BrailleNote Touch

 

Podczas ostatniej konferencji CSUN firma Humanware zaprezentowała urządzenie, o którym bez zbytecznej przesady można powiedzieć, że stało się przebojem w dziedzinie technologii wspierających.

BrailleNote Touch to siedmiocalowy tablet z systemem Android w wersji 4.4, wyposażony w 32 lub 18 znakowy wyświetlacz brajlowski. Urządzenie zoptymalizowano do potrzeb osób posługujących się brajlem. Ekran obsługuje dotknięcie dziesięcioma palcami. Został skonstruowany tak, że „odróżnia” poszczególne palce, dzięki czemu mamy możliwość dość swobodnego pisania na brajlowskiej klawiaturze ekranowej oraz dobrą kontrolę nad jego dotykowym interfejsem. To pierwszy na rynku notatnik brajlowski, który uzyskał certyfikat zgodności z systemem Android wydawany przez Google. Oznacza to, że urządzenie jest w pełni zgodne ze standardami dostępności zastosowanymi w systemie Android, więc w praktyce, jeśli jakaś aplikacja spełnia systemowe wymagania dostępności, będzie jej można z powodzeniem używać na omawianym tablecie. Urządzenie pozwala użytkownikowi na instalację wszystkich aplikacji dostępnych w sklepie Google Play.

Producent kieruje swoją ofertę do osób kształcących się oraz aktywnych zawodowo.

Użytkowników brajla z pewnością ucieszy możliwość korzystania z wielu tablic brajlowskich i zmieniania ich w locie. To samo dotyczy zresztą także syntezatorów mowy. Jak na tablet, nasze urządzenie jest dosyć ciężkie – w pokrowcu waży około 1,5 kg. Obok możliwości pisania na ekranowej klawiaturze brajlowskiej, użytkownik otrzyma w cenie urządzenia także standardową klawiaturę brajlowską taką samą, jak ta, z której korzystają już od wielu lat użytkownicy notatników brajlowskich Apex. Jest i dobra wiadomość dla tych, którzy woleliby do pisania używać standardowej klawiatury typu qwerty. Notatnik, wprawdzie z pewnymi ograniczeniami, będzie pozwalał na korzystanie z takiej klawiatury. BrailleNote Touch to produkt o wielkim potencjale rozwojowym. Pierwsze egzemplarze urządzenia mają być sprzedane w maju, a tym czasem już teraz producent zapowiada mające pojawić się wkrótce aktualizacje oprogramowania. Priorytety na tej liście to wprowadzenie możliwości wykorzystywania wbudowanej w tablet linijki brajlowskiej jako brajlowskiego terminala komputerowego oraz pełna implementacja obsługi systemu notacji matematycznej Nemeth. Obok edukacji w dziedzinie matematyki i nauk ścisłych, celem producentów jest wspieranie wśród niewidomych nauki języków obcych. W ustawieniach urządzenia przewidziano dwujęzyczne profile konfiguracyjne, dzięki czemu w naturalny sposób osoba ucząca się języka obcego będzie mogła korzystać ze swego języka jako języka podstawowego oraz z drugiego języka bez konieczności przechodzenia przez kłopotliwą procedurę zmieniania wielu ustawień.

Niepokój budzi jednak zastosowanie dość przestarzałego technologicznie systemu operacyjnego. Wprawdzie, jak twierdzą przedstawiciele Humanware, Google będzie dość długo wspierać zainstalowaną w urządzeniu wersję Androida 4.4, ale biorąc pod uwagę astronomiczną (pięć i pół tysiąca dolarów w USA) cenę urządzenia oraz związane z nią oczekiwania co do jego czasu życia i, co tu dużo mówić, niezbyt imponującą specyfikację techniczną, należy się spodziewać, że deklarowana przez twórców otwartość systemu oraz podejście włączające w projektowaniu urządzenia stanie się wkrótce jedynie pobożnym życzeniem.

Szczegóły techniczne

  1. Procesor 1,2 GHz
  2. 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci wewnętrznej z możliwością rozszerzenia za pomocą kart SD
  3. Slave oraz host USB 2.0 i czytnik kart SD
  4. Urządzenie wyposażono w standardowy, wymienny akumulator o pojemności 5100 mAh

Podsumowując…

Jakkolwiek proponowane przez firmę Humanware urządzenie jest w praktyce w warunkach polskich (ze względu na swoją zaporową cenę) nienabywalne, idea zastosowania zasad projektowania włączającego podczas tworzenia urządzenia dla osób z dysfunkcją wzroku zasługuje na najwyższą pochwałę, a BrailleNote Touch jest z pewnością pierwszym rozwiązaniem tak otwartym na integrację z mainstreamowymi standardami technologicznymi.

Źródło: http://www.braillenotetouch.com

Damian Przybyła

Microsoft poprawia dostępność swoich produktów

 

Z poświęconego tematyce dostępności blogu firmy Microsoft uzyskaliśmy interesujące informacje dotyczące prac nad dostępnością w systemie Windows oraz działań podejmowanych przez giganta z Redmont na rzecz poprawienia funkcjonalności i ergonomii pracy systemowego czytnika ekranu Narrator.

Już w lipcu ubiegłego roku przedstawiciele Microsoftu twierdzili, że Windows 10 ma oznaczać przełom w dziedzinie dostępności. Zadanie okazało się trudniejsze niż zakładano. Trzeba było tworzyć specjalne, przeznaczone dla użytkowników technologii wspierających, instrukcje posługiwania się najnowszą wersją systemu Windows, ale już to, że twórcy systemu zadali sobie trud i pomyśleli o użytkownikach z niepełnosprawnością samo w sobie jest godnym odnotowania pozytywnym zjawiskiem. Pesymiści obawiali się, że jak to zwykle miało miejsce w przypadku produktów Microsoftu, także i tym razem wszystko skończy się na obietnicach, a w najlepszym razie na jakichś gadżetach bez znaczenia. Okazało się jednak, że tym razem pesymiści nie mieli racji. Z początkiem roku Microsoft ogłosił, że dostępność jest dla firmy priorytetem rozwojowym. Telefony z systemem Windows otrzymały używalny czytnik ekranu, a pakiet MS Office w swej najnowszej wersji stał się dostępny dla użytkowników czytnika ekranu w systemie Mac OS X.

Stan prac nad dostępnością produktów Microsoftu zainteresowani mogą śledzić na bieżąco, czytając blog poświęcony tej tematyce. Z powyższego źródła dowiadujemy się m.in., że trwają prace nad poprawieniem jakości pracy z systemowym czytnikiem ekranu dla Windows. W wersjach czytnika dostępnych dla uczestników programu Windows Insider czytnik otrzymał odpowiednik obecnego już od dawna w innych aplikacjach tego rodzaju tzw. trybu przeglądania. W Narratorze funkcja ta nazywa się Scan Mode, a do jej uruchomienia używa się skrótu klawiszowego CapsLock+Spacja. Ponadto Narrator otrzymał nowe, mówiące szybciej i bardziej responsywne głosy syntetyczne. Na razie są one dostępne w języku angielskim. Responsywność to nie tylko aplikacje TTS, lecz także sam czytnik ekranu. Tu także podjęto prace nad poprawieniem sytuacji.

Wielka aktualizacja

Zaraz po premierze systemu Windows 10 zapowiadano mającą wkrótce nastąpić aktualizację systemu, której celem miało być poprawienie go pod względem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami. Na głośno zapowiadaną aktualizację musimy wprawdzie czekać znacznie dłużej niż zapowiadano, ale zakres zapowiadanych zmian, o ile rzeczywiście zostaną one wprowadzone do systemu, zdaje się owo oczekiwanie wynagradzać. We wspomnianym powyżej blogu czytamy m.in., że owa aktualizacja oznacza uporządkowanie całej infrastruktury dostępnościowej. Oznacza to rezygnację z MSAA na rzecz UIA oraz implementację wszystkich funkcji dostępnościowych HTML5 do przeglądarki MS Edge. Ponieważ przeglądarka Edge stanowi istotną część interfejsu systemu Windows 10 w praktyce należy spodziewać się korzystnych zmian w dziedzinie dostępności systemu.

Zapowiadana przybliżona data oczekiwanej przez nas aktualizacji, to prawdopodobnie rocznica premiery systemu Windows 10.

Źródło: https://blogs.msdn.microsoft.com/accessibility/

Skaner w pierścionku

 

Okulary od Google, zegarki od Apple czy Samsunga, opaski mierzące puls i ciśnienie krwi, długo jeszcze można wyliczać ubieralne przedmioty, które mają poprawić nam jakość życia. Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology pracują nad kolejnym gadżetem z tej kategorii. Ma to być drukowany z użyciem techniki druku 3D pierścionek, który użytkownik będzie nosił na palcu wskazującym. Choć wartość jubilerska omawianego precjozum najprawdopodobniej będzie niewielka. Wydaje się, że dla wielu osób niewidomych, a zwłaszcza słabowidzących drobiazg ten może stać się bardzo użyteczny. Zamontowana wewnątrz pierścionka kamera zeskanuje tekst książki, dokumentu czy restauracyjnego menu. Potem urządzenie przeczyta go głosem syntetycznym. Aby przeczytać tekst, wystarczy pokazać go palcem. Urządzenie wyposażono w oprogramowanie śledzące ruch palca wskazującego tekst oraz element wibracyjny, dzięki któremu będzie ono mogło poinformować nas, że nie wskazujemy poprawnie skanowanej treści. Jak twierdzą twórcy skanera palcowego ma to być pierwsze na świecie urządzenie czytające skanowany tekst w czasie rzeczywistym. Dla użytkownika korzystanie ze skanera ma być jak wodzenie palcem po odczytywanym tekście.

Prace nad urządzeniem trwają już od trzech lat, ale zanim gadżet trafi w ręce potencjalnych użytkowników trzeba będzie rozwiązać jeszcze kilka dość istotnych problemów. Najtrudniejsze z nich to wspomaganie użytkownika w prowadzeniu kamery wzdłuż linii tekstu oraz uzyskanie informacji o tym, gdzie tekst ma początek, a gdzie się kończy. Czytnik ma mieć zastosowanie do czytania treści dokumentów papierowych oraz ekranu komputera. To ostatnie jednak napotyka na poważne trudności, ponieważ dotykanie ekranu dotykowego powoduje zmianę jego zawartości, uniemożliwiając tym samym sensowną interakcję z rozpoznawaną treścią. Jedynym istniejącym obecnie rozwiązaniem tego problemu jest wyłączenie możliwości współpracy z ekranami dotykowymi.

Celem twórców czytnika jest ponadto stworzenie urządzenia, które będzie tak tanie, by mogły z niego skorzystać osoby o niskich dochodach. Rozwiązanie to oczywiście nie zastąpi brajla, lecz jako tania alternatywa z pewnością przyczyni się do poprawy jakości życia osób z dysfunkcją wzroku.

Źródło: http://tech.firstpost.com/news-analysis/3d-printed-fingerreader-aid-blind-readers-real-time-227079.html

VLC for Mobile, czyli muzyka na naszym iPhonie bez iTunes

 

Telefony firmy Apple to z punktu widzenia dostępności najbardziej przyjazne urządzenia tego typu dla niewidomych użytkowników. Gdy jednak posłuchać tych, którzy mają coś przeciw urządzeniom z nadgryzionym jabłkiem w logo, niemalże zawsze pada jeden argument, który zbić jest bardzo ciężko: iOS jest strasznie zamknięty, a do umieszczenia muzyki w pamięci telefonu konieczny jest program iTunes.

Rzeczywiście, tak jest. iPhone po podłączeniu do naszego komputera nie zachowuje się jak przenośny dysk i nie możemy po prostu skopiować naszych ulubionych plików audio czy wideo do jego pamięci. Zamiast tego musimy zainstalować iTunes, stworzyć bibliotekę, dodać do niej muzykę, a następnie dokonać synchronizacji. Dzieje się tak, ponieważ Apple dane dla każdego programu trzyma w oddzielnym obszarze swojej pamięci, a ze względu na kwestie nie tyle techniczne, co raczej związane z prawami autorskimi, muzyka jest tu pod szczególnym nadzorem i nie możemy sobie nią swobodnie żonglować. Na całe szczęście są programy, które pozwalają w nieco wygodniejszy sposób zasilać muzyką naszego iPhona, iPoda czy iPada.

VLC for Mobile

Przykładem takiego programu jest odtwarzacz VLC, który jest z pewnością znany części czytelników Tyfloświata z komputerów PC. O ile w systemie Windows dostępność tej aplikacji pozostawia sporo do życzenia, o tyle w systemie iOS jest ona całkiem dostępna i może nam posłużyć jako odtwarzacz muzyki ze swoją własną biblioteką. W tym miejscu muszę dodać, że ze względu na separację danych poszczególnych aplikacji, odsłuchiwanie naszej muzyki, którą zsynchronizowaliśmy wcześniej przez iTunes, nie jest możliwe za pomocą VLC. Obowiązuje tu prosta zasada „albo, albo”. Albo decydujemy się na VLC, albo pozostajemy w świecie playlist i iTunes.

Jak to działa?

Naszą przygodę zaczynamy od pobrania programu VLC For Mobile ze sklepu AppStore.

Po bezpłatnej instalacji stukamy dwukrotnie w zlokalizowany w lewym, górnym rogu ekranu przycisk „Otwórz boczne menu VLC”. Następnie odszukujemy i dwukrotnie stukamy w przycisk „Wifi Up”, który po tej operacji zmieni się w „Wifi Up On”. Na ekranie pojawi się adres IP naszego iPhona, np. http://192.168.1.5, alternatywnie będzie to adres domenowy w postaci http://nazwa-naszego-iphona.local.

Teraz wystarczy już tylko otworzyć ten adres w przeglądarce internetowej uruchomionej na komputerze, z którego będziemy chcieli wgrywać muzykę do naszego urządzenia. Uwaga, telefon i komputer muszą znajdować się w tej samej sieci lokalnej.

Strona pozwalająca na wgrywanie materiałów multimedialnych jest bardzo prosta i intuicyjna. Interesuje nas tak naprawdę jeden przycisk opisany jako „Przeglądaj”, dzięki któremu możemy wybrać jeden lub więcej plików, które chcemy przesłać. W momencie rozpoczynania transferu warto upewnić się, że urządzenie jest odblokowane, a aplikacja VLC jest aktualnie uruchomiona, telefon wykrywając aktywne transfery nie pozwoli na zablokowanie ekranu czy uśpienie programu zanim nie zostaną one zakończone, ale o prawidłowe początkowe stadium tej operacji musimy zadbać osobiście.

Strona wyposażona jest w interaktywny pasek postępu, odczytywany np. przez duet Firefox + NVDA, tak więc informację o tym, jak miewa się transmisja naszych plików możemy otrzymywać na bieżąco. Problemem jest to, że wysłane pliki nie pojawiają się od razu na liście zlokalizowanej poniżej paska, jedynym remedium na ten stan rzeczy jest odświeżenie strony przez klawisz F5, należy jednak pamiętać, aby nie robić tego w trakcie transmisji.

Co jeszcze potrafi VLC For Mobile?

 

Całkiem sporo, a dla nas jedną z ciekawszych funkcji jest możliwość grupowania naszych zbiorów w foldery, będące jednocześnie playlistami, które mogą być w całości odtwarzane przez VLC. Możemy także np. pliki umieszczone w naszej muzycznej bibliotece eksportować do innych programów w tym maila, odtwarzać strumienie internetowe czy pliki udostępnione w naszej sieci lokalnej. VLC For Mobile daje sporo możliwości, a w historii tego programu bywało już tak, że ich część na tyle nie podobała się Apple, że aplikacja przez pewien czas była nieobecna w Appstore. Na szczęście taki stan rzeczy mamy już za sobą i od jakiegoś czasu możemy cieszyć się alternatywnym dla programu Muzyka odtwarzaczem.

Na zakończenie

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że opisywana tu metoda jest swego rodzaju obejściem. Nie dotarliśmy jeszcze w historii firmy z Cupertino do momentu, w którym będziemy mogli podłączyć nasze urządzenie do komputera, skopiować, co tylko chcemy, i odtworzyć w dowolnie wybrany przez siebie sposób. Powiem więcej, nie jestem pewien, czy w ogóle kiedyś do takiego momentu dojdziemy. Fakt pozostaje jednak faktem, że VLC może być dla części użytkowników nadgryzionego systemu ciekawą alternatywą w stosunku do iTunes, a ja po prostu zachęcam by dać tej aplikacji szansę – tym bardziej, że dzięki niej możemy odtwarzać zarówno pliki audio, jak i wideo. Miłego konsumowania cyfrowych treści!

Michał Dziwisz

Stowarzyszenie nadawców serwisów audioinformacyjnych

 

Czytanie bywa niemożliwe nie tylko wtedy, gdy ma się problemy ze wzrokiem. Czasem nie potrafimy poskładać tekstu w sensowną całość nawet wtedy, gdy go dobrze widać. Są i tacy, którzy nie przewrócą strony książki, nie utrzymają w ręce gazety, nie obsłużą klawiatury komputera ani nawet ekranu dotykowego, są wreszcie osoby, które ze względu na związaną z podeszłym wiekiem utratę sprawności utraciły możliwość czytania. Jednak mimo tych trudności wszyscy chcemy mieć dostęp do książek, gazet czy szeroko rozumianych serwisów informacyjnych. Czytelnicy Tyfloświata zapewne znają Tyfloradio. Wielu słuchało także audycji Tyflopodcastu. Potrzeby, o których tu mówimy, dotyczą oczywiście ludzi na całym świecie, dlatego pragnę uwadze czytelników polecić stronę międzynarodowego stowarzyszenia nadawców serwisów informacyjnych w formacie audio (International Association of Audio Information Services) http://www.iaais.org

Organizacja powstała w roku 1977 jako stowarzyszenie nadawców amerykańskich. Następnie w roku 1999 przekształciła się w międzynarodowe stowarzyszenie. Obecnie do stowarzyszenia należą nadawcy z Australii, Japonii, Kanady, RPA, USA i Wielkiej Brytanii. Odpowiadając na pytania redakcji, prezes stowarzyszenia - Stuart Holland stwierdził, że sytuacją idealną byłoby, gdyby członkami organizacji stały się podmioty świadczące usługi informacyjne dla osób niemogących korzystać z druku na całym świecie. Misją stowarzyszenia jest tworzenie usług społecznych, polegających na umożliwianiu dostępu do informacji tym wszystkim, którzy z różnych powodów nie są w stanie skorzystać z nich za pośrednictwem druku. Pracownikami stacji radiowych należących do stowarzyszenia, są w większości wolontariusze. Czytają słuchaczom prasę, książki, ogłoszenia lokalne. Dostarczają wszelkiego rodzaju informacji – od lokalnej prognozy pogody czy informacji o programie telewizyjnym lokalnego nadawcy, po informacje o wydarzeniach, które mogłyby zainteresować słuchaczy ze względu na niepełnosprawność. Na stronie organizacji zainteresowani znajdą katalog nadawców wraz z odnośnikami do ich stron internetowych. W przypadku niektórych serwisów wymagana jest rejestracja. W procesie rejestracji zwykle należy udokumentować swoją niepełnosprawność. W USA do korzystania z omawianych tutaj usług mają prawo nie tylko osoby z dysfunkcją wzroku, lecz także wszyscy ci, których określa się tam jako „print disabled”, czyli osoby, które z powodu dowolnej niepełnosprawności nie są w stanie skorzystać z materiałów w postaci drukowanej. Programów stacji należących do stowarzyszenia można słuchać w sieci. Tu dobra wiadomość dla potencjalnych słuchaczy w Polsce: żadna ze stacji zarejestrowanych na stronie nie stosuje geoblockingu. Programy niektórych stacji dostępne są także za pośrednictwem satelitów. Wiele stacji w Stanach Zjednoczonych dostarcza swoim niepełnosprawnym słuchaczom specjalne odbiorniki, skonstruowane tak, by nawet osoba o bardzo ograniczonej sprawności mogła taki odbiornik obsłużyć. Ze swej strony polecamy czytelnikom uczącym się języka angielskiego, by zajrzeli na omawianą stronę internetową i skorzystali z dostępnych tam audycji radiowych. Sprawdzając dostępność serwisów, zauważyliśmy, że teksty są zazwyczaj czytane bardzo wyraźnie i z szybkością pozwalającą na słuchanie ze zrozumieniem osobom, które język angielski znają w stopniu średnio zaawansowanym.

Co daje nadawcom stowarzyszenie

Ponieważ stacje należące do stowarzyszenia to organizacje non-profit, bardzo ważną sprawą jest dla nich udzielanie sobie wszelkiej pomocy. Członkowie dzielą się nieodpłatnie wyprodukowanymi przez siebie programami, wspierają się w gromadzeniu funduszy na prowadzenie działalności, mają forum internetowe, na którym wymieniają się doświadczeniami dotyczącymi zarządzania, tworzenia programów czy wreszcie podnoszenia kwalifikacji.

A co dla nas

Przyglądając się rozwiązaniom zastosowanym w innych krajach, można zastanawiać się nad tym, czy nie byłoby dobre zastosowanie ich na naszym gruncie. Z własnego doświadczenia, wiele lat pracowałem z osobami starszymi i ciężko chorymi, wiem, że stacja radiowa proponująca słuchaczom rozbudowany serwis informacyjny oraz lekturę książek i prasy z pewnością byłaby potrzebna nie tylko osobom z dysfunkcją wzroku. Warto też, jak się wydaje, zastanowić się nad tym, czy nie należałoby rozszerzyć grupy osób, które mogą korzystać ze źródeł publikowanych w formatach dostępnych. Zawężanie tej grupy do osób z dysfunkcją wzroku w sposób paradoksalny szkodzi tym ostatnim. Kwestią otwartą pozostaje, czy i w jaki sposób lokalni nadawcy mogą skorzystać z międzynarodowej współpracy i wymiany tworzonych przez siebie treści, ale na to pytanie muszą odpowiedzieć oni sami.

Damian Przybyła

ADAPTER.PL - Pierwsze VoD na świecie dla tych, którzy nie widzą i nie słyszą

— CHCEMY, ŻEBY KINEM MOGLI CIESZYĆ SIĘ WSZYSCY, TAKŻE NIEWIDOMI I NIESŁYSZĄCY ODBIORCY

— mówi Justyna Mańkowska wiceprezes Fundacji Katarynka.

W tej chwili polskie kina są praktycznie niedostępne dla niewidomych i niesłyszących widzów. Kinomani z dysfunkcją słuchu i wzroku mogą cieszyć się filmami tylko podczas zamkniętych pokazów. Osoby głuche nie znają polskiej sztuki filmowej, bo polskie filmy nie posiadają napisów lub migacza.

Dlaczego nie chodzę do kina?

Festiwal, który mnie interesuje jest na drugim krańcu Polski. Ciężko bez opiekuna dostać mi się na miejsce. Nie mam pieniędzy. Film nie ma audiodeskrypcji – odpowiadali niewidomi.

Jednocześnie bardzo wielu z nich ma dostęp do Internetu — według danych GUS dostęp do sieci w 2013 roku miało 70% gospodarstw domowych. To znaczy, że spośród ok. 2 milionów osób z dysfunkcją słuchu i wzroku w Polsce, filmy w Internecie może oglądać pewnie około miliona z nich.

3 lata przygotowań, 2 lata działalności

ADAPTER.PL — od 2014 roku funkcjonuje specjalny serwis VoD z filmami dostosowanymi dla osób z dysfunkcjami sensorycznymi. Portal stworzyła wrocławska Fundacja na Rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji KATARYNKA.Wydarzenie specjalne - Popiół i diament

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PIERWSZY W POLSCE I Z PEWNOŚCIĄ JEDEN Z PIERWSZYCH NA ŚWIECIE, NA KTÓRYM WSZYSTKIE FILMY DOSTĘPNE SĄ ONLINE, ZA DARMO, PRZEZ 24 GODZINY NA DOBĘ.

Każdy z nich opatrzony zostaje audiodeskrypcją dla osób niewidomych i specjalnymi napisami dla osób głuchych i słabosłyszących. Co ważne, szczególnie w przypadku takich odbiorców, portal przygotowany został z założeniem maksymalnej łatwości w użytkowaniu. Nie wymaga więc żmudnej i skomplikowanej procedury rejestracji. Nie wymaga logowania, podawania numeru orzeczenia o niepełnosprawności, kodów smsowych czy innych wrażliwych danych.

Nie bez znaczenia jest również intensywnie pracujący support, pozostający w stałym kontakcie z użytkownikami, pomagający w rozwiązywaniu problemów programowych i sprzętowych.

Działania wspierające nie ograniczają się jedynie do kontaktu mailowego, załoga ADAPTERa kontaktuje się też z użytkownikami poprzez media społecznościowe i specjalne fora internetowe, na których pojawiają się osoby z niepełnosprawnościami. Ich sugestie przekazywane są do działu programistycznego i wdrażane w kolejnych wersjach rozwojowych serwisu.

Podsumowując — zaawansowane technologicznie narzędzie internetowe w postaci portalu VoD, przekłada się na najprostszą z możliwych obsługę serwisu spełniającego kryteria WCAG 2.0 na poziomie AAA.

150 filmów, 42.000 użytkowników

ADAPTER jest najobszerniejszą bazą audiowizualną, przeznaczoną dla niewidomych i głuchych odbiorców.

Wśród materiałów znajdują się kultowe dzieła i niszowe produkcje, filmy fabularne, dokumentalne, filmy dla dzieci, materiały edukacyjne i fotosy filmowe.

W każdy czwartek o godzinie 20:00 pojawiają się kolejne filmy z audiodeskrypcją i napisami. Tworzone są także napisy uproszczone, które pomagają dzieciom głuchym poznać język polski jako ich drugi język.

Dotarliśmy do ponad 42 tysięcy odbiorców niepełnosprawnych. Z portalu korzystają ludzie z dużych miast, tj. Warszawa, Poznań czy Wrocław, ale też małych miejscowości rozsianych po całym kraju. To także mieszkańcy trzech kontynentów — niepełnosprawni Polacy za granicami kraju, dla których ADAPTER jest jedynym oknem na świat. To również niewidoma i głucha młodzież z ośrodków szkolnych w Polsce.

30 pokazów w kinach, 2 wydarzenia specjalne

Twórcy portalu pragną, aby polskie kina stały się dostępne, dlatego też wychodzą poza ramy cyberprzestrzeni. Co miesiąc organizują pokazy filmowe w Kinie Nowe Horyzonty, które są dostosowane do potrzeb niewidomych i niesłyszących widzów. Zapraszają niewidomych i niesłyszących odbiorców do samego centrum kulturalnego Wrocławia. Do strefy spotkań z ciekawymi ludźmi. Do miejsca pokazów popularnego i autorskiego kina. We Wrocławiu trudno o ofertę kulturalną dla niepełnosprawnych odbiorców. Kino Nowe Horyzonty wspólnie z Fundacją KATARYNKA proponuje otwarte dostosowane pokazy, na których niewidomi i niesłyszący Wrocławianie mogą poznać najnowsze produkcje znane w Polsce i na świecie.

Wydarzenie specjalne - Test pilota Pirxa

Twórcy inicjatywy eksperymentują także podczas niezwykłych wydarzeń specjalnych. To pokazy, podczas których działają na wszystkie zmysły. Eksperymentują sensorycznie, tworzą wyjątkowe doznania dla widzów, pobudzając: wzrok, słuch, węch, dotyk i ... emocje, tworząc spektakle 5D. To synergia wielu elementów, których wynik jest zdecydowanie większy, niż ich prosta suma.

WYDARZENIE SPECJALNE:

  • Film + Teatr — Popiół i diament 2014 - Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu
  • Film + Koncert + Multimedia — Test pilota Pirxa 2015 - Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu

300 filmów do końca 2017, 500 filmów do końca 2020

Założeniem twórców ADAPTERa jest nie tylko udostępnianie filmów na portalu VOD. ADAPTER ma się stać ogólnopolską bazą dostępnych filmów, które na różnych etapach swojego istnienia doczekały się opracowania audiodeskrypcji czy napisów dla niesłyszących, ale z wielu przyczyn udogodnienia te nie są dostępne dla szerokiego grona odbiorców.

Jest to cel bardzo ambitny, ale nie niemożliwy do zrealizowania, bo do tej inicjatywy przyłączyły się już największe polskie fundacje, które przeciwdziałają wykluczeniu z kultury osób niepełnosprawnych.

Dzięki finansowaniu z PFRON i Ministerstwa Kultury, ADAPTER wszedł już w tryb regularnego wzbogacania repertuaru.

ADAPTER w Szkole - Edukacja filmowa on-line

ADAPTER w Szkole to projekt przeznaczony dla szkół, który angażuje ośrodki szkolno— wychowawcze w edukację filmową i udostępnia uczniom polską kinematografie. Z projektu korzystają wszystkie szkoły II, III I IV etapu edukacji, w szczególności ośrodki dla niewidomych i niesłyszących dzieci.

Oprócz filmów na ADAPTERZE znajdują się materiały edukacyjne. Są to fotosy z audiodeskrypcją i napisami, słownik pojęć filmowych oraz scenariusze do lekcji, podczas których uczniowie w grupach wykonają ciekawe zadania.

Uczniowie wykonane zadania publikują na Facebooku. Chcemy w ten sposób pokazać im, że lektury mogą być atrakcyjne, a wymienianie wspólnych doświadczeń na portalu społecznościowym może łączyć młodzież pełnosprawną i niepełnosprawną z całej Polski.

Logotypy partnerów i sponsorów

Projekt dofinansowano ze środków PFRON oraz ze środków Ministerstwan Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Partnerem projektu jest Centrum Technologii Audiowizualnych oraz Stowarzyszenie Twoje Nowe Możliwości.

 

Źródło: Materiały Fundacji Katarynka

Renesans_brajlowski

 

Czytelnicy, którzy znają moje teksty stwierdzą być może, że autor się zmanierował i idzie w tanie efekciarstwo, bo przecież niedawno w Tyfloświecie było coś o rewolucji brajlowskiej. Pragnę ich w tym miejscu uspokoić. Tekstu o brajlowskim średniowieczu nie planuję, bo do tematu nie czuję się przygotowany, a z renesansem w dziedzinie brajla mamy istotnie do czynienia. Można się było o tym przekonać podczas marcowej konferencji CSUN.

Zacznijmy od początku

Pojawienie się taniej i łatwo dostępnej, a przy tym pozwalającej na szybką i łatwą pracę z treściami cyfrowymi mowy syntetycznej sprawiło, że wiele osób z dysfunkcją wzroku uznało, iż korzystanie z brajla zwyczajnie nie będzie im dłużej potrzebne. Wielu specjalistów od niewidomych okrzyknęło odejście od pisma jako coś nieuniknionego. Uznali oni, że w przypadku osób z dysfunkcją wzroku rola pisma jest marginalna, ponieważ te osoby, nie korzystając ze wzroku, mają inne, czytaj słuchowe, struktury poznawcze. Z tym ostatnim poglądem mógłbym polemizować, ale że nie jest to przedmiotem niniejszego tekstu, pozwolę sobie myśli powyższej nie rozwijać.

Co zatem spowodowało ów tytułowy renesans brajlowski?

Przyczyną zjawiska jest paradoksalnie to, co korzystaniu z brajla przez niewidomych miało zadać cios śmiertelny, czyli pojawienie się ekranów dotykowych. Ze smartphonów korzystamy wszyscy. Chcemy ich używać prawie jak komputerów. Gdy zaczynamy używać tabletu nie jeden z nas chciałby w ogóle z komputera zrezygnować, a pojawienie się urządzeń klasy najnowszego iPada Pro proces ten z pewnością pogłębi. Jedyny słaby punkt to uciążliwość pisania na klawiaturze ekranowej tych urządzeń. To oczywiście możliwe, ale na ślepo pisze się powoli i niezbyt wygodnie, a z pewnością zdecydowanie wolniej niż na fizycznej klawiaturze. Problem rozwiązano dając niewidomym dotykową klawiaturę brajlowską. Można na niej pisać tak szybko jak na maszynie brajlowskiej, a jeśli dodamy do tego możność pisania skrótami, to efektywność wprowadzania danych do naszego urządzenia wzrośnie tak bardzo, że w niczym nie będziemy ustępować naszym widzącym kolegom. Wszystko świetnie tyle tylko, że przez ostatnie lata brajla nikt się nie uczył, bo to przecież przeżytek. Liczba czynnych użytkowników pisma spadła w populacji osób z dysfunkcją wzroku do około 5% (dane podaję za badaniami przeprowadzonymi przez NFB).  Pojawienie się ekranowych klawiatur brajlowskich zdaje się powodować odwrócenie zjawiska odchodzenia od brajla. Korzyści z łatwego wprowadzania tekstu na ekranie dotykowym są tak wielkie, że nie tylko osoby niewidome, lecz także słabowidzące chcą się brajla uczyć. Nauka pisania pociąga za sobą chęć, a właściwie wynikającą z samego procesu uczenia się konieczność nauki czytania. To sprawia, że pojawia się bodaj potencjalnie, potrzeba czytania brajlem. Deweloperzy urządzeń brajlowskich doskonale wyczuli trend i za nim poszli.

Konsekwencje?

Bieżący rok określa się jako rok brajla, a podczas konferencji CSUN zaprezentowano wiele nowatorskich rozwiązań, które łączą wszystko to, co najlepsze w nowych technologiach z tym, co w najlepszy sposób zaspokoić może naszą potrzebę wymiany informacji z otoczeniem.

Trzy tablety brajlowskie zrobione na platformie androidowej, brajlowski tablet z systemem Windows 10 i brajlowski czytnik e-booków wielu z pewnością zaskoczyły. Osobiście idę o zakład, że Apple nie pozostanie wobec tego trendu obojętny i prędzej czy później doczekamy się iPada ze zintegrowanym monitorem brajlowskim, a może, kto wie,prace nad mikrofluidową powierzchnią tyflograficzną przyniosą nam nowe i zupełnie nieoczekiwane możliwości. Wypada uzbroić się w ciekawość, uczyć się brajla i czekać na rozwój wypadków.

A dźwięk?

Tu także czeka nas sporo nowości. Niepełnosprawność, gdy potraktuje się ją nie jako przeszkodę, lecz jako czynnik inspirujący do twórczych poszukiwań, może stać się motorem postępu technologicznego. Przykładem niech będą badania nad sonifikacją. Wzrastające tempo życia wymusza na wszystkich wielokanałowe przetwarzanie informacji. Kierowca chce wiedzieć o zachowaniu swego pojazdu i reagować na różne parametry maszyny stosownie do potrzeb, ale nie chce odrywać oczu od drogi, chce sterować podczas jazdy radiem czy smartphonem i chce to wszystko robić bez korzystania z wyświetlaczy. Inżynierowie chcący rozwiązać powyższy problem uznali, że najlepszym sposobem będzie zbadać jak niewidomi radzą sobie z dźwiękowym kanałem informacyjnym a wyniki tych badań zastosować w rozwiązaniach mainstreamowych. Przykładem takiego rozwiązania niech będzie całkowicie pozbawione ekranu, sterowane komendami głosowymi, dostępne obecnie tylko na rynku amerykańskim urządzenie firmy Amazon, Echo, o którym wkrótce więcej na łamach Tyfloświata.

Czy doczekamy się stworzenia zoptymalizowanego protokołu, obsługującego wielokanałową wymianę informacji niewidomego z otoczeniem? Czy ktoś wreszcie podejmie wysiłek stworzenia czytnika ekranu opartego o taki komplementarny sposób korzystania z brajla i audio? Czas pokaże.

 

Damian Przybyła

Klocki brajlowskie

 

Klocki literki. Którzy z nas nie pamięta z dzieciństwa tej zabawki. Wielu nawet całkowicie niewidomych nauczyło się w ten sposób liter, zanim jeszcze poznali pismo brajla. A klocki Lego? Każdy, kto miał takie klocki w ręku wie, że klocek do łączenia się z innymi wykorzystuje coś w rodzaju okrągłych wypustek. Tu jest miejsce na prawdziwą iskrę geniuszu. Pewna firma z Brazylii opracowała klocki podobne do klocków Lego. Wyróżniają się tym, że owe służące do łączenia się z innymi elementami wypustki ułożono w taki sposób, aby wyglądały na powierzchni klocka jak litery brajlowskie. To genialne w swej prostocie rozwiązanie daje dzieciom możliwość poznawania liter brajlowskich i umożliwia im jednocześnie zwykłą zabawę. Klocki, jakkolwiek nie firmowane przez producenta klocków Lego, są w pełni kompatybilne ze standardowymi elementami Lego dzięki czemu można swobodnie łączyć elementy obu rodzajów. Jedyna różnica polega na tym, że w klockach mających szerokość dwóch wypustek i wysokość trzech kilku wypustek po prostu brakuje, ponieważ inaczej nie udałoby się uzyskać wszystkich znaków brajlowskich. Takie klocki to doskonałe narzędzie integrujące. Tak jak kiedyś niewidome przedszkolaki bawiły się w układanie klocków literek, tak teraz być może widzące przedszkolaki będą układać literki brajlowskie. Klocki zostały stworzone na otwartej licencji, dzięki czemu może je wyprodukować każdy, kto uzna, że rozpowszechnianie takich klocków to dobry pomysł.

Źródło: http://gizmodo.com/using-lego-like-bricks-to-teach-kids-braille-is-a-strok-1774438336

 

W sklepie Apple dział produktów dla osób z niepełnosprawnościami

 

Już od pewnego czasu mówiło się, że firma Apple zamierza włączyć do swojej oferty produkty przeznaczone dla osób z niepełnosprawnościami. Od niedawna dział, w którym znajdziemy takie produkty, jest częścią sklepu Apple. Obecnie oferta obejmuje 15 produktów przeznaczonych dla osób z dysfunkcją wzroku, dla osób mających ograniczenia o charakterze motorycznym oraz dla tych, które mają trudności w uczeniu się. Osoby niewidome znajdą tam 2 monitory brajlowskie. Osoby z dysfunkcją narządu ruchu zainteresuje z pewnością przeznaczony dla nich trackball, którego wymiary są większe niż standardowego urządzenia tego typu. Osoby z trudnościami w uczeniu się znajdą w ofercie np. urządzenie, które funkcjonuje jako dotykowy interfejs muzyczny i w ten sposób pozwala na zabawny i przyjemny sposób tworzenia muzyki.

Możliwość szukania produktu z użyciem kryteriów wyszukiwania takich jak rodzaj niepełnosprawności oraz zgodność z aplikacjami i urządzeniami dla osób z niepełnosprawnościami wskazuje na planowane rozszerzenie oferty omawianych produktów. Ponadto w iTunes Apple wprowadziło oznaczenie dostępności sprzedawanych tam aplikacji.

Źródło: http://9to5mac.com/2016/05/05/apple-store-accessibility-accessories/

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków