XIII Kongres Gospodarki Elektronicznej

 

W dniu 7 czerwca 2018 roku w Hotelu Novotel Centrum w Warszawie odbyła się XIII edycja Kongresu Gospodarki Elektronicznej. Jest to coroczne spotkanie środowisk biznesowych, naukowych oraz administracji publicznej, podczas którego uczestnicy wymieniają się doświadczeniami i prezentują najnowsze trendy w gospodarce opartej o nowoczesne technologie informatyczne.

Podczas tegorocznej edycji poruszone zostały tematy dotyczące osób z niepełnosprawnościami. W otwierającym konferencję wystąpieniu prezes Związku Banków Polskich - Krzysztof Pietraszkiewicz wspomniał o działaniach banków zwiększających dostępność swoich usług dla osób z niepełnosprawnością wzroku, słuchu oraz ruchu. Podkreślił, że to właśnie w biznesie branża bankowa jest najaktywniejsza w zwiększaniu dostępności i osiąga na tym polu największe sukcesy.

Jednak temat dostępności był najbardziej obecny podczas drugiej sesji „SENIOR A CYFRYZACJA. NOWE TECHNOLOGIE PRZECIWKO WYKLUCZENIU“. Podczas tej sesji, Paweł Chorąży – Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Inwestycji Rozwoju prezentował założenia rządowego programu Dostępność+, skierowanego do seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Sesja ta zakończyła się podsumowującym panelem dyskusyjnym, w którym udział wzięli:

  • Norbert Jeziolowicz – Dyrektor, Związek Banków Polskich – moderator,
  • Paweł Chorąży – Podsekretarz stanu, Ministerstwo Inwestycji Rozwoju,
  • Marek Kulawczyk, Dyrektor Departamentu Informatyki, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej,
  • Krzysztof Marciniak – Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Pomocy Niepełnosprawnym Kierowcom,
  • Marzena Rudnicka – Prezes Zarządu, Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej,
  • Prof. dr hab. n. med. Henryk Skarżyński – Światowe Centrum Słuchu.

XIII Kongres Gospodarki Elektronicznej zakończyło wręczenie nagrody Związku Banków Polskich i Fundacji „Promyk Słońca” za wybitne osiągnięcia w zakresie tworzenia i wykorzystania nowych technologii na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

Konferencja była tłumaczona na język migowy.

Mikołaj Rotnicki

Samoobrona także dla niewidomych

 

Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest z pewnością potrzeba bezpieczeństwa. Chcemy czuć się bezpiecznie w środowisku, w którym żyjemy, wykonując trudniejsze czy łatwiejsze czynności życia codziennego, współpracując z ludźmi, czy wreszcie spotykając ich w różnych sytuacjach. Dysfunkcja wzroku sprawia często, że mamy poczucie ograniczonej kontroli czy wręcz zagrożenia, bo przecież łatwiej o złą ocenę sytuacji na przejściu przez ulicę, łatwiej zabłądzić, mając do dyspozycji mniej informacji o otoczeniu niż mają osoby widzące, i wreszcie łatwiej o znalezienie się w sytuacji zagrożenia w kontaktach z kimś, kto ma względem nas jakieś złe zamiary.

Ale czy osoba z dysfunkcją wzroku może coś zrobić, by poprawić swoją sytuację w kontaktach z zagrożeniami?

Sensei Stan Miller w roku 1996 stworzył oparty na Jujitsu program bezwzrokowego treningu samoobrony. Proponowany osobom z niepełnosprawnościami zestaw technik i sposobów postępowania, to system technik używanych w sztukach walki i zmodyfikowanych tak, aby osoby z dysfunkcją wzroku mogły się nimi posłużyć w sytuacji zagrożenia.

Michael Yamada, certyfikowany instruktor orientacji przestrzennej, którego pasją są także sztuki walki, włączył do treningu techniki wpływające na bezpieczeństwo i sprawność podróżowania i poruszania się, dzięki czemu opracowany system samoobrony ma walor narzędzia rehabilitacyjnego, a przy tym nadaje się do wykorzystania dla ludzi w różnym wieku i z różnymi niepełnosprawnościami.

Juitsu to bardzo kontaktowy styl walki doskonale nadający się do obrony w sytuacjach bliskiego kontaktu z przeciwnikiem, a przy tym wymagający stosunkowo niewiele siły fizycznej, co sprawia, że jest on stylem, którego często uczą się kobiety. Do pokonania przeciwnika wykorzystuje się w nim blokowanie stawów, dźwignie oraz techniki oparte na znajomości położenia bolesnych punktów w ciele człowieka.

Czego uczy Sensei Miller?

Podstawa to kontrola nad własnym ciałem. Nauka rozpoczyna się od pracy nad równowagą i stabilną postawą. Od stania w mocnej, ale zrelaksowanej postawie stopniowo przechodzi się do pozycji zamkniętych, poruszania się pewnymi, krótkimi krokami. Uczniowie poznają także techniki oddechowe, które sprzyjają obniżeniu napięcia w sytuacji zagrożenia, podniesieniu sprawności fizycznej podczas ewentualnego starcia, a także poprawiają warunki podejmowania decyzji.

Samoobrona to sztuka odpowiedzi na atak. Uczniowie uczą się zachowań asertywnych. Czasem wystarczy przecież powiedzieć natrętowi w dostatecznie stanowczy sposób, żeby sobie poszedł.

Następny krok, to przyjęcie mocnej, zwartej pozycji, która poprawi szanse ewentualnej obrony, a jednocześnie szybka ocena stopnia ewentualnego zagrożenia. Osoba, która nas zaczepiła, nawet jeśli uczyniła to w nieprzyjemny sposób, może przecież mieć dobre zamiary. Trzeba zatem ustalić, czy mamy do czynienia z wrogiem, czy też z osobą życzliwą.

Gdy już stwierdzimy, że sytuacja, w której się znaleźliśmy może stanowić potencjalne zagrożenie, Sensei Miller proponuje technikę, którą nazwał „widzenie dotykiem”, a mówiąc prościej chodzi o to, by dążyć do fizycznego kontaktu z przeciwnikiem i w ten sposób z jednej strony móc kontrolować  jego ruchy, a z drugiej mieć możliwość oceny naszych szans w starciu.

Nauka samoobrony, taka, jak rozumie ją Sensei Miller, to przede wszystkim nauka bezpiecznych zachowań. Chodzi o nauczenie się bezpiecznego sposobu życia, co obejmuje nie tylko sytuacje zagrożenia fizycznego, ale wykształcenie w sobie wrażliwości na wszelkie zagrożenia i nauczenie się jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Tak rozumiane zachowania bezpieczne, to nie tylko postępowanie polegające na tym, by nie szukać guza na ulicy, lecz także dbałość o własne zdrowie, dobre odżywianie się czy wreszcie bezpieczne zachowania w świecie cyfrowym.

A co ze sztukami walki?

Wiele lat temu sporą popularnością cieszyły się filmy, w których obdarzony prawie nadludzkimi mocami niewidomy bohater rozgramiał w niepojęty sposób swoich przeciwników. Mit? Legenda? Wyraz niezaspokojonych pragnień ludzi słabszych? Nie raz się nad tym zastanawiałem, próbując jako młody człowiek poukładać sobie życie z niepełnosprawnością. Spotkałem wówczas instruktora sztuk walki, który zapalił się do pomysłu, by rzecz na żywym, a przy tym chętnym do podjęcia eksperymentów człowieku, sprawdzić. Rzecz okazała się trudniejsza niż wydawało się na początku i obaj uznaliśmy, że opowieści o niewidomych wojownikach należy chyba włożyć między bajki. Gdy rozpoczynałem pisanie niniejszego tekstu natrafiłem jednak na materiał, który skłonił mnie do stwierdzenia, po raz nie wiem już który, że o granicach ludzkich możliwości należy wypowiadać się z wielką ostrożnością. Autor tekstu, do którego odnośnik powyżej, opisuje bowiem przypadek kobiety, która będąc już osobą dorosłą utraciła wzrok. Ostatnią rzeczą, którą można by o niej powiedzieć, byłoby stwierdzenie, że jest doskonałym materiałem na wojowniczkę. Duża niepełnosprawność, stany depresyjne i lękowe oraz problemy z panowaniem nad swoim ciałem i otaczającą przestrzenią typowe dla osoby świeżo ociemniałej, z pewnością nie stanowiły dobrego dla wojowniczki zestawu cech wyjściowych. Instruktor sztuk walki opisujący ten przypadek twierdzi wprost, że podjął się pracy nad klientką, która zamówiła u niego treningi, bo kierowała nim litość. Będąc jednak człowiekiem poważnie traktującym swoją pracę, postanowił dać kobiecie tyle korzyści z ćwiczeń, ile tylko potrafił. Pracowali więc wspólnie, poznając wzajem swe możliwości i ograniczenia. By nie przedłużać niepotrzebnie opowieści powiem tylko, że mistrz trafił na uczennicę o wybitnych zdolnościach. Takie historie są jednak wyjątkami i jakkolwiek dyskusji o możliwościach osób niewidomych w dziedzinie sportów walki jest wiele, to po bliższym przyjrzeniu się tak omawianym zagadnieniom jak wnioskom, do których uczestnicy różnych poświęconych sztukom walki forów internetowych dochodzą trzeba powiedzieć, że o ile uprawianie sportów walki przez osoby ociemniałe, które jako widzące zajmowały się wcześniej tego rodzaju aktywnością jest możliwe, o tyle osobom niewidomym najprawdopodobniej nie uda się opanować potrzebnych umiejętności w sposób dostateczny do prowadzenia skutecznej walki. Tak, jak stworzono piłkę nożną dla niewidomych, tak możliwe jest stworzenie zaadaptowanych, kontaktowych stylów walki, lecz opowieści o niezwykłych słyszących lot muchy i czujących obecność przeciwnika oraz ruchy jego ciała na odległość niezwykłych wojownikach pozostawmy filmowcom.

Czy zatem ma sens uczenie się technik samoobrony?

Wydaje się, że tak. Najpierw dokonajmy pewnego doprecyzowania. Czym innym jest samoobrona rozumiana jako bezpieczny styl życia, a czym innym sportowe sztuki walki czy podejmowanie fizycznego kontaktu z napastnikiem i walka z nim. Walka, to jak twierdzą twórcy projektu One Touch Project, środek ostateczny. W programie biorą udział osoby z niepełnosprawnościami i osoby starsze. Uczą się przede wszystkim bezpiecznych zachowań, postępowania w taki sposób, by nie narażać się na sytuacje, w których może dojść do zagrożenia. W kontakcie z napastnikiem wykorzystują techniki, których celem jest zniechęcenie przeciwnika do podejmowania wrogich działań oraz, o ile to konieczne, uzyskanie pomocy innych osób.

Na koniec warto powiedzieć kilka słów o tym, jak rzeczy mają się w Polsce.

W roku 2007 ukazała się publikacja Fundacji Insytut Rozwoju Regionalnego, w której przedstawiono ogólny zarys podstaw teoretycznych stworzonego przez Andrzeja Szuszkiewicza systemu treningu sztuk walki dla osób niewidomych, wdrażanego podczas szkoleń organizowanych przez Fundację. Tak, jak w przedstawionych powyżej działaniach amerykańskich autorzy dobrze uporządkowali cele, jakim ma służyć trening sztuk walki, pokazali możliwości, ograniczenia i korzyści płynące z uprawiania tej aktywności przez osoby z dysfunkcją wzroku. Na całym świecie zainteresowanie omówioną powyżej tematyką jest wśród osób niewidomych i słabowidzących żywe od dość dawna, lecz publikacji, które w sposób uporządkowany omawiałyby aspekt sportowy, utylitarny i rehabilitacyjny uprawiania sztuk walki właściwie nie ma. Dlatego projekt z udziałem FIRR, którego wynikiem było opracowanie tego zagadnienia zasługuje na szczególne zainteresowanie. Czy treningi elementów sztuk walki staną się kiedyś stałym elementem programów rehabilitacyjnych dla osób z dysfunkcją wzroku? Trudno stwierdzić. Prowadzenie efektywnych szkoleń tego rodzaju jest z wielu powodów kosztowne, a wobec szczupłości środków i wielu bardziej podstawowych potrzeb rehabilitacyjnych w sposób naturalny spada ono w hierarchii zadań na pozycję dość odległą, lecz z drugiej strony tak korzyści w sferze psychomotorycznej, jak i możliwości wszechstronnego samorozwoju, jakie daje uprawianie technik sztuk walki są nie do przecenienia.

III Kongres Osób z Niepełnosprawnościami „Za niezależnym życiem” – co dalej?

 

Ubiegłoroczne Konwenty Regionalne oraz Kongres Osób z Niepełnosprawnościami były poświęcone Założeniom dla Nowego Systemu Wsparcia. Wzięło w nich udział kilka tysięcy osób z niepełnosprawnościami, które czynnie zaangażowały się w konsultację Założeń. Dzięki temu otrzymano dokument, mogący sprostać najpilniejszym potrzebom, bez których niezależne życie nie będzie możliwe.

Tuż po zakończeniu działań związanych z Kongresem decydenci otrzymali pismo z prośbą o przyjęcie Założeń dla Nowego Systemu Wsparcia oraz uwzględnienie ich w pracach prowadzonych przez reprezentowane przez nich instytucje. W Założeniach szczególną uwagę zwrócono na rozwiązania wspierające niezależne życie, m.in. zwiększające dostęp do opieki zdrowotnej, usług asystenckich czy mieszkalnictwa wspomaganego. Uwzględniono także podniesienie standardów dostępności architektonicznej czy komunikacyjnej, a także zwiększenie dostępu do wczesnej rehabilitacji. Wiele osób poświęciło swój czas, by przygotować, dyskutować i konsultować Założenia Nowego Systemu Wsparcia, który ma przekształcić obecną rzeczywistość i być zmianą, na którą wszyscy czekają.

Tematem przewodnim Założeń do Nowego Systemu Wsparcia jest Niezależne Życie. Założenia są nadzieją nie tylko dla osób bezpośrednio zaangażowanych w ruch kongresowy, ale także całego środowiska osób z niepełnosprawnościami, na życie godne i niezależne. W oparciu o poszanowaniu praw człowieka. Jest to zmiana myślenia o człowieku, jego potrzebach i miejscu w społeczeństwie. Właśnie dlatego tysiące osób włączyło się w proces ich powstania.

Po Kongresie - w Krakowie oraz w Warszawie - odbyły się konferencje prasowe, których celem było przekazanie szerokiemu gronu odbiorców przygotowanych założeń i wytycznych. Tylko wprowadzając nowe podejście i kompleksowy system wsparcia możemy spowodować, że osoby
z niepełnosprawnościami nie będą traktowane jak drugorzędni
obywatele! Będą mogły decydować o własnym życiu – m.in. gdzie (chcą) mieszkać, pracować, czy uczyć się. Będą także miały możliwość decydowania o założeniu rodziny, dysponowania własnymi dochodami, brania udziału w wyborach, referendach, czy wybierania jak i gdzie spędzają czas wolny.

Kongres Osób z Niepełnosprawnościami to wyjątkowy, oddolny ruch środowiskowy, który gromadzi osoby z niepełnosprawnościami, ich otoczenie oraz organizacje pozarządowe. Kongres ma charakter włączający, reprezentatywny, gromadzący wiele organizacji. Ruch kongresowy poprzez debaty internetowe, dyskusje w mediach społecznościowych, Konwenty Regionalne, sam Kongres oraz relacje w telewizji i Internecie zbiera i wyraża głos środowiska. Głównym tematem są potrzeby i oczekiwania osób z niepełnosprawnościami wobec nowoczesnego systemu wsparcia, zgodnego z Konwencją o prawach osób z niepełnosprawnościami.

Założenia dla Nowego Systemu Wsparcia można traktować jako spójną całość (3 nowe ustawy, nowelizacja 43 istniejących). Jednocześnie stanowią one zbiór zmian, z których dużą część można wdrażać punktowo i niezależnie. Działania podejmowane zarówno przez środowisko rządowe, jak
i przez wszystkich zaangażowanych, łączą wspólne cele. Jednym z nich jest uczynienie osób
z niepełnosprawnościami równoprawnymi obywatelami.

Więcej informacji na temat Kongresu, Konwentów regionalnych oraz Założeń można znaleźć na stronie www.konwencja.org. Rok 2018 będzie stanowił kontynuację (po)Kongresowych działań. Dlatego tym bardziej zapraszamy do śledzenia powyższej strony internetowej oraz czynnego udziału poprzez wypowiedzi i komentarze. Zachęcamy także do zgłaszania ewentualnych wątpliwości czy uwag. Razem możemy więcej!

Anna Matiaszek

NVDA nowy, ładniejszy, z potencjałem

 

Z wersji na wersję pisanie o czytnikach ekranu jest coraz trudniejsze. Rozbudowywanie czytników o nowe funkcje, używane coraz rzadziej, istotne dla coraz mniejszej liczby użytkowników o coraz bardziej wyspecjalizowanych wymaganiach, z pewnością nie może być wdzięcznym tematem dla przyjemnej, a zarazem interesującej lektury, ale czasem, najnowsza wersja NVDA to właśnie taki przypadek, warto poświęcić czas na czytanie, tak, jak pisanie warte jest wysiłku.

A zatem co nowego?

Sporo powodów do zadowolenia znajdą użytkownicy linijek brajlowskich.

W najnowszej wersji NVDA potrafi korzystać z klawiszy funkcyjnych w popularnych w naszym kraju tak ze względu na cenę, jak i design czy zestaw oferowanych funkcji dodatkowych, linijkach firmy Hims. W tym miejscu uważny czytelnik mógłby powiedzieć, że już w poprzedniej wersji zaimplementowano obsługę tych klawiszy. Z formalnego punktu widzenia to oczywiście prawda, tyle tylko, że dopiero teraz obsługa przycisków funkcyjnych w linijkach Hims jest poprawna.

O ile do tej pory można było mówić, że JAWS jest złotym standardem dla obsługi monitorów brajlowskich, ponieważ daje on użytkownikowi możliwość obsługi komputera wyłącznie za pomocą klawiatury brajlowskiej, o tyle teraz trzeba uznać, że NVDA stał się dla użytkowników pisma brajlowskiego równoważną alternatywą.

W oknie ustawień, w zakładce „Zdarzenia wyjścia”, w oknie „Emulowane klawisze” można teraz ustawić kombinacje dla linijki brajlowskiej tak, aby z linijki móc wpisywać np. kombinacje „ctrl-s” lub podobne.

Usunięto sporo błędów, przywrócono i poprawiono obsługę kilku starszych monitorów brajlowskich i wreszcie, co być może ucieszy osoby korzystające często z tabel, poprawiono ich obsługę w trybie brajlowskim, jak i z mową syntetyczną. Choć być może dla polskich użytkowników omawianego czytnika rzecz nie będzie mieć wielkiego znaczenia – Kindle, czy to w wersji mobilnej, czy w wersji na komputery stacjonarne,  nie cieszy się zbyt wielką popularnością – dla porządku dodajmy tutaj, że nawigacja po tabelach w dokumentach przygotowanych w formacie obsługiwanym przez Kindle, także została poprawiona.

Co ładnego?

Bardzo dobre wrażenie zrobiło na mnie nowe okno ustawień w NVDA. Ktoś powie, że to wynik swego rodzaju uniformizacji, bo skoro wszystkie znane i liczące się czytniki ekranu we wszystkich używanych powszechnie systemach operacyjnych mają podobny wygląd, to należy wprowadzaną zmianę odczytywać jako podążanie za trendem. Nawet jeśli tak jest, to dzięki wprowadzonej zmianie okno ustawień NVDA stało się przejrzyste, a obsługa czytnika zyskała na ergonomii.

Gdzie jest potencjał?

Od kilku miesięcy obserwuję cykl rozwojowy beta omawianego czytnika. Sądząc po kierunku wprowadzanych tam zmian, przypuszczam, że deweloperzy czerpią inspirację ze wszystkich bodaj istniejących czytników ekranu. O ile kiedyś wydawało się, że NVDA to taki gorszy JAWS, często wśród użytkowników, zwłaszcza tych początkujących i mniej zaawansowanych, słyszało się zarzuty, narzekania na jakieś rozwiązanie zastosowane w NVDA, które to rozwiązania miały być gorsze dlatego tylko, że w czytniku JAWS jakąś funkcję rozwiązano inaczej, o tyle obecnie widać, że poszukiwanie rozwiązań jest inspirowane np. skryptami znanymi z Window-Eyes. Mówiąc tak, nie mam na myśli szczegółów technicznych, ale raczej pewną koncepcję rozwiązywania problemów. Dobrym przykładem ilustrującym interesujące mnie zjawisko może być dodatek Windows 10 App Essentials.

Z kolei wspomniane powyżej okno ustawień może skłaniać do zastanawiania się, czy jest bardziej podobne do okna znanego z JAWS, czy też może do tego, które mamy w czytniku VoiceOver. Ślady myśli technicznej, wywodzącej się od czytnika GWMicro nie powinny zresztą nikogo dziwić. Wielu twórców skryptów dla Window-Eyes korzysta obecnie z NVDA, a liczba użytkowników Window-Eyes, którzy dokonali migracji do NVDA, a nie do JAWS, także prawdopodobnie nie jest bez znaczenia. Co przyniesie nam modernizacja środowiska, w którym powstają wtyczki do NVDA? Jak odbije się na rozwoju czytnika to, że jeden z jego głównych twórców jest obecnie pracownikiem Mozilli? Kto w sposób bardziej elastyczny dostosuje się do rozwiązań dostępnościowych wbudowywanych w system przez Microsoft? Czas pokaże.

Damian Przybyła

Niewidomi przedstawiają sobie przyszłość inaczej niż widzący

 

Przeprowadzone przez włoskich psychologów eksperymentalnych badania wykazały, że o ile u widzących przyszłość postrzegana jest jako coś, co znajduje się przed nami, a przeszłość, jako coś, co znajduje się za nami, o tyle u niewidomych taka korelacja między czasem i przestrzenią wyrażona jest znacząco słabiej.

Badanie przeprowadzono na siedemnastu osobach, które utraciły wzrok przed drugim rokiem życia i na równie licznej grupie osób widzących.

Podczas testów badani słyszeli zestawy słów odnoszących się do przeszłości i do przyszłości. Słysząc jakieś słowo, mieli naciskać klawisze na klawiaturze znajdującej się przed nimi lub za nimi. Osoby badane podczas testu przyjmowały wygodną pozycję spoczynkową. Osobom widzącym zasłaniano oczy tak, by nie kierowały się podczas udzielania odpowiedzi bodźcami wzrokowymi.

W drugiej części badania wszyscy uczestnicy odpowiadali na pytania zawarte w kwestionariuszu. Chodziło o uporządkowanie wydarzeń z przeszłości i przyszłości w zakresie od jednego dnia do trzech lat w taki sposób, by wskazać, które z nich są dla osoby badanej dalsze, a które bliższe.

Okazało się, że u widzących przeszłość jest silnie związana z tym co za nami, a przyszłość z tym co przed nami. U niewidomych rozkład odpowiedzi wskazywał na brak takiej korelacji. Druga część badania pokazała zaś, że kategorie określające to, co przeszłe i to co przyszłe na skali wyrażonej pojęciami „bliżej” i „dalej” także porządkują rzeczywistość u osób niewidomych inaczej, niż u widzących. U widzących stosunki określane jako „bliżej/dalej” były silniej wyrażone.

Dlaczego tak jest? Na odpowiedź przyjdzie nam chyba jeszcze poczekać.

Źródło: https://coolblindtech.com/study-reveals-blind-people-imagine-the-future-...

Rzeczywistość wirtualna przyda się także niewidomym

 

Mówiąc o rzeczywistości wirtualnej, mamy zazwyczaj na myśli zjawiska, które jakby się mogło wydawać, ze swej natury są niedostępne osobom niewidomym. Jednakże prawda o dostępności i użyteczności rzeczywistości wirtualnej dla osób niewidomych jest nieco bardziej złożona. Już kilkanaście lat temu podejmowano badania nad rękawicą do dotykania obiektów wirtualnych, a eksperymenty z wykorzystaniem dźwięku trójwymiarowego mają swoje początki bodaj w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku lub może jeszcze wcześniej. O ile jednak tamte rozwiązania w swoim czasie nie doczekały się wykorzystania praktycznego, o tyle prace badawcze Microsoftu nad udostępnieniem rzeczywistości wirtualnej osobom niewidomym już takie szanse mają. Badania Microsoftu obejmują bowiem cały proces wymiany informacji z otoczeniem. Opisywane przez nas w Tyfloświecie Seeing AI oraz Soundscape, to projekty, które wraz z wirtualną białą laską, o której powiemy poniżej, tworzą większą całość. Moim zdaniem do zamknięcia układanki brakuje chyba jeszcze tylko projektu, który poświęcony byłby zbadaniu możliwości stworzenia takiego mechanizmu w czytniku ekranu, że brajl i synteza mowy byłyby komplementarne, a nie, jak ma to miejsce do tej pory, ściśle równoległe.

Przejdźmy jednak do naszej wirtualnej laski

Canetroller to urządzenie peryferyjne, które współpracuje z zestawem HTC Vive. Celem twórców urządzenia było umożliwienie niewidomym użytkownikom stworzenia sobie mapy mentalnej świata wirtualnego. Urządzenie umożliwia niewidomemu poruszanie się z białą laską po przestrzeni wirtualnej. Dzięki wykorzystaniu dźwięków, które usłyszymy w słuchawkach, wibracji, które poczujemy w trzymanej w ręku wirtualnej białej lasce oraz zakładanemu na siebie zestawowi, który będzie w ograniczał nasze ruchy, doświadczymy obiektów w świecie wirtualnym w sposób bardzo zbliżony do tego, co znamy ze świata realnego. Na obecnym etapie prac doświadczenie rzeczywistości wirtualnej ma jeszcze pewne wady czy ograniczenia. Jedna z osób uczestniczących w testach stwierdziła, że niedoskonałości symulacji echa powstającego podczas stukania laską o twarde powierzchnie powodowały u niej problemy w lokalizowaniu obiektów w przestrzeni wirtualnej. Wyniki eksperymentów wydają się być jednak bardzo obiecujące. Osiem z dziewięciu osób, które brały udział w testach przeprowadzonych w zamkniętym pomieszczeniu wirtualnym, poradziło sobie dobrze z poruszaniem się po pokoju, a sześć osób pomyślnie wykonało zadania testowe w wirtualnej przestrzeni poza budynkiem. Instruktor orientacji przestrzennej, który brał udział w badaniach wypowiadał się z entuzjazmem o możliwościach wykorzystania rzeczywistości wirtualnej jako narzędzia rehabilitacyjnego. Jeśli urządzenie przejdzie z fazy prototypu do produkcji, to otrzymamy narzędzie, które pozwoli osobom niewidomym ćwiczyć trudne sytuacje w ruchu ulicznym bez narażania się na niebezpieczeństwa. Wydaje się też, że potencjał włączający urządzenia, jakim jest umożliwienie niewidomym wchodzenia w interakcje z przestrzeniami wirtualnymi jest nie do pominięcia.

Damian Przybyła

Źródło: https://thenextweb.com/microsoft/2018/02/19/microsofts-new-canetroller-brings-vr-to-the-visually-impaired/

Dźwiękowy krajobraz od Microsoftu

 

O aplikacjach wspomagających nawigację pisaliśmy w Tyfloświecie wielokrotnie i zapewne jeszcze nie raz pisać będziemy. Temat to ważny, bo potrzeby osób z dysfunkcją wzroku w tej dziedzinie są tyleż wielkie, co pilne. Obok aplikacji stricte nawigacyjnych popularnością cieszą się rozwiązania służące eksploracji mapy. W Polsce rozwiązaniem takim jest SeeingAssistantMove.

Rozwiązaniem podobnym w sensie funkcjonalnym do powyższej aplikacji jest, udostępniony niedawno przez Microsoft w amerykańskim i brytyjskim sklepie z aplikacjami firmy Apple, Soundscape.

Do czego służy Soundscape?

Aplikacja pełni funkcję komplementarną w stosunku do dowolnego programu nawigacyjnego. Soundscape ma nam zastępować widzenie okolicy. Działa to w następujący sposób:

Ustawiamy sobie coś w rodzaju filtra interesujących obiektów. Idziemy ulicą i słyszymy np. „sklep spożywczy”. Jeśli sklep znajduje się po prawej stronie, usłyszymy komunikat w prawej słuchawce. Jeśli zaś po lewej, to komunikat usłyszymy z lewej strony.

Aplikacja posiada ponadto podobną do znanej użytkownikom systemu Android, którzy spróbowali korzystania z nawigatora Getthere, funkcję „Gdzie jestem”. Po jej uaktywnieniu usłyszymy nazwę ulicy, na której się znajdujemy oraz odległość od skrzyżowania, do którego się zbliżamy lub odległość od wybranych przez nas punktów odniesienia.

Założeniem twórców rozwiązania jest umożliwienie nam aktywnej eksploracji otoczenia i pomoc w stworzeniu w umyśle użytkownika mentalnej mapy obszaru, po którym się porusza.

Użytkownicy SeeingAssistantMove znajdą w rozwiązaniu Microsoftu znaną im dobrze funkcję opisu skrzyżowań. Dzięki wykorzystaniu dźwięku stereofonicznego komunikaty w rodzaju „ulica Kowalskiego odchodzi tylko w prawo, a ulica Nowaka tylko w lewo” stały się zbędne. Zamiast nich nazwy ulic usłyszymy po tej stronie, z której ulica dochodzi do interesującego nas skrzyżowania. Dzięki temu aplikacja może mówić mniej, dając nam równie wiele informacji.

Rozwiązanie jest rozwojowe, dlatego nie należy się zrażać tym, że nie ma ono jeszcze polskiej wersji językowej lub tym, że jest niedostępne dla użytkowników innych systemów operacyjnych. Twórcy zapowiadają intensywne prace nad rozwijaniem swojej aplikacji w oparciu o informację zwrotną od użytkowników.

Źródło: https://blogs.msdn.microsoft.com/accessibility/2018/02/28/soundscape/

Protest rodziców osób z niepełnosprawnościami

 

Często pojmowanie skomplikowanych i wielowymiarowych zjawisk przysparza nam wielu kłopotów. Będąc z natury istotą leniwą, innymi słowy, istotą dążącą do maksymalnego oszczędzania traconej energii, człowiek, po kilku próżnych próbach zrozumienia trudnej do uchwycenia rzeczy, w końcu zawiesza swoją działalność intelektualną w tym zakresie. Kierując się taką prawidłowością, można powiedzieć, że zazwyczaj obywatel nie szuka odpowiedzi na pytanie, o to czym jest państwo, jak ono funkcjonuje, oraz jaką rolę on w państwie odgrywa, albo mógłby odgrywać. Wielu wybitnych intelektualistów, filozofów i teoretyków nauk o polityce podejmuje jednak wyzwanie i próbuje wyjaśniać wyżej wymienione kwestie.

Kanadyjski politolog David Easton (1917-2014) traktował państwo jako system, czyli jako zorganizowaną i złożoną całość. System stanowi zestaw powiązanych ze sobą i wzajemnie zależnych części, które wspólnie tworzą jedność. W systemie politycznym zachodzi związek między tym, co Easton nazywa „wejściem” a „wyjściem”. Na wejściu do systemu politycznego znajdują się żądania/potrzeby i wsparcie/poparcie społeczeństwa. Potrzeby to np. podniesienie jakości życia, polepszenie perspektyw zatrudnienia, hojniejsze świadczenia socjalne albo zwiększenie ochrony praw indywidualnych. Wsparcia obywatele udzielają np. przez płacenie podatków, posłuszeństwo, czy też wolę uczestniczenia w życiu publicznym. Na wyjściu systemu znajdują się decyzje i działania rządu, w tym tworzenie polityki społecznej, zmiany ustawodawstwa, nakładanie podatków i alokacja środków publicznych.

Według Eastona, to, co jest na wyjściu, powoduje reakcję zwrotną obywateli, która z kolei formułuje kolejne potrzeby i zapewnia wsparcie. Adekwatne dostosowanie „wyjść” do „wejść” to główne zadanie rządu, ponieważ tylko wtedy system polityczny będzie stabilny, a obywatele będą odczuwali zadowolenie.

Warto podkreślić, że wyżej przedstawiony model funkcjonowania państwa jest intelektualnym uproszczeniem i w rzeczywistości istnieje mnóstwo czynników wpływających na funkcjonowanie systemu politycznego.

Stosując model Eastona, można przybliżyć się do zrozumienia natury protestu rodziców osób z niepełnosprawnością. W środę 18 kwietnia 2018r. w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej 18 osób rozpoczęło protest i po czterdziestu dniach, w niedzielę 27 maja, protestujący opuścili budynek. Zdjęcia leżących na rozłożonych na podłodze kocach osób z niepełnosprawnościami błyskawicznie obiegły przestrzeń medialną. Dziennikarze, politycy, działacze społeczni i same osoby z niepełnosprawnościami - wszyscy przyczynili się do tego, by protest, będący formą nieposłuszeństwa obywatelskiego, stał się wielkim wydarzeniem medialno-politycznym. To wydarzenie obrosło taką ilością rozmaitych wątków, że, jak to bywa z drzewem, za splątanymi gałęziami i kolorowymi liśćmi, zadaniem żmudnym jest odnajdywanie wzrokiem samego konara.

Pierwszego dnia protestu Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych, oznajmiła, że osoby podejmujące akcję protestacyjną "odwieszają" protest, który miał miejsce w Sejmie w 2014 r. Wtedy protest trwał 17 dni i od początku uczestniczyło w tym przedsięwzięciu 30 osób. W 2014 r. zdesperowanych rodziców do Sejmu zaprosił Arkadiusz Mularczyk, wtedy członek partii i klubu parlamentarnego Solidarna Polska, obecnie członek Prawa i Sprawiedliwości. W 2018 r. rodzice osób z niepełnosprawnościami zostali zaproszeni do Sejmu przez posłankę Nowoczesnej Joannę Scheuring-Wielgus. W 2014 r. protestujący domagali się m.in. podwyższenia świadczeń oraz tego, by całodobowa opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi traktowana była przez państwo jako zawód. Po tamtym proteście rodziny wywalczyły zwiększenie zasiłku pielęgnacyjnego. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niekonstytucyjne jest zróżnicowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego dla osób sprawujących opiekę nad osobą z niepełnosprawnością w zależności od wieku, w którym ta osoba stała się niepełnosprawna.

W 2018 r. główne hasła protestu również miały charakter finansowy. Po pierwsze, domagano się wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18 roku życia, w kwocie 500 złotych miesięcznie, bez kryterium dochodowego. Po drugie, rodzice osób z niepełnosprawnościami domagali się zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do zrównania jej z wysokością minimum socjalnego obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną.

9 maja Sejm RP jednomyślnie uchwalił, a 14 maja prezydent podpisał, ustawę podnoszącą rentę socjalną do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Zgodnie z ustawą renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Nowa regulacja ma wejść w życie 1 września 2018 r. z mocą od 1 czerwca.

Rząd, w odpowiedzi na pierwszy postulat protestujących, zaproponował kilka rozwiązań niepieniężnych, deklarując, że ich wartość wyniesie około 520 złotych na osobę ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

2 maja złożono projekt przewidujący wprowadzenie szczególnych uprawnień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla takich osób. To oznacza m.in. zniesienie okresów użytkowania wyrobów medycznych (np. wózków), prawo do korzystania ze świadczeń zdrowotnych i usług farmaceutycznych w aptekach poza kolejnością, prawo korzystania ze świadczeń specjalistycznych bez konieczności uzyskania skierowania, oraz zniesienie limitów finansowania świadczeń z zakresu leczenia i diagnostyki onkologicznej. Na razie mechanizmy wdrażania i realizacji tych pomysłów nie zostały jednak jasno określone.

Pisząc niniejszy artykuł odbyłem rozmowę z Eurodeputowanym Markiem Plurą, który z własnego doświadczenie życiowego zna problemy osoby z niepełnosprawnościami. Pierwsze jego wrażenia po rozpoczęciu protestu były pozytywne. Ludzie zdecydowali się na aktywne działania w obronie swoich praw. Później jednak głęboko zaniepokoił go brak dialogu z rządzącymi, a także sposób traktowania protestujących, (brak możliwości wychodzenia na spacery czy ograniczony dostęp do łazienek). Kiedy przybył do Sejmu, by okazać poparcie znajdującym się tam niepełnosprawnym i ich opiekunom, straż marszałkowska omyłkowo uznała go za jednego z protestujących oraz nakazała nieopuszczanie budynku.

Protest to jedna ze strategii wywierania wpływu na władzę, ale według Marka Plury nie najskuteczniejsza. "Nie byłbym liderem takiego protestu – powiedział - ponieważ najskuteczniejsze rozwiązania wynikają z prawa". Należy przypomnieć, że polskie antydyskryminacyjne ustawodawstwo wobec osób z niepełnosprawnością wygląda wzorowo.

Pod adresem zarówno protestujących, jak i polityków padło wiele oskarżeń. Oto niektóre z nich.

- Same osoby z niepełnosprawnością wypowiadały się, że ten protest dzieli środowisko, ponieważ w Sejmie jest reprezentowana tylko jedna i nieliczna grupa potrzebujących wsparcia i wyrównywania szans, a jej postulaty nie są słuszne.

- Polityków obozu rządzącego skrytykowano, ponieważ z punktu widzenia krytykujących nie podjęto żadnych działań, chociaż jeszcze podczas strajku w 2014 r. prezes obecnie rządzącej partii oraz przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy obiecywali pozytywne zmiany po objęciu władzy.

- Część społeczeństwa uważa, że przedstawiciele ugrupowań politycznych, którzy zaliczają się do opozycji, wykorzystali protest politycznie, próbując wyeksponować zaniedbania, do których doprowadził rząd obecny, i przekonać o słuszności swoich działań, co ma na celu zdobycie legitymizacji podczas kolejnych wyborów.

- Istnieje opinia (np. według Iwony Hartwich), że w Unii Europejskiej trudno sobie wyobrazić protest najsłabszych i pokrzywdzonych przez los.

Wszystkie te opinie mają wspólne korzenia i wynikają z kluczowego problemu. Polskie środowisko osób z niepełnosprawnościami nie jest reprezentowane przez ukształtowane instytucje polityczne bądź obywatelskie, które by mogły profesjonalnie i w sposób długotrwały prowadzić negocjacje z rządem w celu wypracowywania odpowiednich rozwiązań systemowych. Tu nie chodzi o emocjonalne wypowiedzi zdesperowanych rodziców, tu chodzi o ciężką pracę codzienną. Środowisko osób z niepełnosprawnościami nie stanowi grupę interesu. Grupa interesu posiada formalną strukturę oraz wspólne cele. Taka organizacja dąży do wywierania wpływu na proces formułowania i wprowadzania w życie polityki państwa i odznacza się podmiotowością polityczną, tj. świadomością własnych potrzeb oraz gotowością do działania. Grupy interesu dążą do stworzenia mniej lub bardziej sformalizowanych powiązań z podmiotami odpowiedzialnymi za przebieg procesu podejmowania decyzji.

Polityka jest rozumiana na wiele sposobów. Jedna z definicji upatruje w polityce walkę o władzę. Ugrupowania polityczne zawsze będą wykorzystywały wszystkie możliwości, by przyciągnąć wyborców i zdobyć legitymizację społeczną. Gra grupy interesu polega na tym, by umieć nawiązywać długotrwałą współpracę z decydentami o różnych poglądach politycznych. W omawianym tutaj przypadku gra ta nie polega na czekaniu, że kolejny rząd stworzy perfekcyjne warunki dla samodzielnego życia osób z niepełnosprawnościami.

Myli się Iwona Hartwich, która w 2014 r. przekonywała, że w Unii Europejskiej to nie do pomyślenia, by osoby z niepełnosprawnościami wychodziły na ulicy i protestowały. Właśnie wychodzą i protestują regularnie. W krajach półwyspu Skandynawskiego, gdzie osoby z niepełnosprawnościami mają taką jakość życia, że mogliby pozazdrościć obywatele wielu państw świata, osoby te nie spoczywają na laurach. One ściśle współpracują z instytucjami rządowymi i w razie potrzeby sięgają po taką strategię wywierania wpływu jak protest.

Trzeba by politycy, dziennikarze i wreszcie całe społeczeństwo zrozumieli, że osoba z niepełnosprawnością to nie słaba istota ludzka pokrzywdzona przez los, nie ubezwłasnowolniony przedmiot terapii medycznej i rehabilitacji, który nie ma prawa wyboru, wolności, godności i własnej opinii. Należy wyeliminować obrzydliwe i upokarzające określenia w mediach i języku. Osoba z niepełnosprawnością to pełnoprawny obywatel, który jak wszyscy, zgodnie z założeniami liberalizmu, dąży do ochrony własnych interesów i osiągnięcia wyznaczonych celów. Z obecnie powszechnie przyjętego modelu państwa opiekuńczego wynika spoczywający na tymże państwie obowiązek tworzenia warunków, w których każda jednostka mogłaby się rozwijać.

Poseł do Parlamentu Europejskiego Marek Plura jest przekonany, że przyznanie nowych świadczeń pieniężnych jest rozwiązaniem tymczasowym. Eurodeputowany uważa, że wczesna i prawidłowa diagnoza, zindywidualizowane formy wsparcia oraz możliwość korzystania z usług asystenta pozwolą co raz więcej osiągnąć Polkom i Polakom z niepełnosprawnością na wyboistej drodze do realizacji głównych założeń Konwencji ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych oraz do samodzielnego i godnego życia.

Andrey Tikhonov

Parlamentarny Zespół ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku

 

Podręczniki nauk o polityce podają nam klasyczną definicję państwa, zgodnie z którą państwo to stowarzyszenie polityczne, które w określonych granicach ustanawia suwerenne prawo i sprawuje władzę poprzez system trwałych instytucji. Te instytucje są wyraźnie publiczne, czyli ponoszą odpowiedzialność za zbiorową organizację życia społecznego i są finansowane ze środków publicznych. W tym momencie czytelnik powinien zadać sobie pytanie: a kto właściwie ustanawia to prawo, czyli kto może zainicjować pracę nad projektem nowej ustawy, kto może zgłosić poprawki, kto może w końcu nadzorować, jak to prawo jest przestrzegane, a również jak funkcjonują instytucje publiczne. Friedrich Hegel pojmował państwo jako etyczną wspólnotę, której fundamentem jest wzajemna solidarność, innymi słowy, powszechny altruizm. Abstrahując od idealistycznego podejścia, należy stwierdzić, że współczesny model ustroju państw zachodnich w mniejszym albo w większym stopniu daje obywatelom możliwość uczestnictwa w życiu politycznym i w procesie podejmowania decyzji politycznych. Kluczowe pytanie, które należałoby postawić w tym miejscu brzmi: czy Polacy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym. Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej w 2014 r. przeprowadziła badanie "Stosunek do instytucji państwa oraz partii politycznych po 25 latach". Wyniki pokazały, że 40% Polaków ma zaufanie do organów administracji publicznej; Jeszcze mniejsze jest zaufanie do władzy ustawodawczej (Sejmu i Senatu. 34%) oraz wykonawczej (rządu - 33%). Najmniej badanych deklaruje, że ma zaufanie do partii politycznych (17%). Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że w chwili obecnej sytuacja wygląda jeszcze gorzej.

W 2004 r. 1 820 300 Polaków we wszystkich grupach wiekowych miało niepełnosprawność z powodu uszkodzeń i chorób narządu wzroku (GUS, Stan zdrowia ludności Polski w 2004 r.). W 2014 r. co drugi dorosły mieszkaniec Polski używał okularów czy szkieł kontaktowych, bo źle widział z bliska lub daleka. Pomimo korzystania z tych urządzeń pomocniczych co czwarta dorosła osoba miała problemy z widzeniem (GUS, Stan zdrowia ludności Polskiej w 2014 r.). Osoby z dysfunkcją wzroku, członków ich rodzin, przedstawicieli instytucji edukacyjnych oraz działających w tym środowisku pracodawców, czyli wszystkich, którzy mają do czynienia z niewidomymi i słabowidzącymi można zaliczyć do jednej grupy. Ta liczna grupa musi działać aktywnie w celu reprezentacji i ochrony swych interesów jako podmiot na scenie politycznej. W tym miejscu czytelnicy mogą słusznie stwierdzić, że myśl powyższa nie jest odkrywcza. Już Jean-Jacques Rousseau stwierdził: „Tylko przez bezpośrednią i ciągłą partycypację wszystkich obywateli w życiu politycznym państwo czuć się będzie zobowiązane do realizacji wspólnego dobra.” Parafrazując powyższe można powiedzieć: „Tylko przez bezpośrednie włączenie w proces podejmowania decyzji osoby z dysfunkcją wzroku będą mogły przedłożyć własne propozycje ośrodkom sprawowania władzy.”

W dniu 23 czerwca 2016 r. powstał Parlamentarny Zespół ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku. Nazwa tego ciała parlamentarnego wydaje się dość niezręczna, bo przecież zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) narząd ciała ludzkiego nie może mieć niepełnosprawności. Niepełnosprawność jest rezultatem dysfunkcji narządu (impairment- uszkodzenie bądź upośledzenie). Zgodnie z regulaminem Zespołu jego celem jest inicjowanie działań Sejmu i Senatu oraz Rządu RP i samorządu terytorialnego na rzecz polepszenia rozwiązań prawnych dotyczących osób z niepełnosprawnością narządu wzroku i ich rodzin oraz prowadzących do konkretnej poprawy sytuacji tych osób oraz ich rodzin. Niestety, regulamin nie uszczegóławia tego kluczowego celu, nie wskazuje na konkretne narzędzia i formy współpracy z organizacjami osób z niepełnosprawnością.

Zespół tworzą posłowie i senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej. Składa się on z 9 członków - ośmioro z ramienia partii PiS i członkini partii Nowoczesna. Jak tłumaczyła przewodnicząca zespołu, Małgorzata Wypych (PIS), zespół powołano, ponieważ zdaniem specjalistów, osoby niewidome i niedowidzące są pozostawione same sobie – nie mają dostępu do rehabilitacji i nauki najprostszych czynności.

Do dnia dzisiejszego odbyło się 15 posiedzeń zespołu. Podczas pierwszego posiedzenia, 5 lipca 2016 r., zostało wybrane prezydium zespołu. Na drugim posiedzeniu, które odbyło się 20 lipca 2016 r., zabrała głos m.in. Anna Woźniak-Szymańska (prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Niewidomych od 2004 r.). Zdaniem Anny Woźniak-Szymańskiej, przez pewien czas problemy osób niewidomych i zagadnienia związane z traceniem wzroku nie były traktowane z należytą uwagą. Kluczowym problemem jest brak profilaktyki utraty wzroku i właściwej rehabilitacji osób ociemniałych. Przedstawiciele trzeciego sektora podkreślali, że takich umiejętności, jak poruszanie się o białej lasce czy z psem przewodnikiem, można nauczyć się tylko dzięki organizacjom pozarządowym (np. Ośrodek Rehabilitacji i Szkolenia w Bydgoszczy kierowany przez PZN). Sylwester Peryt z Fundacji Świat według Ludwika Braille’a z Lublina zwrócił uwagę, że gdyby nie organizacje pozarządowe, wiele rzeczy by nie istniało. Należy dodać, że takie działania są najważniejszą funkcją organizacji pozarządowych. Ze swej natury mają one bowiem służyć pomocą państwu rozumianemu jako wspólnota obywateli, czyli społeczeństwu, podczas gdy zadaniem rządu jest tworzyć warunki dla zrównoważonego rozwoju trzeciego sektora, który może wszechstronnie wspierać osoby z niepełnosprawnością.

Podczas tego samego posiedzenia Anna Woźniak-Szymańska poruszyła temat funduszy. W tym miejscu wyjaśnijmy, że momentem przełomowym dla Polskiego Związku Niewidomych, który przez 40 lat miał monopol na reprezentację niewidomych i słabowidzących, stał się rok 1991. Wiązało się to z drastycznymi zmianami w systemie finansowania. W obowiązującym wcześniej modelu PZN otrzymywał pulę środków za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej i sam zajmował się alokacją środków oraz ustalał priorytety działania. Czasami wydaje się, że Zarządowi Głównemu do dziś przysparza kłopotów odnalezienie się w trzecim sektorze, gdzie alokacja środków dokonuje się w procesie wyboru najlepszych rozwiązań konkretnych problemów. Prezes, nie bez pewnej słuszności, oświadczyła, że zależność działań, których beneficjentami są osoby z dysfunkcją wzroku od grantów i konkursów, sprawia, iż zostaje zakłócona ich płynność finansowa, a co za tym idzie, cierpi także ich strona merytoryczna. Bez wątpienia, rehabilitacja to proces czasochłonny, który wymaga dobrego finansowania.

Czy świeżo upieczony zespół będzie wstanie zbudować nowy sprawny i sprawiedliwy system?

Dla rozpoczęcia pracy zespołu zostało sporządzone zestawienie obowiązujących aktów prawnych dotyczących osób z niepełnosprawnością. Na liście znalazło się 33 akty prawne (regulacje te powstały w okresie od 1952 r. do 2015 r.).

W 2017 r. zespół przeważnie zajmował się rynkiem i zatrudnieniem osób z dysfunkcją wzroku. Zespół przyczynił się do organizowania kilku wydarzeń. Np. 20 listopada 2017 r. odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa "Polska Szkoła Kompleksowej Rehabilitacji”. Cel to wielopłaszczyznowa i wielopoziomowa analiza obecnie funkcjonujących rozwiązań i wskazanie ewentualnych zmian instytucjonalnych. Stwierdzono, że na idealny model rehabilitacji leczniczej, społecznej i zawodowej powinny składać się powszechność (każdy ma prawo do rehabilitacji), wczesność (rehabilitacja rozpoczęta jak najwcześniej), kompleksowość (fizyczne, psychiczne, duchowe sfery, zachowania społeczne itd.), ciągłość. Problemem jest niespójność systemu orzecznictwa o niepełnosprawności, brak placówek kompleksowej rehabilitacji przygotowujących pacjentów do odzyskania lub uzyskania zdolności do zatrudnienia, czy też niewystarczająco skuteczny system zachęt do zatrudniania osób z niepełnosprawnościami.

W bieżącym roku zespół m.in. zajmuje się zorganizowaniem w Polsce szkoły psów asystujących dla osób niewidomych. Podczas posiedzenia dyrektor Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego w Ministerstwie Rozwoju zaproponował wystąpienie do Funduszu z innowacyjnym projektem w sprawie szkoły psów przewodników. Inne zagadnienia to ustawa o radiofonii i telewizji, ulga z tytułu odliczania wydatków na przewodnika osoby niewidomej, rozszerzenie ustawowego obowiązku gminy dotyczącego zapewnienia bezpłatnego dowozu uczniów niepełnosprawnych (niewidomych) do szkół ponadpodstawowych, projekt rozporządzenia z 27 listopada 2017 r. Ministra Rozwoju i Finansów w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących. Obecnie proponuje się, aby z obowiązku posiadania kas fiskalnych zwolnione były usługi świadczone osobiście przez osoby niewidome, posiadające orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, które prowadzą samodzielnie działalność gospodarczą lub zatrudniają wyłącznie jednego pracownika niewidomego posiadającego orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Zespół uważa, że zwolnienie powinno dotyczyć niewidomych przedsiębiorców, którzy samodzielnie prowadzą działalność gospodarczą lub zatrudniają wyłącznie osoby niewidome ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności (nie tylko jedną, ale także więcej). Zespół zwrócił również uwagę na projekt Ministra Zdrowia, który nie ujmuje techników masażystów w kategorii personel w fizjoterapii ambulatoryjnej oraz w leczeniu uzdrowiskowym i sanatoryjnym. Takie stanowisko powoduje, że technicy kształceni w ośrodkach dla niewidomych i słabowidzących zostaną pozbawieni pracy.

Ostatnie posiedzenie zespołu odbyło się 9 kwietnia. Tego dnia z inicjatywy zespołu również odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa "Bezpieczeństwo zdrowotne w działaniach organów władzy publicznej w Polsce i instytucjach międzynarodowych”.

Z raportów i artykułów, które pojawiają się na stronach internetowych, wynika, że Parlamentarny Zespół ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku ściśle współpracuje z organizacjami pozarządowymi. To te organizacje dają rządowi możliwość korzystania z wiedzy ekspertów. Np. zespół Fundacji "Szansa dla Niewidomych" wykonał m.in. badanie dostosowania obiektów użyteczności publicznej do potrzeb niewidomych i słabowidzących oraz przeprowadził sondaże dotyczące traktowania niewidomych na rynku pracy.

Podsumowując, należy powiedzieć, że przyszłość zależy od nas samych. Trzeba szukać form współpracy z tymi, którzy podejmują decyzje, szukać kanałów komunikacji, szukać nowych rozwiązań. Wszystkie posiedzenie zespołu można oglądać na stronie Sejmu na żywo albo słuchać nagrań. Na stronie również można znaleźć dane kontaktowe członków zespołu. Choć z pewnością łatwiej jest krytykować takie czy inne chybione lub niedoskonałe działania rozwiązaniem znacznie lepszym będzie wyjść naprzeciw tym, którzy chcą coś zrobić na rzecz naszego środowiska i razem pracować dla dobra wspólnego.

Andrey Tikhonov

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków