Niewidomi astronomowie obejrzą zaćmienie słońca

 

W dniu dzisiejszym nad terytorium USA nastąpi całkowite zaćmienie słońca. Wydarzenie zwraca uwagę astronomów amatorów, ale i naukowcy będą je uważnie obserwować. Zaćmienie będzie widoczne od Oregonu po wybrzeża południowej Karoliny.

Niewidoma astrofizyczka Wanda Diaz Merced nie zobaczy zaćmienia, ale wraz ze swymi uczniami ze szkoły dla niewidomych w Cape Town, gdzie uczy astronomii, będzie go słuchać. Metoda badania źródeł elektromagnetycznych, która umożliwia osobom nawet zupełnie niewidomym dokonywanie obserwacji astrofizycznych, została opracowana przez Wandę Merced we współpracy z zespołem uczonych z uniwersytetu Harvarda. Stworzyli oni oprogramowanie, które w czasie rzeczywistym dokonuje sonifikacji obserwowanego widma. Dzięki temu Wanda, wraz ze swoimi uczniami, będzie mogła usłyszeć, jak, wraz ze zmieniającą się pozycją Księżyca, Słońca i Ziemi, zmienia się promieniowanie słoneczne docierające na Ziemię. Dla nauczycielki jest to wydarzenie o wielkim znaczeniu, ponieważ zaćmienia takie nie zdarzają się zbyt często, co oznacza, że dla uczniów uczestniczenie w obserwowaniu zaćmienia jest wydarzeniem do zapamiętania na całe życie.

Dostępne nie musi znaczyć drogie

Do wykonywania swoich obserwacji Profesor Merced użyje Arduino – mikrokomputera zamkniętego w kostce o długości kilku do kilkunastu centymetrów. To tanie rozwiązanie po podłączeniu kilku urządzeń peryferyjnych może mieć bardzo różnorodne zastosowania. Można np. podłączyć do niego czytnik linii papilarnych, który wraz z innym urządzeniem posłuży nam jako zamek do otwierania drzwi, albo mikrofon, który po klaśnięciu spowoduje zapalenie lub zgaszenie światła. Granicą zastosowań jest wyobraźnia ich twórców.

Nasi astronomowie wyposażyli Arduino w detektor światła, wyjście audio i oprogramowanie, które w odpowiedni sposób przetworzy w czasie rzeczywistym światło na dźwięk. Zmiana intensywności światła zostanie dla niewidomych obserwatorów przetworzona na zmianę częstości słyszalnych kliknięć. Im intensywniejsze światło tym częstsze kliknięcia. Gdy księżyc podczas zaćmienia będzie coraz mocniej blokował dopływ światła słonecznego, kliknięcia będą coraz rzadsze. W momencie całkowitego zaćmienia, gdy korona słońca może być obserwowana jako pierścień otaczający tarczę księżyca przesłaniającą słońce, odstępy między kliknięciami mogą być nawet dłuższe niż sekunda.

Aby uczniowie z RPA mogli obserwować zaćmienie Słońca, pracownica z laboratorium uniwersyteckiego wystawi urządzenie do obserwacji na działanie słońca, a dźwięk zostanie przesłany do obserwatorów drogą internetową. Wykorzystanie sonifikacji jest bardzo ważne, bo dzięki użyciu tej metody można włączać osoby z dysfunkcją wzroku w przeżywanie tego doświadczenia poznawczego, tych emocji, które w innym wypadku byłyby jedynie udziałem osób widzących. Prawdziwym wyzwaniem związanym z przygotowywaną obserwacją zaćmienia – mówi Allyson Bieryla z laboratorium harvardzkiego -było znalezienie czujnika światła, który byłby na tyle czuły, by możliwe było zarejestrowanie zmienności natężenia światła w momencie całkowitego zaćmienia. Podczas pełnego zaćmienia jasność słońca będzie porównywalna do jasności księżyca podczas pełni o północy. Dlatego, aby zapewnić powodzenie obserwacji, uczeni z Harvardu przetestowali Arduino podczas pełni księżyca.

Źródło: https://coolblindtech.com/how-blind-astronomers-will-observe-the-solar-eclipse-on-august-21/

Laska na sterydach

 

O niewidomych mówi się, że są gadżeciarzami bardziej niż cała widząca reszta. Oni sami zresztą często tak o sobie mówią. Z drugiej strony trudno, żeby przy tak gwałtownym rozwoju wszelkich technologii nie ulegać pokusom. O białych laskach wyposażonych w czujniki ultradźwiękowe czy laserowe czytelnicy mogli przeczytać na łamach Tyfloświata już wielokrotnie. O pracach nad sztuczną inteligencją i wykorzystaniu obrazu z kamery do poprawy orientacji w otoczeniu też już pisaliśmy. Tym razem naszą uwagę zwróciło urządzenie opisywane na portalu CoolBlindTech. Walky, tak nazywa się urządzenie, to biała laska, która podobnie do opisywanego na naszych łamach inteligentnego wykrywacza przeszkód, wspiera osobę niewidomą w radzeniu sobie z informacjami otrzymywanymi z otoczenia. Zwykła laska nie zabezpiecza górnej połowy ciała. Wadą laski wyposażonej w czujniki laserowe czy ultradźwiękowe jest dostarczanie zbyt dużej ilości informacji i to w taki sposób, że ich interpretacja jest trudna. Konstruktorzy Walky postarali się rozwiązać oba te problemy. Podczas poruszania się istotne jest, by wiedzieć, czy obiekty w naszym otoczeniu są przeszkodami czy tylko obiektami, które z punktu widzenia naszego ruchu są obojętne. Komfort poruszania się jest także większy, jeśli informacja o otaczającym nas świecie jest tyleż precyzyjna, co oszczędna. Dlatego tę laskę nowej generacji wyposażono w możliwość rozpoznawania obrazów, a ponadto zamiast serii pisków czy wibracji użytkownik otrzymuje precyzyjne komunikaty słowne, o tym gdzie wykryty obiekt się znajduje, czym on jest, a także czy może stanowić niebezpieczeństwo.

Źródło: https://coolblindtech.com/smart-cane-uses-image-recognition-and-voice-feedback-to-provide-a-more-accurate-description/

Console Timer, czyli coś dla administratorów i miłośników

 

Program Putty, czyli klient Telnet i SSH dla systemu Windows jest znany każdemu, kto kiedykolwiek pracował zdalnie na tekstowych systemach operacyjnych. Ten zaś, kto pracował z tym programem przy użyciu NVDA, doskonale wie, że edycja tekstu w linii komend nie jest rzeczą łatwą. Zdarza się, że część liter nie jest odczytywana zgodnie z położeniem kursora. Czasami odczytywany jest znak przed lub po danej literze, a niekiedy część znaków jest po prostu pomijana. Na szczęście istnieje dodatek, który może zaradzić tym kłopotom. Console Timer, bo o nim mowa, to prosty skrypt, którego zadaniem jest spowalnianie odczytywania znaków po naciśnięciu strzałek kursora.

Instalacja dodatku

Dodatek jest bardzo prosty w instalacji, wystarczy pobrać jego najnowszą, stabilną wersję, która dostępna jest pod adresem: https://addons.nvda-project.org/files/get.php?file=conti , i uruchomić instalator, odpowiadając twierdząco na wszystkie kolejne pytania.

Konfiguracja dodatku

Gdy znajdziemy się w programie Putty, opóźnienie możemy zwiększać za pomocą skrótu NVDA+Shift + Page Up lub zmniejszać za pomocą skrótu NVDA  +Shift + Page Down. Opóźnienie zwiększamy w momencie, gdy litery nie są odczytywane prawidłowo, a zmniejszamy, gdy czujemy, że NVDA zbyt wolno reaguje na ruchy kursora. Z własnego doświadczenia napisać mogę, że domyślne ustawienie dodatku na moim łączu w zupełności wystarcza i w końcu jestem w stanie bez problemów modyfikować pliki konfiguracyjne za pomocą tekstowych edytorów takich jak np. Nano. Nie bez znaczenia jest również komfort we wprowadzaniu bardziej skomplikowanych poleceń terminalowych, możliwość wywoływania ich z historii poleceń i bieżącej modyfikacji, a także swobodne korzystanie z uzupełniania klawiszem TAB. Słowem, same plusy i każdy, kto choćby okazjonalnie korzysta z tekstowej powłoki powinien przyjrzeć się temu dodatkowi.

Michał Dziwisz

Brajl bez pomocy specjalistów

 

Jednym z argumentów przeciwko kierowaniu dzieci niewidomych do szkół masowych wraz z zdrowymi rówieśnikami było do niedawna słuszne twierdzenie, że nauka brajla wymaga znającego to pismo nauczyciela, który ponadto posiada wiedzę o tym, jak brajla nauczyć. Wygląda na to, że i w tej dziedzinie bariera została przełamana. Alex Tavares z Harvard’s Innovation Lab opracował urządzenie, które pozwoli każdemu, kto chce lub ma taką potrzebę, samodzielnie bądź z niewielką pomocą nauczyć się brajla.

W urządzeniu zastosowano rozwiązania wykorzystywane do interakcji z ekranami dotykowymi.

Jak to działa? Wyobraźmy sobie tablicę z okienkami, w których można umieszczać elementy z literami brajlowskimi. Gdy uczeń dotyka litery, słyszy odpowiadający jej dźwięk generowany za pomocą mowy syntetycznej. Istnieje możliwość włączenia trybu, w którym uczeń usłyszy punkty składające się na dotykaną literę. Litery można układać w okienkach, tworząc z nich słowa, co zwłaszcza w przypadku nauki czytania w języku angielskim, pozwala już od początku na uczenie się zasad pisowni. Po ułożeniu słowa urządzenie wypowie to słowo, gdy palce ucznia przesuną się po czytanym fragmencie tekstu. Read Read- tak nazywa się omawiany wynalazek – przeszedł z dobrym wynikiem testy w Perkins School for the Blind. Urządzenie jest najprawdopodobniej pierwszym tego rodzaju rozwiązaniem, pozwalającym na interaktywną, samodzielną naukę brajla.

Źródło: https://coolblindtech.com/the-read-read-an-interactive-tool-that-makes-l...

Inteligentny wykrywacz przeszkód

 

Do noszenia różnych gadżetów elektronicznych zaczynamy się po trosze przyzwyczajać. Smartphony nie robią już dzisiaj na nikim wrażenia. Zegarki potrafią coraz więcej. Bywają i takie, które próbują zastąpić telefon. Nie dziwi więc, że inżynierowie opracowali prototyp wykrywacza przeszkód właśnie w formie do noszenia na sobie. Zbudowane w Massachusetts Institute of Technology urządzenie składa się z wyposażonej w możliwość widzenia głębi kamery 3D, pasa, na którym umieszczono kontrolowane niezależnie od siebie elementy wibrujące oraz interfejsu brajlowskiego do pokazywania użytkownikowi informacji o otoczeniu. Gadżet został także wyposażony w elementy sztucznej inteligencji. Inteligentny wykrywacz przeszkód, bo tym w istocie jest omawiane tutaj urządzenie, zaprojektowano jako narzędzie wspomagające poruszanie się z białą laską, ale można go używać także jako alternatywy dla niej.

Dlaczego urządzenie zasługuje na uwagę?

Wierni czytelnicy Tyfloświata zapewne pamiętają, że idea wykrywania przeszkód w otoczeniu osoby niewidomej lub słabowidzącej nie jest niczym nowym. Wśród produktów wspomagających poruszanie się można znaleźć wiele urządzeń tego rodzaju. W większości wypadków są to jednak narzędzia, które albo komunikują się z nami dźwiękiem, co jak wiemy ma dla osoby niewidomej wiele wad, albo, jeśli nawet dźwięk zastąpiono wibracją, wymagają aktywnego kierowania wykrywacza w stronę, gdzie spodziewamy się coś wykryć.

Urządzenie opracowane w MIT wykorzystuje wibratory rozmieszczone na brzuchu użytkownika. Po serii testów stwierdzono, że przesyłanie bodźców do tego obszaru jest najlepiej tolerowane. Wibracje dają się dobrze odczytywać, a informacje przekazywane tą drogą nie zakłócają działania innych kanałów zmysłowych. Elementy wibrujące uruchamiane są dopiero wtedy, gdy obiekt widziany przez kamerę odpowiada zadanym kryteriom. Nie będziemy zatem mieć do czynienia z trudną do zrozumienia masą przebiegających przez nasze ciało wibracji.

Jak to działa?

Użytkownik wkłada na szyję futerał, w którym znajduje się kamera, na brzuchu umieszcza pas zaopatrzony w pięć wibratorów, które rozmieszczono równomiernie w taki sposób, że wibracje odczuwa się w przedniej części ciała, a z boku, w miejscu, do którego można wygodnie sięgnąć ręką, przymocowuje będący częścią zestawu mały monitor brajlowski.

Dzięki obróbce danych z kamery za pomocą stworzonych do tego celu algorytmów urządzenie potrafi rozpoznawać płaszczyzny i ich położenie w stosunku do użytkownika. Pozwala to na wykrywanie przeszkód, ale także np. znajdowanie w pomieszczeniu krzeseł i odróżnianie miejsc wolnych od zajętych. Ponieważ każdy z wibratorów można uruchamiać niezależnie od pozostałych, miejsce odczuwania wibracji, będzie nas informować o kierunku, w którym należy spodziewać się przeszkody. Gdy urządzenie przełączymy w tryb szukania krzeseł, kierunek, z którego przychodzi wibracja, będzie tym, w którym należy się udać, by znaleźć wolne krzesło. O odległości od przeszkód czy poszukiwanych przedmiotów użytkownik może wnioskować podobnie, jak czyni to kierowca korzystający z samochodowego czujnika parkowania. Im bliżej obiektu, tym częstsze wibracje.

Znajdujący się w zestawie monitor brajlowski ma dziesięć znaków ułożonych w dwu rzędach po pięć. Symbole oznaczają rodzaje obiektów w otoczeniu np. „s” dla stołu lub „k” dla krzesła. Każda z pięciu pozycji w linii znaków na monitorze brajlowskim odpowiada przyporządkowanemu jej wibratorowi. Użyto dwóch linii, aby mieć do dyspozycji po dwie pozycje w kolumnie i w ten sposób informować użytkownika o odległości od opisywanego obiektu.

Podczas testów stwierdzono, że tryb wykrywania krzeseł zmniejszył ilość kontaktów użytkowników z obiektami innymi niż krzesła o 80%, a próby z trybem nawigacji polegające na chodzeniu po hallu, po którym spacerowali ludzie, wykazały zmniejszenie liczby kontaktów białej laski z ludźmi o 86%.

Damian Przybyła

Źródło: https://coolblindtech.com/wearable-device-guides-visually-impaired-users...

EasyReader, czyli Daisy Online na urządzeniach z systemem iOS

Technologia Daisy Online funkcjonuje w Polsce już od jakiegoś czasu, jednakże do niedawna mogli z niej skorzystać tylko posiadacze drogich i moim zdaniem koncepcyjnie przestarzałych odtwarzaczy książek mówionych takich jak Plextalk czy Victor Reader Stream. Było to spowodowane brakiem odpowiedniego oprogramowania na platformy iOS, Android i Windows. Sytuacja ta zmieniła się jednak kilka dni temu, gdy firma Dolphin Computer Access Ltd. wydała aplikację Easy Reader. Jak sama nazwa wskazuje, służy ona do odsłuchiwania i odczytywania książek elektronicznych, zarówno tekstowych, jak i audio. Spośród podobnych rozwiązań wyróżnia ją jednak natywne wsparcie dla wielu bibliotek, takich jak Bookshare, RNIB, Vision Australia, a także, co dla nas Polaków najważniejsze, polskiej biblioteki dla osób niewidomych DZDN. Dzięki tej funkcji możemy w prosty, szybki i wygodny sposób przeglądać katalogi biblioteczne w poszukiwaniu interesujących nas pozycji, przeglądać informację o nich, a gdy już się na którąś zdecydujemy, pobrać ją lub posłuchać online. Interesująca jest zwłaszcza ta druga możliwość, gdyż pozwala ona słuchać audiobooków nawet na urządzeniach z dość niewielką ilością pamięci, oczywiście tylko w miejscach, gdzie mamy dostęp do Internetu. W obecnej wersji EasyReader nie daje nam dostępu do innych niż Daisy zasobów DZDN. W trybie online będziemy mogli zatem, podobnie jak ma to miejsce w przypadku korzystania z odtwarzacza znajdującego się na stronie biblioteki, korzystać jedynie z publikacji wydanych w tym formacie.

Program dostępny jest w dwóch wersjach: na platformy iOS oraz Windows.

Wersja na iOS jest darmowa i, jak na razie, niedostępna w języku polskim. Posiada ona jeszcze pewne drobne, występujące czasami niedociągnięcia, polegające na przykład na niemożności załadowania książki lub wyświetlenia menu biblioteki, jednak większość z nich można naprawić, zamykając program z ekranu przełączania programów i uruchamiając go ponownie. Miejmy jednak nadzieje, że kolejne aktualizacje aplikacji przyniosą nam zarówno polskie tłumaczenie, jak i poprawki powyższych błędów.

Wersja przeznaczona dla Windows kosztuje 269 zł, została już spolszczona i można ją nabyć w firmie Harpo. Na stronie producenta możemy jednak pobrać 30-dniowe demo, pozwalające nam na przetestowanie programu przed jego zakupem.

Co zaskakujące, większości dostępnych w aplikacji na urządzenia mobilne funkcji na komputerze nie znajdziemy. Nie możemy na przykład odtwarzać książek bezpośrednio z biblioteki bez ich pobierania, a współpraca programu z czytnikiem NVDA także pozostawia wiele do życzenia.

Oprócz książek w formacie audio program obsługuje także pliki tekstowe, ale działania tej funkcji z materiałami w języku polskim nie udało mi się przetestować. Wersja komputerowa przy próbie wczytania pliku tekstowego wyświetlała błąd, zaś ta mobilna nie pozwala na wczytywanie z zewnętrznych źródeł, a żadna z dostępnych bibliotek nie oferuje polskich ebooków.

Warto tu także nadmienić, że osoby znające język angielski mają do dyspozycji biblioteki takie jak Epubbooks czy Project Gutenberg, które udostępniają każdemu i nieodpłatnie książki na wolnych licencjach i te znajdujące się w domenie publicznej. Do aplikacji można też podpiąć konta innych, przeznaczonych dla osób z dysfunkcją wzroku, zagranicznych bibliotek, oferujących książki i gazety, jednakże ta opcja, ze względu na wciąż obowiązujące ograniczenia wynikające z prawa autorskiego, nie jest jeszcze dostępna w Polsce.

Mikołaj Hołysz


Skorzystaj ze wsparcia asystenckiego podczas kontaktów z urzędami, szpitalami i innymi podmiotami publicznymi.

Dzisiaj, 1 czerwca 2017r. Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego rozpoczyna realizację Projektu „Asystent wspomagający kontakty osób niepełnosprawnych z urzędami i innymi podmiotami publicznymi”.

Zapraszamy – do korzystania z pomocy asystentów.

Więcej informacji:  http://firr.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=987:asystent-wspomagajacy-kontakty-osob-niepelnosprawnych-z-urzedami-i-innymi-podmiotami-publicznymi&catid=9&Itemid=146&lang=pl

Tyfloświat 1 (34) 2017

Zapraszamy do lektury!

Okładka

Czasopismo w formacie HTML

Czasopismo w formacie PDF do pobrania poniżej.

UWAGA!!! Osoby zainteresowane czasopismem w formacie DAISY proszone są o kontakt mailowy z redakcją.

ZałącznikRozmiar
Tyfloswiat_1_34_2017.pdf3.38 MB

Dotknąć historii

- „Mam iść do galerii obrazów, żeby doświadczyć namacalnie ich obecności? Miasta są przecież takie podobne. Wszędzie trzeba się unudzić monotonią bezsensownego dreptania.” Wiele razy słyszałem niewidomych, wygłaszających podobne kwestie. Mówili też: „Przecież nie będę tego wszystkiego obmacywał; kurze może pościerać ktoś inny.”

Z drugiej strony przewodnicy wychodzili ze skóry, próbując coś pokazać. Było w tym tyleż dobrej woli, co zupełnego braku wiedzy o tym, jak osobie z dysfunkcją wzroku przedmioty kultury materialnej, zabytki architektury, czy wreszcie interesujące wszystkich atrakcje turystyczne przybliżyć. Na szczęście w tej dziedzinie wiele zmienia się na lepsze. W muzeach można coraz częściej dostać urządzenie zapewniające nam audiodeskrypcję wystaw, pisaliśmy na łamach Tyfloświata o galeriach, które przygotowują repliki zabytków, co pozwala osobom niewidomym dotykać przedmiotów bez obawy o ich zniszczenie lub po prostu zapoznawać się z dziełami sztuki, które w inny sposób byłyby niedostępne. W Polsce mamy już sporo takich miejsc, gdzie postarano się o udostępnienie zabytków osobom z dysfunkcją wzroku. Jednakże moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje to, co w dziedzinie udostępniania zabytków zrobiono w Sandomierzu.

Każdy chyba potrafi podać długą listę sposobów na przyjemne spędzanie długiego majowego weekendu. Można spędzać czas przy grillu z przyjaciółmi, ale doroczna majówka równie dobrze może być okazją do zwiedzania. Wybrałem się przeto z rodziną do Sandomierza. To stare, będące niegdyś kwitnącym ośrodkiem handlowym miasto, pełne jest zabytków, świadków bogatej i burzliwej historii. Można tam zwiedzić sięgające swymi początkami średniowiecza kościoły, lochy, renesansowe kamienice, barokową katedrę, zamek czy wreszcie muzeum diecezjalne. Trwająca około czterech godzin wycieczka z przewodnikiem wystarcza na ledwo pobieżne zapoznanie się z tym wszystkim, co w Sandomierzu zwiedzić warto. Myślę więc, że kiedyś tam wrócę, by zaspokoić mój sandomierski niedosyt. Lecz obok obfitości ciekawych do zwiedzania obiektów jest jeszcze jeden, z punktu widzenia czytelników Tyfloświata chyba ważniejszy, powód, bym do zwiedzenia Sandomierza zachęcał. Przewodnicy sandomierscy są świetnie przygotowani do oprowadzania turystów z dysfunkcją wzroku.

Moja przewodniczka starała się wszystko bardzo plastycznie opisywać. Dbała o to, bym mógł dotknąć wszystkiego, czego dotykanie miało w ogóle jakiś sens, a przy tym starała się, by dotykanie przedmiotów czy elementów architektonicznych miało wartość poznawczą.

A dotyk historii?

Sandomierscy muzealnicy na placu przed zamkiem urządzili z myślą o niewidomych zwiedzających małą, ale niezwykle wprost użyteczną ekspozycję. Na pięciu postumentach ustawiono tam miniatury najważniejszych obiektów architektonicznych miasta. Każdy z zabytków zaopatrzony jest w brajlowską tablicę informacyjną (około strona tekstu), którą zrobiono w ten sposób, że nawet na deszczu i zimnie czytanie treści, jakkolwiek niezbyt komfortowe, jest w pełni możliwe. A na koniec to najważniejsze. Przewodnik w Sandomierzu wie, że niewidomego po szczegółach bryły architektonicznej trzeba oprowadzić. Weźmie więc nas za rękę lub pokieruje naszymi ruchami tak, abyśmy ważny detal mogli obejrzeć. Trzeba przy tym zaznaczyć, że wykonawca makiet zadbał o to, by wszystkie ważne elementy były możliwe do obejrzenia dotykiem tak, że nawet charakterystyczne dla budynków ozdoby są elementami dobrze rozpoznawalnymi dla każdego, kto tylko zechce poświęcić im odrobinę uwagi. Warto więc pojechać do Sandomierza. Tam bowiem, drodzy Czytelnicy, będziecie mogli dotknąć nie odłamków cegieł czy chropowatego mokrego i spękanego tynku starych piwnic, tam będziecie mogli dotknąć historii.

 

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków