wodnego wprawdzie nie zabezpiecza pliku przed kopiowaniem, ale pozwala na stwierdzenie w stosunkowo łatwy sposób, kto plik niezgodnie z prawem udostępnił.

Czy to zadziała?

Wydaje się, że przy odrobinie dobrej woli z obu stron omawiane tutaj przedsięwzięcie ma spore szanse powodzenia. Z prezentowanych podczas spotkania założeń wiemy, że strona, poprzez którą publikacje będą udostępniane, zostanie stworzona zgodnie ze standardami dostępności, gwarancją czego ma być m.in. udział użytkowników z niepełnosprawnościami w testach platformy. Treści udostępniane będą w formacie EPUB oraz MP3. Format EPUB wybrano ponieważ daje on bardzo dobre możliwości adaptacji treści do potrzeb użytkowników z niepełnosprawnościami. Publikowanie plików audio w formacie MP3 spowoduje, że będzie je można uruchamiać na praktycznie każdym dostępnym obecnie na rynku odtwarzaczu audio.

Platforma została wyposażona w specjalne narzędzia dla wydawców, które dają im pełną kontrolę nad udostępnianymi treściami. Kwestią otwartą pozostaje po pierwsze: czy wydawcy zechcą na takich warunkach udostępniać swoje publikacje, czy nie ograniczą się do umieszczania na platformie publikacji, do których prawa wygasły lub lada moment wygasną i po drugie: czy omawiany tutaj projekt przyczyni się do udostępniania publikacji o charakterze naukowym. Jakkolwiek format EPUB czysto teoretycznie pozwala na dokonywanie wszelkiego rodzaju adaptacji, a przy tym daje możliwość prezentowania treści publikacji w sposób zależny od potrzeb czytelnika, proces takiej adaptacji jest trudny, wymaga bardzo niszowej wiedzy specjalistycznej, a tym samym będzie zapewne bardzo drogi.

Kto zechce działania te finansować? Wydawnictwa? Organizacje pozarządowe? A może Ministerstwo Edukacji Narodowej lub inne instytucje państwowe? Czas pokaże.

Damian Przybyła

Karty do głosowania trzeba zmienić

 

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych wiele osób z niepełnosprawnościami zagłosowało po raz pierwszy. Przyczyniła się do tego zapewne możliwość korzystania z dostępnych kart do głosowania. Jakkolwiek większy udział osób z niepełnosprawnościami powinien nas cieszyć, niepokoić może wyjątkowo duża liczba głosów oddanych w sposób nieważny. Przeprowadzone przez Fundację Batorego badania wskazują na konieczność dalszej optymalizacji procesu głosowania w aspekcie dostępności. Badania opisane w raporcie „Nieważne głosy, ważny problem” wykazały, że główną przyczyną wzrostu liczby głosów nieważnych w porównaniu z wyborami w 2010 roku było dwuipółkrotnie częstsze zaznaczanie na karcie do głosowania więcej niż jednego kandydata: w 2010 r. oddano 466 tys. głosów „wielokrzyżykowych”, w 2014 r. – 1,16 mln. Taki sposób głosowania wynikał z błędnego rozumienia instrukcji dołączonej do karty do głosowania oraz z tego, że broszurowa forma tej karty sugerowała wielu wyborcom, iż mają oni do czynienia z wieloma kartami, co sprawiło, że na każdej ze stron broszury zaznaczali nazwisko wybieranego kandydata. W odpowiedzi na raport Fundacji Państwowa Komisja Wyborcza zareagowała bardzo szybko, co z pewnością świadczy o zrozumieniu potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Do konsultacji zaproszono przede wszystkim osoby z różnego typu niepełnosprawnościami, specjalistów – praktyków zajmujących się tworzeniem dostosowań i usprawnień dla osób z niepełnosprawnością, profesjonalistów w zakresie edytorstwa oraz ekspertów w dziedzinie komunikacji i pragmatyki językowej. Wypada mieć nadzieję, że te wyjątkowo szybko podjęte działania przyczynią się do pełniejszego włączenia osób z niepełnosprawnościami w struktury społeczeństwa obywatelskiego.

 

Źródło: http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosc/1996182.html?utm_source=v8_-_newsletter_-_wszystkie&utm_medium=email&utm_campaign=20.10.2016

Międzynarodowy Dzień Białej Laski

 

Jutro przypada Międzynarodowy Dzień Białej Laski. Obok alfabetu Braille’a to najważniejsze narzędzie zapewniające nam niezależność. Amerykańska Federacja Niewidomych (NFB) promuje korzystanie z laski hasłem „Be proud of your cane” (bądź dumny ze swej laski).

Łatwo powiedzieć, ale dużo trudniej wykonać. Osoby tracące wzrok odwlekają moment wzięcia laski do ręki tak bardzo, jak to tylko możliwe. Dzieci niewidome, chodzące do szkół razem ze swymi widzącymi rówieśnikami, często wstydzą się chodzenia z laską, a reakcja odrzucenia bywa tak silna, że, jak czytamy w jednym z blogów dla rodziców wychowujących dzieci z dysfunkcją wzroku, może stanowić poważny problem wychowawczy.

Nawet osoby dobrze przystosowane, przyzwyczajone do ludzi na ulicy gapiących się na męża, żonę czy dziecko z laską znoszą to z trudem. Inżynierowie nie ustają w wysiłkach, by stworzyć jakąś bardziej dyskretną i równie efektywną alternatywę.

Czy jednak istotą problemu białej laski jest to, że ją widać, że zwraca na siebie uwagę otoczenia?

Niepełnosprawność, obok oczywistych dysfunkcji natury fizjologicznej, jest w dużej mierze stanem naszego umysłu. Kampania prowadzona przez NFB ma na celu przede wszystkim zmianę postaw osób z dysfunkcją wzroku. Biała laska, to obok brajla narzędzie dające nam możliwość manifestowania własnej podmiotowości, efektywnego realizowania prawa do samostanowienia. Żadne konwencje międzynarodowe, żadne regulacje prawne nie zmniejszą ciężaru niepełnosprawności, o ile nie zechcemy sami dawanej przez te regulacje przestrzeni zagospodarować. Biała laska, to narzędzie dające nam do ręki taką możliwość. Pamiętajmy o tym w dniu białej laski.

Damian Przybyła

Nowa odsłona GO2Stop

Jakiś czas temu przestała działać aplikacja do sprawdzania rozkładów jazdy, z której korzystam na co dzień. GO2Stop, bo o tej aplikacji mowa, nie był w stanie zaktualizować baz danych rozkładów jazdy. Wielu użytkowników produktów z systemem operacyjnym iOS skasowało ją w nadziei, że ponowna instalacja rozwiąże problem. Tymczasem aplikacja zniknęła w ogóle z App Store’a. Po ponad dwóch tygodniach jednak nie tylko wróciła, lecz wróciła w nowej, ulepszonej wersji.

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym jest GO2Stop. To aplikacja pozwalająca na sprawdzanie rozkładów jazdy komunikacji miejskiej w kilkudziesięciu miastach w Polsce. Jej twórca, Krzysztof Pliszka, dołożył starań, by była ona dostępna dla użytkowników VoiceOvera. Odróżnia to ją od innych, popularnych wśród osób widzących, programów. Ponadto GO2Stop jest w stanie pracować bez łączenia się z Internetem, co – zwłaszcza kilka lat temu – dla wielu było bardzo istotnym argumentem przemawiającym za tym, by z niej korzystać. Aplikacja pobiera bowiem bazy z kompletem informacji o komunikacji miejskiej w danym mieście, z których można następnie korzystać offline. Program należy do tzw. aplikacji freemium, tzn. wersja darmowa jest całkowicie funkcjonalna, jednak aby nie oglądać reklam i móc skorzystać z więcej niż pięciu wpisów do zakładki „Ulubione”, należy wykupić abonament. Roczny koszt takiej subskrypcji to niecałe 3 euro (tj. kilkanaście złotych). Ponadto, co warto zauważyć, z abonamentu można legalnie korzystać na pięciu różnych urządzeniach, niekoniecznie zalogowanych na jednym Apple ID.

Od czasu wydania pierwszych wersji GO2Stop minęło kilka lat, a deweloper nie miał możliwości reagowania na pojawiające się w systemie iOS zmiany. Pod koniec lipca aplikacja w ogóle przestała działać, gdyż niemożliwe okazało się ściąganie w dotychczasowy sposób rozkładów jazdy. Deweloper, co trzeba podkreślić, zareagował bardzo szybko i od razu przystąpił do prac nad nową wersją apki. Nie tylko sam dołożył starań, żeby aplikację usprawnić, lecz również zorganizował publiczny proces testowania roboczych wersji aplikacji.

Nowa wersja GO2Stop nie jest idealna. Usuwa jednak większość pojawiających się do tej pory błędów. Wprowadza także szereg usprawnień. Oto najważniejsze z nich. Przeprojektowano okno widoku rozkładu jazdy. Dodano nowy ekran początkowy, ekran, na którym widzimy tylko najbliższe odjazdy i dostępne na danym przystanku przesiadki oraz odległość dzielącą nas od przystanku wzbogacono o możliwość dodawania przystanku interesującej nas linii do ulubionych, można tam także zmienić kierunek jazdy lub ustawić alarm. W opcjach alarmu dodano możliwość ustawienia go dla odległości większej niż 250 metrów. Opcja przydatna zwłaszcza dla tych, którzy, jadąc autobusem, chcieliby zostać odpowiednio wcześnie poinformowani o zbliżającym się przystanku. W podobny sposób przeprojektowano okno widoku przystanku. Usprawnienia objęły także zakładkę „Trasa”, która po raz pierwszy stała się w pełni funkcjonalna oraz dostępna dla użytkowników VoiceOvera. Dopracowano także algorytm wyznaczania trasy, dzięki czemu sugestie aplikacji w tym zakresie są znacznie bardziej sensowne niż do tej pory. Zmieniono również elementy w zakładce „Ustawienia”, np. dodano automatyczną aktualizację baz danych. Usunięto także kilka bardzo irytujących błędów związanych z kolejnością anonsowania komunikatów przez VoiceOvera, który – do tej pory – często mówił wszystkie numery linii, a dopiero potem podawał godziny odjazdów. Wszystkie ikonki i elementy graficzne otrzymały etykiety zgodne z VoiceOver.

Aplikację znowu można pobrać z App Store’a, a jej funkcjonalność oraz dostępność dla osób niewidomych znacząco się poprawiły. Autor zapowiada, że projekt będzie się rozwijał. Na komentarze i sugestie użytkowników czeka pod adresem support@go2stop.pl . Z własnego doświadczenia współpracy z deweloperem mogę powiedzieć, że nie tylko słucha przekazywanych uwag, lecz również stara się znaleźć rozwiązania zgłaszanych problemów.

W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe wersje testowe aplikacji. Aby włączyć się do procesu testowania, należy skontaktować się z autorem i zainstalować bezpłatną aplikację TestFlight. Obecnie testowane są funkcje związane z nowymi opcjami dostępnymi w systemie iOS 10 oraz 3D Touch.

Wojciech Figiel

Aby ludziom było bliżej do siebie

Microsoft pracuje nad nowym rozwiązaniem, które być może w sposób bardzo istotny poprawi komunikację międzyludzką. Sieć pełna jest żartów, których tematem są błędy tłumaczeń maszynowych, ale jakość oprogramowania wykonującego takie tłumaczenia wciąż się poprawia. Co więcej, rozwiązania takie zaczynają uwzględniać projektowanie uniwersalne. Tłumaczenie powiedzmy z angielskiego na polski i spowrotem wykonywane w czasie rzeczywistym, to doskonały pomysł, ale wyobraźmy sobie, że wśród języków dostępnych w aplikacji tłumaczącej znalazł się język migowy. Firma Microsoft postanowiła włączyć ten język na równi z innymi językami do opracowywanego tłumacza. Osoba niewidoma będzie teraz mogła za pośrednictwem skypa porozumieć się z osobą niesłyszącą. Jeśli rozwiązanie to udałoby się zintegrować z maszynową audiodeskrypcją – Microsoft pracuje także nad takim zastosowaniem sztucznej inteligencji – to będzie to oznaczać istotną poprawę jakości życia ludzkiego. Czasem zauważenie potrzeb jednego z nas może oznaczać zaspokojenie potrzeb wszystkich.

Źródło https://www.youtube.com/watch?v=spqqcJf5e5Q&feature=share

Film w języku angielskim z audiodeskrypcją.

Traktat z Marrakeszu, ale nie dla obywateli UE

 

W wydanym w dniu wczorajszym komunikacie prasowym Europejskiej Unii Niewidomych czytamy:

„30 września traktat z Marrakeszu wchodzi w życie we wszystkich państwach, które go ratyfikowały, lecz nie w Unii Europejskiej.”

Kiedy UE dołączy do działań reszty świata na rzecz wyeliminowania głodu książki?

14 września Komisja Europejska opublikowała szereg propozycji rozwiązań prawnych dotyczących prawa autorskiego. Regulacje te dotyczą transgranicznej wymiany publikacji w formatach dostępnych oraz dozwolonego użytku publicznego dla osób z dysfunkcją wzroku. 8 września rzecznik generalny UE opublikował opinię dotyczącą rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego wokół ratyfikacji Traktatu stwierdzając, że ratyfikacja tego dokumentu należy do kompetencji Unii Europejskiej. Rozstrzygnięcie to usuwa argument prawny, którym posługiwało się 7 państw członków UE, blokując ratyfikację traktatu przez ostatnie dwa lata. Procedura ratyfikacji musi przejść przez Parlament Europejski, Komisję Europejską oraz Radę. Jakkolwiek opinie rzecznika zwykle są uwzględniane przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, nie wydał on jeszcze wyroku w tej sprawie, można jednak mieć nadzieję, że nastąpi to raczej wcześniej niż później.

Wobec perspektywy szybkiego usunięcia przeszkód formalnych stojących na drodze do ratyfikacji Traktatu Europejska Unia Niewidomych oczekuje od europejskich prawodawców wypracowania konsensusu w tej sprawie.

Nam, drodzy czytelnicy, wypada tylko życzyć sobie, by ratyfikacja traktatu nastąpiła tak szybko, jak to tylko możliwe. Polska jest bowiem dobrze przygotowana na wdrożenie postanowień traktatu, a wszystkie działania przygotowujące jego wdrożenie od strony wykonawczej tam, gdzie to tylko możliwe, już trwają.

Źródło: https://t.co/I0XpFY4JJo

Cała para idzie w… paraolimpiadę

 

Po sierpniowych igrzyskach olimpijskich przyszedł czas na paraolimpiadę. Igrzyska transmitował Polsat, TVP i Polskie Radio. Sprawozdania prasowe z poszczególnych wydarzeń można znaleźć na portalach dedykowanych osobom z niepełnosprawnościami, ale także na mainstreamowych portalach informacyjnych i w prasie sportowej. Można więc powiedzieć, że niepełnosprawni sportowcy są teraz na topie, a przecież jeszcze całkiem niedawno o igrzyskach paraolimpijskich mówiło się jak o egzotycznej namiastce, czymś na otarcie łez dobrym dla „biednych, pokrzywdzonych przez los inwalidów”.

Jeszcze i teraz mówi się o sportowcach z niepełnosprawnościami w ten nieznośnie protekcjonalny sposób „dzielni ludzie”, „bohaterowie”, dodając przy okazji, jak bardzo jest im ciężko, jak trudno i pod prąd muszą osiągać swoje sukcesy. Oni tym czasem chcą być po prostu sportowcami, a co ważniejsze udaje się im to osiągnąć. I nie chodzi o zdobyte medale, lecz bodaj o to, że rywalizacja paraolimpijska cieszy się w Rio większym zainteresowaniem niż igrzyska sportowców pełnosprawnych, że tak jak u pełnosprawnych, tak i tutaj sito kontroli antydopingowej jest gęste, a przypadki stosowania dopingu są wykrywane i karane zgodnie z powszechnie obowiązującymi zasadami i nikt już nie mówi: „Nie dość, że niepełnosprawny, to jeszcze stosuje doping”, choć kilka lat temu podobne wypowiedzi były czymś powszechnym. Ktoś mógłby powiedzieć, że transmisje z konkurencji paraolimpijskich to ukłon w stronę poprawności politycznej, lecz twierdzenie takie nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Okazuje się bowiem, że w Polsce najwięcej transmisji z paraolimpiady było w telewizji Polsat, że transmisje te cieszyły się dużym zainteresowaniem, że wreszcie medale polskich paraolimpijczyków to wydarzenia sportowe, o których się mówi, które się ogląda, o które toczy się kibicowskie spory.

Medale paraolimpijskie same w sobie są ciekawostką. W tym roku po raz pierwszy zadbano by były one w pełni dostępne dla osób niewidomych. Każdy medal zaopatrzono w napis wykonany brajlem. Niewidomy sportowiec łatwo odróżni kolor medalu, ponieważ w każdym z 2642 medali olimpijskich umieszczono mechanizm, który sprawia, że medal, gdy go potrząsnąć, wydaje dźwięk. Medale różnią się między sobą brzmieniem tego dźwięku. W brązowym umieszczono 16, w srebrnym 20, a w złotym 28 stalowych kuleczek.

Paraolimpiada to także nowości technologiczne.

Rozwój sportu możliwy jest dzięki pracy inżynierów, lekarzy i naukowców z wielu dziedzin. Dotyczy to także sportowców z niepełnosprawnościami. Tegoroczne igrzyska przyniosły niewidomym pływakom bardzo interesującą nowość. Firma Samsung opracowała dla nich specjalne urządzenie poprawiające orientację w basenie. Do tej pory zawodnik musiał polegać na uwadze i refleksie swego trenera. Bardzo ważnym elementem jest dla każdego pływaka tzw. nawrót. Nie wolno go wykonać zbyt wcześnie, bo grozi to dyskwalifikacją. Zbyt późne wykonanie nawrotu może się skończyć poważną kontuzją. Aby tego uniknąć, trenerzy używali tyczek zakończonych miękką piłeczką, którymi dotykali w odpowiedniej chwili swojego zawodnika, sygnalizując w ten sposób, że właśnie należy rozpocząć nawrót. Teraz już nie muszą tego robić. Specjalny, wyposażony w element wibracyjny oraz odbiornik Bluetooth czepek pływacki, wykryje zbliżanie się do ściany basenu i poinformuje o tym zawodnika. Czy wynalazek ten będzie miał wpływ na poprawę wyników osiąganych przez pływaków z dysfunkcją wzroku? Czas pokaże.

Na razie kibicujmy sportowcom z niepełnosprawnościami, nie tylko tym biorącym udział w paraolimpiadzie, i cieszmy się z osiągnięć Polaków, którzy zdobyli 39 medali (w tym 9 złotych) na igrzyskach osób z niepełnosprawnościami, na igrzyskach ważnych dla wszystkich.

Damian Przybyła

Zaproszenie na bezpłatne seminarium "Jak poznawać siebie?"

W każdym drzemią talenty, trzeba tylko je obudzić i pozwolić im rozkwitnąć.

Polski Związek Niewidomych Serdecznie zaprasza osoby z dysfunkcją wzroku wraz z bliskimi do udziału w seminarium pt. "Jak poznawać siebie?", którego celem jest zachęcenie do odkrywania własnych zdolności, wartości i poznawania sposobów służących samorozwojowi.

To niezwykłe spotkanie jest organizowane w ramach centralnych obchodów jubileuszu 65-lecia Polskiego Związku Niewidomych, a odbędzie się ono dzięki współpracy PZN z Personality Improvement Institute - PII.
PII jest twórcą Cyklu Seminariów Kinowych z zakresu samorozwoju, powstałych przy udziale najbardziej rozpoznawalnych gwiazd kina i telewizji.

W trakcie seminarium wyemitowany zostanie film edukacyjny pt. "Jak poznawać siebie", a w roli filmowych prelegentów wystąpią aktorzy Jerzy Stuhr i Adam Ferency. Przedstawiona zostanie też krótka historia Hellen Keller.

Wszyscy uczestnicy seminarium otrzymają nieodpłatnie materiały audio powstałe w ramach Inspirującego Kursu Skutecznego Samorozwoju autorstwa Personality Improvement Institute, nagrane przez wybitnych lektorów, takich jak: Krystyna Czubówna i Adam Ferency. Materiały te, wzbogacone o podręczniki z ćwiczeniami, w formie elektronicznej będą dostępne po uaktywnieniu kodu przysługującego każdemu uczestnikowi.

Po seminarium organizator zaprasza na poczęstunek i jubileuszowe spotkanie.

Seminarium odbędzie się 3 października 2016 r. (poniedziałek) w godz. 11.00-13.30 w Warszawie w Multikinie przy al. KEN 60 (tuż przy stacji metra Imielin).

Udział w seminarium jest bezpłatny, koszty dojazdu uczestnicy pokrywają we własnym zakresie.

Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc obowiązuje wcześniejsza rezerwacja.
Osoby zainteresowane proszone są o zgłaszanie się drogą mailową: ihawrylow@pzn.org.pl lub telefonicznie 22 635 76 16.
W zgłoszeniu należy podać:
- imię i nazwisko,
- numer telefonu/adres e-mail,
- imię i nazwisko osoby towarzyszącej - przewodnika.

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków