Audiodeskrypcja przez telefon

Od kilku już lat obserwujemy działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami (niewidomych i słabowidzących oraz niesłyszących), mające na celu przybliżenie im dzieł kultury i sztuki. Organizuje się różnego rodzaju wystawy, spacery z audiodeskrypcją lub zajęcia przybliżające kulturę za pośrednictwem pomocy dotykowych. Nie brak jest również spektakli teatralnych oraz seansów filmowych ze specjalną ścieżką dźwiękową dla osób niewidomych i słabowidzących, a także z napisami dla osób niesłyszących. Obecnie prowadzona jest kampania na rzecz osób niesłyszących, polegająca na promowaniu napisów w przekazach audiowizualnych.

Jednakże ilekroć chcieliśmy wziąć udział w seansie filmowym z dodatkową ścieżką dźwiękową, tylekroć albo słuchaliśmy audiodeskrypcji na głos, wraz z innymi kinomanami, albo wypożyczaliśmy specjalny odbiornik z pojedynczą słuchawką, za pomocą którego, tym razem już bardziej prywatnie, mogliśmy odsłuchiwać ścieżkę audio do filmu. Ilość takich urządzeń w kinie bywa oczywiście ograniczona. Trudno bowiem wymagać, aby starczyło ich dla wszystkich widzów.

A gdyby tak można było pójść sobie na film z telefonem do kina? Komórkę ma przecież prawie każdy, a przy tym zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że smartfona używa się praktycznie do wszystkiego. Czemu więc nie użyć telefonu do oglądania filmów w kinie? Firma Orange pracuje nad aplikacją na telefony z systemem Android i iOS, która będzie umożliwiać osobom niewidomym i słabowidzącym odsłuchiwanie audiodeskrypcji podczas seansów filmowych z audiodeskrypcją.

Oprogramowanie to jest na razie w fazie testów, ale zapowiada się obiecująco. Testy pokazały, że bardzo dobrze zachowuje się na telefonach z systemem Android, natomiast, jeśli chodzi o telefony z systemem iOS, wymaga jeszcze dopracowania. Dzięki niemu, osoba niewidoma lub słabowidząca, będzie mogła iść do kina na seans filmowy, nie martwiąc się o specjalny odbiornik ze słuchawkami. Wystarczy telefon i oprogramowanie, aby po zalogowaniu się do sieci internetowej Multikina, korzystać z filmu na równi z innymi pełnosprawnymi widzami.

Gdy prace nad oprogramowaniem zostaną zakończone, będzie ono dostępne bezpłatnie w sklepie App Store i Google Play

Bardzo cieszy fakt, że firma Orange dostrzega i stara się wychodzić naprzeciw potrzebom osób z dysfunkcją wzroku. Należą się tu wyrazy uznania i wdzięczności ze strony niepełnosprawnych wzrokowo kinomanów.

Serdecznie dziękujemy i czekamy na dalszy rozwój oprogramowania. Jak tylko pojawią się jakieś nowe informacje na temat aplikacji, będziemy Państwa o nich informować?

Agnieszka Pelczarska

Implant przekazujący sygnały do mózgu być może umożliwi odzyskanie wzroku

Naukowcy z Uniwersytetu w Pizie prowadzą bardzo obiecujące badania nad implantem, który, o ile w wyniku dalszych badań nie zostaną odkryte jakieś problemy uniemożliwiające stosowanie go jako środka terapeutycznego, może stać się wynalazkiem przełomowym dla osób cierpiących na zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. Elisa Castaldi z Uniwersytetu w Pizie mówi, że po wszczepieniu implantu siedmiu pacjentom cierpiącym na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki, pięć osób było w stanie reagować na bodźce świetlne charakteryzujące się wysokim kontrastem. Współautorka pracy, profesor Maria Morrone, twierdzi, że jest to najprawdopodobniej pierwsze badanie na świecie, które wykazuje, że mózg nawet po wielu latach funkcjonowania bez bodźców wizualnych jest w stanie na bodźce te reagować, że więc wszczepienie implantu umożliwia reedukację widzenia nawet u osób, które nie widziały przez wiele lat. Nawet jeśli stworzenie implantu nie będzie oznaczać pełnego przywrócenia wzroku, wydaje się, że sukces powyższych badań może oznaczać istotną poprawę jakości życia dla osób z dysfunkcją wzroku.

Wszczepienie implantu będzie dla pacjenta początkiem długiej drogi do stopniowego odzyskania wzroku. Trzeba będzie przechodzić przez cały skomplikowany proces rehabilitacyjny, który, jak zresztą omawiany implant i jego wykorzystanie, wymaga dopiero zbadania i opracowania. Wypada nam zatem uzbroić się w cierpliwość i z nadzieją oczekiwać na postęp prac.

 

Czy komunikacja miejska jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami?

Na tak postawione pytanie próbowali odpowiedzieć specjaliści badający ten problem na zlecenie Najwyższej Izby Kontroli. Jakkolwiek wyniki nie nastrajają optymistycznie, działania podjęte przez NIK skłaniają nas do przypuszczeń, że być może sytuacja ulegnie poprawie.

Na stronie NIK czytamy m.in, że pomimo podejmowanych działań i nieznacznej poprawy komunikacja miejska wciąż nie jest jeszcze w pełni dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Sytuacja taka sprawia, że mają one trudności z dostępem do leczenia, nauki czy wreszcie problemy z zatrudnieniem. Źle dostosowana do potrzeb użytkowników komunikacja publiczna to jednak nie tylko problem osób z niepełnosprawnościami, lecz także osób starszych czy rodziców podróżujących z wózkami dziecięcymi. Osobom tym sprawia trudność np. korzystanie z autobusów wysokopodłogowych.

Bariery dostępności transportu miejskiego to: tabor, dostępność rozkładów jazdy, przystanki i ich otoczenie oraz wiedza personelu o potrzebach osób z niepełnosprawnościami.

Podczas kontroli stwierdzono, że liczba pojazdów niskopodłogowych jest zbyt mała w stosunku do potrzeb, a w badanym przez Izbę okresie od początku roku 2013 do czerwca 2015 wzrosła jedynie nieznacznie. W rozkładach jazdy często brak było oznaczenia kursów pojazdów niskopodłogowych. Ponadto wielokrotnie rozkłady były umieszczone w taki sposób, że osoby poruszające się na wózkach nie mogły z nich skorzystać. W wielu przypadkach pojazdy nie były wyposażone w zewnętrzną i wewnętrzną informację dźwiękową oraz wewnętrzną informację wizualną, co utrudnia korzystanie z transportu publicznego osobom z dysfunkcją wzroku, jak i osobom niesłyszącym.

Zastrzeżenia Izby dotyczą również braku albo niewłaściwego stosowania udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami na przystankach komunikacyjnych. Na przykład: pasy żółtych płytek ryflowanych, pełniących rolę ostrzegawczą dla osób niewidomych i słabowidzących, skierowano w miejsca niebezpieczne.

W wyniku kontroli NIK zwróciła się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o:

  • podjęcie działań w celu ujednolicenia funkcjonalności przystanków komunikacyjnych, z uwzględnieniem zasad ich uniwersalnego projektowania i w konsultacji z osobami niepełnosprawnymi,
  • uzupełnienie przepisów o wymogi dotyczące umieszczania na przystankach autobusowych wystandaryzowanych pasów ostrzegawczych i ścieżek dotykowych dla osób niewidomych, a także zwiększenia minimalnej szerokości peronu przystankowego.

Na koniec należy dodać, że nie bez znaczenia jest poziom wiedzy personelu obsługującego podróżnych o potrzebach osób niepełnosprawnych, a w tej dziedzinie jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

W ocenie NIK, w celu zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami, możliwości korzystania z publicznego transportu zbiorowego, na takim poziomie dostępności, z jakiego korzystają osoby w pełni sprawne, konieczne jest zintensyfikowanie działań zmierzających do zapewnienia pełnej obsługi linii komunikacyjnych przez pojazdy wyposażone w systemy przyklęku i pochylnie oraz w systemy informacji wizualnej i głosowej. Niezbędne są również stałe konsultacje ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, m.in. w sprawie aktualizacji planów transportowych.

NIK zwraca uwagę, że występowanie licznych barier w dostępie osób z niepełnosprawnościami do komunikacji publicznej stanowi przejaw dyskryminacji na tle osób w pełni sprawnych, którego zakaz zawiera zarówno Konstytucja RP, jak i Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Źródło: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dostepnosci-komunikacji-miejskiej-dla-osob-niepelnosprawnych.html

Z pamiętnika młodej pacjentki

 

Jak technologie wspierające mają się do wizyty u lekarza?

Wydaje się, że pytanie jest śmieszne. Zadałem je sobie po rozmowie z pewną niewidomą kobietą, która skarżyła się na przedmiotowe potraktowanie w szpitalu. Sytuacje takie wywołują w nas naturalny odruch oburzenia. Postanowiłem jednak, zamiast pisać kolejny tekst o tym, jak to ci sprawni źle nas traktują zapytać jak rzecz wygląda od tak zwanej drugiej strony i dowiedzieć się czego personel szpitala oczekuje od osoby niepełnosprawnej. A oto co udało mi się usłyszeć.

Po pierwsze nie dajmy im szansy. Mówiąc inaczej: jeśli nie musimy wchodzić do gabinetu lekarskiego czy zabiegowego korzystając z czyjejś pomocy, to tego nie róbmy. Lepsze wrażenie zrobi niewidomy niezdarnie potykający się o napotkane przeszkody, ale walczący samodzielnie z trudnościami, niż osoba wprowadzana do gabinetu przez przewodnika. W sytuacji medycznej nieradzenie sobie z otaczającą nas rzeczywistością jest bowiem czymś naturalnym.

A gdzie jest miejsce na te technologie? Lekarz, który widzi, że zapisujemy sobie w komórce termin kolejnej wizyty, sposób przyjmowania leków, czy podobne informacje potraktuje nas jak osobę, która ma kontrolę nad swoim życiem. W przypadku konieczności podpisania np. zgody na zabieg czy operację dobrze jest poprosić o przesłanie nam elektronicznej wersji dokumentu, który mamy podpisać. Nie trzeba do tego brać ze sobą laptopa do szpitala. W telefonie odczytamy sobie stosowne dokumenty. Jeśli jest to niemożliwe rozwiązaniem stawiającym nas w pozycji osoby mającej kontrolę jest ustalenie z personelem medycznym kto i jak ma nam umożliwić zapoznanie się ze stosownymi dokumentami. Uprzejma prośba o pomoc w takim wypadku pomoże nam podkreślić własną podmiotowość. Pielęgniarki pytane o oczekiwania względem niewidomych pacjentów stwierdzały, że chcą, aby pacjent wyjaśnił jak mają go zapoznać z przestrzenią na oddziale szpitalnym. Ich przecież nikt nie szkolił to skąd mają wiedzieć, co niewidomy zrobi a czego nie i jak sobie poradzi ze zwykłymi czynnościami życia codziennego.

A technologie?

Nawet jeśli rozwiązania technologiczne nie będą nam bardzo potrzebne, to sam fakt, że otaczający nas ludzie zobaczą, iż jak cała reszta korzystamy z komórki czy internetu sprawi, że mentalna bariera związana z niepełnosprawnością zostanie przełamana a w każdym razie złagodzona.

A pacjentka?

Podczas powtórnej wizyty w szpitalu zastosowała wskazówki przedstawione powyżej i zadzwoniła do mnie, by powiedzieć, że wreszcie była normalną pacjentką.

Damian Przybyła

Tango 3D nawigacja wewnątrz budynków

Tango 3D nawigacja wewnątrz budynków

Google pracuje nad nową usługą, która pomoże w poruszaniu się wewnątrz budynków. Oparta na układzie Tango 3D, który jest rodzajem cyfrowego oka, systemem umożliwiającym pozycjonowanie np. telefonu lub innego urządzenia wyposażonego w ten układ, za pomocą informacji wizualnej pozyskanej z otoczenia, usługa pomyślana jest jako przeznaczona dla wszystkich użytkowników. System ma wspierać nas w zadaniach takich jak znalezienie produktu w sklepie, okienka w urzędzie, czy właściwej bramki na nieznanym lotnisku. System ma być ściśle zintegrowany z mapami Google. Tam, gdzie pozycjonowanie z użyciem sygnału satelitarnego zawodzi, informacje wizualne o obiektach w połączeniu z informacjami o tych obiektach pochodzącymi z innych źródeł mają nam dać możliwość łatwego odnalezienia tego, czego szukamy. Planowany jest jednolity system nawigacyjny. Do budynku doprowadzi nas nawigacja GPS, a wewnątrz prowadzenie przejmie nowo opracowywany system. W przyszłości będziemy mogli przeszukiwać galerie handlowe tak, jak dziś przeszukujemy strony internetowe. Wyszukiwarka zaprowadzi nas wprost do półki, na której znajduje się interesujący nas produkt.

A co będą z tego mieć osoby z niepełnosprawnościami?

Obszar potencjalnych zastosowań wydaje się być ogromny. Roboty wyposażone w system Tango 3D podadzą osobie poruszającej się na wózku przedmiot znajdujący się poza zasięgiem ręki. Osoby z dysfunkcją wzroku uzyskają dobre narzędzie wspierające swobodne poruszanie się w budynkach. System, o którym mowa ma bowiem nie tylko mieć możliwość określania stosunków zachodzących między przedmiotami/bryłami w przestrzeni, lecz ma także mieć możliwość rozpoznawania przedmiotów w otoczeniu.

Wypada jedynie zadać sobie pytanie, czy w takim razie znajdujące się w fazie eksperymentów prace nad robotycznymi przewodnikami dla niewidomych będą w ogóle potrzebne. Być może czeka na nas prostsze i znacznie tańsze rozwiązanie, z którego skorzystamy w niedalekiej przyszłości.

Źródło: https://coolblindtech.com/vps-could-transform-how-the-blind-make-their-w...

Nowy sposób na drukowanie brajlem

 

Jeden z brytyjskich startupów technologicznych opracował nową technologię drukowania brajlem. KW Specjal Project wraz z inżynierami z Węgier opracował prototyp drukarki brajlowskiej o nazwie B.My.Jet. W odróżnieniu od tradycyjnych drukarek brajlowskich urządzenie nie używa igieł do wytłaczania punktów brajlowskich na papierze. Inżynierowie opracowali nowatorską cyfrową metodę drukowania brajla. Zamiast igieł drukują oni pismo brajlowskie jak i rysunki za pomocą specjalnych atramentów. Proponowane rozwiązanie ma się przyczynić do obniżenia kosztów wydruków brajlowskich do poziomu porównywalnego z drukiem laserowym. Projekt badawczy został sfinansowany w ramach europejskiego programu innowacyjno-badawczego. Celem twórców rozwiązania jest stworzenie urządzenia wielofunkcyjnego ze skanerem, kopiarką i funkcją druku brajlowskiego. Inżynierowie przewidują, że ich drukarka znajdzie zastosowanie przede wszystkim w placówkach edukacyjnych kształcących osoby niewidome. Jeżeli wszystkie prace przebiegną zgodnie z przewidywaniami, to można się spodziewać, że w pełni funkcjonalna drukarka ujrzy światło dzienne pod koniec roku 2017. Kiedy i czy w ogóle urządzenie pojawi się na rynku Przekonamy się wkrótce.

Źródło: https://coolblindtech.com/new-method-in-printing-braille-is-now-in-proto...

Namalować dźwiękiem

 

Jakiś czas temu pisaliśmy w Tyfloświecie o eksperymentach z tworzeniem narzędzi do odwzorowywania obrazu dźwiękiem. Dźwięczący pędzel stworzono jako narzędzie, dzięki któremu niewidzący artysta mógłby tworzyć formy wizualne na swoim tablecie lub komputerze. Firma Microsoft posunęła się w eksperymentach związanych z tą problematyką o krok dalej. Podjęto próby wykorzystania czujnika ruchu Kinect.

Salmon jest słabowidzącym malarzem. Pracuje nad tym, by osoby niewidome lub słabowidzące mogły uzyskać kontakt estetyczny z jego sztuką. Namalował trzy pastele o wymiarach około 240 x 120 cm każda. Do obrazów została dobrana interaktywna ilustracja dźwiękowa. Kinect służy tutaj do kontekstowego zmieniania dźwięku w zależności od pozycji, jaką względem obrazu przyjmuje osoba oglądająca. Zadbano o to, by wrażenia dźwiękowe korespondowały ze wzrokowymi. Gdy znajdujemy się bardzo blisko obrazu, widzimy zbiorowisko plam, punktów naniesionych na płótno. Wtedy usłyszymy zbiorowisko abstrakcyjnie skomponowanych dźwięków. Gdy oddalimy się od obrazu, będzie można wydobyć z niego pejzaż, obraz przyrody. Usłyszymy więc szum wody w głębokim kanionie lub śpiew ptaków. Artysta ma nadzieję, że to interaktywne podejście do sztuki przyczyni się do rozszerzenia obszaru doświadczeń estetycznych nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami, lecz także dla osób pełnosprawnych, wzbogacając doznania związane z obcowaniem ze sztuką.

Źródło: https://news.microsoft.com/en-gb/2017/04/26/microsoft-technology-can-help-extend-my-career-says-award-winning-artist/#sm.0015yeriz2wmeyw11e01781j6qkud#q4e5q76EibQ2USX4.97

Poznajcie Justynę

"Przed momentem utraty wzroku funkcjonowałam jako osoba zdrowa i sprawna, i nie widziałam dookoła siebie osób niepełnosprawnych, które dość stereotypowo kojarzyły mi się z osobami na wózku czy z białą laską. Dopiero w momencie, kiedy sama stanęłam po tej drugiej stronie i zaczęłam funkcjonować jako osoba niepełnosprawna, otworzyły mi się oczy..."

 

Justyna z Peperem, jej psem przewodnikiem.

Justyna, nasza koleżanka z Fundacji, to kolejna z kobiet, których historie prezentujemy w projekcie "Współpraca na rzecz niezależności i przedsiębiorczości kobiet zagrożonych wykluczeniem społecznym". W krótkim filmie, jaki zostanie przygotowany w ramach projektu, podzieli się swoimi doświadczeniami, sukcesami i opowie o przeciwnościach, które wciąż pozostają do pokonania.

 

Jeśli chcesz dołączyć do naszego projektu, poznać nasze beneficjentki z Polski, Hiszpanii, Szwecji, Turcji i Włoch, wziąć udział w kolejnych działaniach projektowych, zapraszamy Cię do naszej grupy na Facebooku:


https://www.facebook.com/groups/1522711714708405/


Projekt współfinansowany w ramach programu Unii Europejskiej Erasmus+

Dostępność. Podnosimy poprzeczkę

 

Na przełomie lutego i marca miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Mobile World Congres w Barcelonie oraz odbywająca się od z górą trzydziestu lat o tej porze roku konferencja CSUN w kalifornijskim San Diego.

Co je łączy? CSUN to największa na świecie konferencja dotycząca technologii asystujących, zaś Mobile World Congress jest równie wielkiej rangi spotkaniem dotyczącym technologii mobilnych. O ile wystawcy na CSUN starali się prezentować najnowsze osiągnięcia w dziedzinie technologii mobilnych, o tyle jednym z ważniejszych tematów tegorocznego kongresu w Barcelonie była dostępność i technologie asystujące.

Synergia

Dwa zjawiska, z którymi w związku z omawianymi wydarzeniami mieliśmy do czynienia,  wypada ocenić jako szczególnie korzystne z punktu widzenia osób z niepełnosprawnościami.

Po pierwsze, podczas wystąpień przedstawicieli Google, IBM i Microsoftu w Barcelonie można było usłyszeć, że instalowanie w urządzeniach mobilnych mechanizmów takich jak czytniki ekranu, aplikacje powiększające czy ułatwienia dla osób z dysfunkcją narządu ruchu to warunek konieczny, ale nie wystarczający do zaspokojenia potrzeb tej grupy konsumentów. Przyszedł czas, by twórcy aplikacji na platformy mobilne zaczęli się liczyć ze standardami dostępności i np. uwzględniali w swoich aplikacjach etykietowanie obiektów w sposób kompatybilny z czytnikami ekranu. Wobec starzenia się populacji, a co za tym idzie zwiększania się liczby osób z niepełnosprawnościami, implementacja szeroko rozumianej dostępności przestała być wyrazem wrażliwości społecznej, a stała się po prostu biznesową koniecznością.

Po drugie, wystawcy prezentujący swoje urządzenia w San Diego w stopniu większym niż miało to miejsce w latach ubiegłych wzięli pod uwagę mainstreamowe oczekiwania konsumentów.

Wojna na brajla

Pisząc o ubiegłorocznej konferencji CSUN mówiliśmy o renesansie brajlowskim. Twierdziłem wtedy, że możliwość wprowadzania tekstu brajlem na ekranach dotykowych stała się inspiracją dla twórców notatnika BrailleNoteTouch. Uznałem, że rozwiązanie to jest wyrazem nowego trendu w technologiach asystujących. Jakkolwiek już wtedy twórcom notatnika zarzucano, że opierając swoje rozwiązanie na przestarzałej wersji systemu Android zniechęcają do tak przecież drogiego produktu potencjalnych użytkowników, notatnik od Humanware wydawał się być rozwiązaniem najnowocześniejszym. Podczas tegorocznej konferencji mogliśmy zapoznać się z odpowiedzią konkurentów.

Godne uwagi rozwiązania to z jednej strony połączenie technologii znanych z ekranów dotykowych z monitorami brajlowskimi czyli monitory brajlowskie czułe na dotyk, z drugiej zaś łączenie urządzeń brajlowskich z rozwiązaniami mainstreamowymi takimi jak Alexa firmy Amazon, czy Google Assistant.

 

BrailleSense Polaris

Już od dłuższego czasu głównym zarzutem stawianym twórcom skądinąd doskonałych notatników brajlowskich linii BrailleSense było to, że z uporem godnym lepszej sprawy trzymają się oni przestarzałej wersji  systemu Windows. Jakkolwiek przestarzała platforma ograniczała możliwości wdrażania nowoczesnych rozwiązań urządzenia firmy Hims były dopracowane, działały stabilnie i pozwalały na bardzo efektywną pracę. Pojawienie się w ubiegłym roku notatników brajlowskich z systemem Android, a zwłaszcza posiadającego certyfikat od Google notatnika firmy Humanware,  zdawało się zapowiadać koniec BrailleSense’a. Wydaje się jednak, że tegoroczna odpowiedź Koreańczyków zapowiada bardzo ciekawe współzawodnictwo technologiczne z pożytkiem dla nas wszystkich.

Zaprezentowany podczas CSUN BrailleSense Polaris to urządzenie nowoczesne, ciekawe i posiadające jak się wydaje spory potencjał rozwojowy.

Podczas zapowiadanej w maju premiery rynkowej dostaniemy najprawdopodobniej notatnik z 32 znakową linijką brajlowską, znanym z wcześniejszych modeli BrailleSense’a małym wyświetlaczem LCD, klawiaturą brajlowską wzbogaconą o nieobecne we wcześniejszych wersjach klawisze „alt” i „kontrol”, oraz elementami czułymi na dotyk, czyli powierzchnią dotykową pod linią przycisków sprowadzania kursora oraz czułymi na dotyk przyciskami na obudowie urządzenia.

Dobre parametry techniczne (ośmiordzeniowy procesor taktowany zegarem 1,8 GHZ 2 GB RAM i 64 GB pamięci z możliwością rozszerzenia jej za pomocą kart SD, 2 porty USB, prawdopodobnie także moduł kart sim), oraz otwartość na aktualizacje systemu do nowszych wersji (obecnie urządzenie będzie mieć zainstalowany Android w wersji 5.1) i zapowiadana integracja aplikacji Google Assistant, to dostateczny powód, by uważać to rozwiązanie za interesujące.

Jaka będzie odpowiedź konkurenta? Humanware nie zaprezentował podczas CSUN niczego przełomowego. Zwiększenie pojemności urządzenia oraz mgliste zapowiedzi dotyczące trzeciej wersji oprogramowania notatnika z pewnością nie są czymś, co mogłoby zwrócić naszą uwagę.

NeoBraille

Pokazany podczas zeszłorocznej konferencji CSUN notatnik Neobraille Zniechęcał swoich użytkowników przeciętnymi parametrami technicznymi oraz zamkniętą wersją Androida. W tym roku zaprezentowano urządzenie o lepszych, czytaj bardziej zbliżonych do oczekiwań użytkowników rozwiązań mainstreamowych, parametrach technicznych. Wyświetlacz brajlowski urządzenia został wyposażony w technologię touchsensitive Braille, lecz szczególną uwagę zwraca integracja z asystentem głosowym firmy Amazon. W sceptycznych komentarzach po premierze urządzenia mogliśmy wprawdzie przeczytać, że oto w cenie około 5 tysięcy dolarów użytkownicy otrzymają urządzenie o parametrach zbliżonych do Amazon Kindle Fire, ale wydaje się, że ze względu na będącą wyrazem nowego trendu w technologiach asystujących integrację rozwiązania mainstreamowego z urządzeniem z natury swej niszowym, warto śledzić uważnie jego dalszy rozwój.

ElBraille

Jesienią wydawało się, że wspólne przedsięwzięcie rosyjskiej Elite Group i Freedom Scientific zakończy się porażką. Dostępne w ubiegłym roku u dystrybutorów urządzenie delikatnie mówiąc nie zachwycało swoimi parametrami technicznymi a cena w zestawieniu z oczekiwaniami potencjalnych użytkowników także nie wydawała się być zachęcająca nawet, gdy wzięło się pod uwagę wszelkiego rodzaju programy wspierające zakup urządzeń brajlowskich. Sytuacja jednak uległa zmianie. Tegoroczna wersja ElBraille’a to urządzenie o znacząco poprawionej specyfikacji technicznej. Szybszy procesor, zastosowanie lepszej pamięci RAM i większa ilość miejsca na pliki, poprawione oprogramowanie specyficzne dla potrzeb użytkowników niewidomych, dodanie funkcji telefonu, co sprawia, że omawiane urządzenie można zaklasyfikować jako fablet i wreszcie wersja 40 znakowa wyświetlacza brajlowskiego skłaniają mnie, do tego, by rozważając zakup notatnika brajlowskiego poważnie zastanowić się, czy aby ElBraille nie jest tym najlepszym wyborem.

A gdyby tak taniej?

Z problemem zaporowych cen na urządzenia brajlowskie zmagamy się od lat. Co jakiś czas pojawiają się projekty, których twórcy obiecują nam dokonanie przełomu w tej dziedzinie. W ubiegłym roku pisaliśmy na naszych łamach o pracach nad Canute Braille Readerem. Projekt ten, jakkolwiek bardzo interesujący, robiony jest przez działającą w Wielkiej Brytanii organizację non profit i wygląda na to, że rozwija się znacznie wolniej niż można by oczekiwać. Do grona wielkich nieobecnych, obok British Braille Technologies, należy zaliczyć rozwijany w Austrii projekt Blitab. Prototyp urządzenia pokazano w czerwcu ubiegłego roku podczas targów w Szanghaju. Materiały prasowe towarzyszące temu wydarzeniu, oraz badania rynkowe prowadzone przez deweloperów w grupie potencjalnych użytkowników, kazały przypuszczać, że podczas CSUN będziemy świadkami wielkiej premiery przełomowego tabletu dla niewidomych, ale wielkiej premiery niestety nie było.

Poszukiwacze tanich rozwiązań brajlowskich mogli jednak znaleźć coś ciekawego dla siebie. Prezentowany podczas konferencji 20 znakowy Orbit Reader trafi wkrótce do sprzedaży. Za około 400 dolarów użytkownicy otrzymają czytnik tekstów w podstawowych formatach oraz spełniający dobrze rolę czytnika dokumentów z innych urządzeń terminal brajlowski. Gdyby urządzenie mogło samodzielnie obsługiwać formaty .EPUb, .PDF i .MOBI, moglibyśmy mówić o pojawieniu się pierwszego pełnowartościowego brajlowskiego czytnika ebooków. Biorąc pod uwagę stosunkowo niewielki koszt implementacji dziwi mnie, że urządzenie nie zostało wyposażone w te funkcje.

Innym wyrazem tendencji do obniżania brajlowskiej zapory cenowej jest wyposażanie monitorów brajlowskich w dodatkowe funkcje. W tej klasie godnymi uwagi urządzeniami są BrailleEdge oraz monitory Vario Ultra. Systematycznie poprawiane i wzbogacane oprogramowanie tych urządzeń, oraz dodawanie do wewnętrznych aplikacji możliwości czytania coraz większej liczby formatów dokumentów pozwala przypuszczać, że i tu doczekamy się swego rodzaju skopiowania struktury rozwiązań mainstreamowych, że urządzenia te stopniowo wyewoluują w pełnowartościowe brajlowskie czytniki treści cyfrowych.

Wielcy gracze z mainstreamu

Do obecności Googla i Microsoftu na CSUN zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Jednakże w tym roku obie firmy miały do pokazania więcej niż w latach ubiegłych. Microsoft podczas szeregu prezentacji starał się pokazać użytkownikom z niepełnosprawnościami, że jednym z priorytetowych projektów firmy jest optymalizacja zarówno samego systemu operacyjnego jak i tworzonych przez Microsoft aplikacji w kierunku poprawy dostępności.

Uwagę moją zwróciły zrobione doskonale z punktu widzenia niewidomych użytkowników internetu prezentacje. Jakkolwiek slajdy są dla mnie trudne w odbiorze nawet wtedy, gdy wszystko zostało poetykietowane bez zarzutu (nie widząc od zawsze chyba nie potrafię myśleć w ten sposób), przyznać muszę, że wysiłek włożony w przybliżenie osobom z dysfunkcją wzroku treści prezentowanych materiałów zasługuje na wielką pochwałę.

Google w tym roku poświęcił zagadnieniom dostępności równie dużo uwagi. Obok prezentacji dotyczących perspektyw rozwojowych czytnika ekranu zainteresowani mogli dowiedzieć się, co nowego stanie się wkrótce z zaniedbanym od jakiegoś czasu mobilnym programem do obsługi brajla. Prace nad integracją systemu Chrome OS z Androidem także należy uznać za interesujące, ponieważ i w tym wypadku wykorzystano dobrze okazję do poprawienia dostępności.

Co od Microsoftu?

W najbliższej przyszłości czeka nas dodanie do systemowego czytnika ekranu dla Windows obsługi pisma brajla. Ponad to dobiegają końca prace nad wersją systemu, która umożliwi użytkownikowi z dysfunkcją wzroku instalację Windowsów na czystym komputerze. Jeśli dodamy do tego gruntowne przemodelowanie pakietu Office i zmiany w kierunku lepszej dostępności przeglądarki Edge, to chyba będzie trzeba zacząć mówić o pojawieniu się nowej jakości w technologiach asystujących.

Google nie pozostaje w tyle

Aktualizacja talkbacka wraz z zapowiadaną dużą aktualizacją braillebacka będą w najbliższej przyszłości wydarzeniami istotnymi dla użytkowników systemu Android. Jeśli ponad to weźmiemy pod uwagę, że zespół pracujący nad udoskonalaniem Google Assistant zdaje się mieć pełną świadomość potrzeb osób z niepełnosprawnościami, to trzeba powiedzieć, że najbliższa przyszłość zapowiada się dla nas ciekawie i obiecująco.

Gadżety

Wreszcie doczekaliśmy się oficjalnej premiery wyposażonego w mikro wyświetlacz brajlowski koreańskiego zegarka dla niewidomych. Sądząc po dostępnych prezentacjach trudno powiedzieć, czy urządzenie przyjmie się wśród niewidomych, ale jedno Koreańskiej firmie Dot trzeba z pewnością przyznać: zastosowana przez nich technologia brajlowska jest tania.

Drugi, ekstremalnie drogi, koniec pokazywanego w tym roku na CSUN gadżetowego spektrum, to urządzenia wspomagające widzenie lub, choć może to słowo nieco na wyrost, dające użytkownikowi coś w rodzaju widzenia wirtualnego. Prezentowane przez firmę Esight okulary, to urządzenie wykorzystujące techniki komputerowej obróbki obrazu, który następnie jest kierowany na względnie sprawne obszary siatkówki, co daje nawet osobom o bardzo szczątkowej zdolności widzenia możliwość powrotu, przynajmniej w jakimś stopniu, do korzystania ze wzroku.

Inne urządzenie, którego twórcy stawiają sobie za cel pozyskiwanie informacji wizualnych z otoczenia i udostępnianie ich osobom z dysfunkcją wzroku, to proponowane przez firmę Neweyes okulary z mechanizmem cyfrowego wzbogacania rzeczywistości. Urządzenie jest skonstruowanym w formie okularów powiększalnikiem wyposażonym w niektóre funkcje tabletów z systemem android. Jeden z ciekawszych pomysłów to zainstalowanie w tych okularach aplikacji rozpoznającej pismo.

O okularach od Google’a mówi się już od dość dawna. Dziwi więc, że zamiast już kilka lat temu wykorzystać platformę, która wydawała się być wprost stworzona do tego rodzaju zastosowań, stworzono od podstaw nowe urządzenie.

Jeszcze niedawno sądziliśmy, że możliwość zainstalowania na smartphonie aplikacji umożliwiających czytanie książek, słuchanie podcastów czy skanowanie dokumentów, możliwość doinstalowania aplikacji rozpoznających kolory, wspomagających nawigację i wielu innych, spowoduje naturalne zniknięcie z rynku tzw. Urządzeń specjalistycznych takich jak czytniki książek, zestawy do skanowania itp. Wydaje się jednak, że tak jak błędna była przepowiednia z przed kilku lat o zniknięciu notatników brajlowskich, tak i oczekiwanie, że znikną urządzenia specjalistyczne jest nietrafione. Coraz głośniej słyszy się pogląd, że wprawdzie smartphone wszystko potrafi, ale książek słucha się lepiej na czytniku. Firma Dolphin zaprezentowała podczas konferencji czytnik książek, który spełni oczekiwania użytkowników niewidomych i słabo widzących. Guid reader to urządzenie podobne z wyglądu do Apple tv. Można je podłączyć za pomocą kabla HDMI do monitora lub telewizora. Dla osób niedowidzących duży, płaski telewizor w prosty sposób staje się jakby ekranem powiększalnika. Urządzenie wyposażono także w możliwość odsłuchiwania audiobooków oraz słuchania tekstów książek mową syntetyczną.

Czyżby więc miało już miejsce przełamywanie granic?

Na koniec wypada zadać sobie pytanie czy długo jeszcze będziemy śledzić wystawy sprzętu i oprogramowania przeznaczonego wyłącznie dla osób z niepełnosprawnościami. Obserwacja trendów obecnych tak w tzw. Mainstreamie jak i w tzw. Środowisku każe przypuszczać, że granice między światem osób pełnosprawnych i osób z niepełnosprawnościami, przynajmniej w aspekcie technologicznym będą się zacierać szybciej niż przypuszczaliśmy. Ciekawym przykładem ilustrującym tę tendencję jest pojawiające się coraz częściej w obiegu pojęcie niepełnosprawności sytuacyjnej. Jest to niepełnosprawność, której doświadcza np. matka trzymająca na rękach dziecko i nie mogąca z tego powodu odebrać telefonu. Okazuje się, że rozwiązania projektowane początkowo dla osób z niepełnosprawnościami w pewnych sytuacjach mogą poprawiać jakość życia osób pełnosprawnych. Przykłady?

Oto kilka przychodzących do głowy pytań:

Dla kogo projektuje się asystenty głosowe?

Kto odniesie korzyści ze wprowadzenia do użytku pojazdów autonomicznych?

Czy mówiące windy, dźwiękowe komunikaty o przystankach komunikacji miejskiej itp. są dla niewidomych, dla osób starszych, czy też może wszyscy bez względu na niepełnosprawność możemy odnosić z nich korzyści?

Czy warto aplikację zamieniającą tekst pisany na język migowy zrobić tak, by osoba niewidoma mogła ją obsłużyć?

Na te i podobne pytania musimy odpowiedzieć sobie wszyscy, a fakt, że twórcy rozwiązań technologicznych zaczęli zadawać je w sposób coraz bardziej świadomy pozwala mieć nadzieję na intensywny rozwój technologii asystujących w niedalekiej przyszłości.

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków