Call Recorder – sprzętowy rejestrator rozmów telefonicznych dla naszego iPhone'a

 

Telefony z Androidem przeważnie to mają, a jeśli nie mają, istnieje wiele sposobów, by je do tego zmusić. Teoretycznie w przypadku telefonu z nadgryzionym jabłkiem sposobów na nagrywanie rozmów telefonicznych też jest kilka, żaden jednak nie jest ani intuicyjny, ani wygodny i zmusza nas do polegania na dostępie do Internetu. A co, jeśli takiego dostępu nie mamy? Być może za jakiś czas Apple pozwoli na rejestrację rozmów telefonicznych z poziomu jakiejś aplikacji systemowej, póki jednak to nie nastąpi, musimy radzić sobie inaczej.

Wybawienie nadchodzi z Taiwanu

Jakiś czas temu jedna z tajwańskich firm postanowiła wyprodukować zewnętrzny rejestrator rozmów telefonicznych dla urządzeń firmy Apple. Produkt, oprócz swojej podstawowej funkcji, ma pozwalać również na kontrolowanie odtwarzania muzyki, a przy okazji ma pełnić rolę czytnika kart SD - tak na wszelki wypadek, gdyby w naszym telefonie zabrakło pamięci. Wszystko za jedyne 150 dolarów, łącznie z kosztami przesyłki. Zainteresowany opisem i skuszony obietnicą łatwego nagrywania rozmów telefonicznych, postanowiłem zakupić to urządzenie, w końcu to tylko jednorazowy wydatek, a z pewnością ułatwi mi pracę.

Przykra niespodzianka od firmy kurierskiej

Przesyłka została opłacona, paczka wyruszyła w drogę. Gdy znalazła się w Polsce, otrzymałem informację od świadczącej usługę kurierską firmy DHL SMS informujący o tym, że za chęć zakupu rejestratora do iPhone'a przyjdzie mi jeszcze dopłacić ponad 130 PLN. Początkowo myślałem, że to jakaś próba oszustwa, kontakt z infolinią rozwiał jednak wszelkie wątpliwości, podatek nie opłaci się sam, a ja mogę jedynie wybrać, czy płacę gotówką czy przelewem.

Wygląd urządzenia

Call Recorder przychodzi do nas w pudełeczku, które bardzo przypomina to, w jakie fabrycznie pakowane są słuchawki Apple. Pudełeczko zapakowane jest dość solidnie, musimy użyć dość dużej siły, aby uwolnić je z plastikowego blistra. Samo urządzenie to niewielkich rozmiarów kostka. Z jednej strony znajduje się gniazdo Lightning, z drugiej slot na kartę SD i gniazdo słuchawkowe, standardowy mały Jack. Na obudowie Recordera znajdują się także 4 przyciski, które dość trudno wcisnąć.

Pierwsze podłączenie

Aby wszystko zadziałało zgodnie z planem, należy Call Recorder podłączyć do wejścia Lightning naszego iPhone'a. W trakcie pierwszego przyłączenia zostaniemy zapytani, czy chcemy pobrać zewnętrzną aplikację do obsługi naszego akcesorium ze sklepu AppStore. Należy wyrazić na to zgodę, w przeciwnym razie zostaniemy jedynie z gustowną, plastikową kostką do podłączania słuchawek.

Wygląd Call Recordera

Czas najwyższy nieco uważniej przyjrzeć się urządzeniu, które posłuży nam do nagrywania rozmów. Jak zapewnia producent, można je wykorzystać na wiele sposobów, od czytnika kart SD począwszy, na pilocie do sterowania multimediami skończywszy. Jest to przy okazji ciekawe rozwiązanie dla użytkowników iPhone'a 7, który został pozbawiony gniazda słuchawkowego, Call Recorder takowe posiada. Jak wspomniałem, jest to niewielkich rozmiarów plastikowa kostka. Urządzenie zaprojektowane jest w ten sposób, że, przynajmniej w moim przypadku, nie przeszkadza mu dodatkowa obudowa ochronna iPhone'a. Nie jestem w stanie zagwarantować, że tak będzie w każdym przypadku, osobiście jestem zwolennikiem plecków, a posiadacze etui z klapką mogą już nie mieć tyle szczęścia. Call Recorder podłączamy do naszego iPhone'a za pomocą złącza Lightning. Nie ma znaczenia, w jaki sposób odwrócimy urządzenie, ale najlepiej, jeśli przyciski będą po tej samej stronie co wyświetlacz, ułatwi nam to z pewnością pracę. Przy założeniu, że iPhone trzymamy przyciskiem Home do siebie, a przystawka jest podłączona w zalecany przeze mnie sposób, idąc od prawej strony znajdziemy następujące przyciski:

  • Nagrywanie - wyczuwalnie oddzielony od reszty
  • Głośniej
  • Play / pauza.
  • Ciszej

To wszystkie przyciski, jakie składają się na wyposażenie Call Recordera i z wyjątkiem klawisza do nagrywania działają zawsze, gdy tylko urządzenie jest połączone z naszym iPhonem.

Jak działa Call Recorder?

Urządzenie to swego rodzaju zewnętrzna karta dźwiękowa, przypinana do naszego iPhone'a. Jest to jego największa wada, gdyż niestety, proces nagrywania wymaga od nas podłączenia słuchawek. Producent zaleca, aby były to oryginalne słuchawki dostarczone z iPhonem, a ja muszę się z nim w tej kwestii zgodzić. Testowałem Recorder na kilku innych zestawach słuchawkowych i zwyczajnie nie był w stanie ich rozpoznać, uniemożliwiając tym samym rejestrację rozmów.

Gdy mamy podłączony Recorder i słuchawki, operacja nagrywania jest bardzo prosta. Wystarczy uruchomić aplikację Call Recorder (w iOS 10 uruchamiała się sama, w iOS 11 nie chce tego robić), a następnie wcisnąć przycisk nagrywania. Kolejne wciśnięcie przycisku nagrywania powoduje wstrzymanie rejestracji, kolejne jej wznowienie. Nasz głos i głos rozmówcy rozdzielone są względem siebie na 2 różnych kanałach stereo, co jest bardzo dobrym posunięciem, ułatwia bowiem odseparowanie głosu rozmówcy celem nagrania go np. do wywiadu radiowego. Niestety, Call Recorder nagrywa również dźwięki naszego VoiceOvera, jeśli zatem zależy nam na materiale bez "efektów specjalnych" dobrze jest wyłączyć zawczasu mowę, a włączyć ją dopiero po nagraniu. Zauważyłem również, że Call Recorder na początku i końcu nagrania potrafi czasami dodawać bardzo uciążliwe trzaski, na całe szczęście nie robi tego w środku rozmowy, a przynajmniej jeszcze mi się tak nie zdarzyło.

Czy komuś polecam zakup Call Recordera?

Jeśli ma ku temu jakieś bardzo wyraźne powody, to tak. Urządzenie nie jest tanie, a konieczność zapłacenia podatku dodatkowo powiększa jego cenę. Bardzo dużym minusem jest konieczność posiadania bezprzewodowych słuchawek firmy Apple i to, że Recorder nie współpracuje z dowolnymi słuchawkami kompatybilnymi z iPhonem. Z moich testów wynika niestety, że słuchawki, które działają prawidłowo po podłączeniu bezpośrednio do telefonu, nie chcą współpracować z Recorderem, wyjątek stanowią wspomniane już słuchawki Apple. Co trzeba jednak przyznać, to Recorder istotnie nagrywa, jakość dźwięku jest na zadowalającym poziomie, choć okazjonalnie pojawiają się trzaski lub przydźwięki, prawdopodobnie wynikające z nienajlepszej jakości przetwornika, który został wykorzystany do budowy urządzenia. Plusem Recordera jest z pewnością to, że umożliwia nagrywanie dźwięku nie tylko z aplikacji telefon, ale z praktycznie rzecz biorąc dowolnej innej, zainstalowanej w naszym telefonie. Możemy nagrywać rozmowy przeprowadzane z użyciem FaceTime, WhatsApp, Vibera czy Skype'a. Jeśli komuś jest to potrzebne, z pewnością doceni możliwości Recordera, pozostałym czytelnikom proponuję jednak przeznaczyć te prawie 800 złotych na inne cele.

Michał Dziwisz

Uruchamiamy własny serwer NVDA - Aktualizacja

 

Dodatek do NVDA, pozwalający na pracę zdalną to w moim przekonaniu niezwykle użyteczne narzędzie. Dzięki niemu jestem w stanie wykonywać wiele czynności bez potrzeby fizycznej obecności przy serwisowanym komputerze, czyli dokładnie w ten sam sposób, w jaki robią to osoby widzące korzystając z programów takich jak Tight VNC czy TeamViewer. Elementem, którego od samego początku brakowało i nadal brakuje w oficjalnym pakiecie jest możliwość uruchomienia własnego, niezależnego od NVDA serwera, co obiecywali twórcy dodatku. Na szczęście ze względu na otwarty kod źródłowy prace nad serwerem zostały podjęte niezależnie od oficjalnego rozwiązania NVDA Remote i każdy chętny może uruchomić swoją własną instancję serwera NVDA Remote. Jako, że oprogramowanie serwera do poprawnego działania wymaga przeprowadzenia kilku dodatkowych operacji, w niniejszym tekście postaram się opisać tę procedurę krok po kroku wierząc, że będzie ona dla kogoś przydatna. W tym miejscu mała uwaga: Opisywać będę tylko i wyłącznie proces instalacji serwera w środowisku Windows, gdyż wierzę, że osoby zaprzyjaźnione z systemami GNU Linux poradzą sobie z tym bez większych problemów.

Potrzebne komponenty

Zaczynamy od pobrania serwera:

https://codeload.github.com/jmdaweb/NVDARemoteServer/zip/master

Korzystając z tego odnośnika pobierzemy zawsze aktualną paczkę z najnowszą wersją serwera, więc warto zapisać sobie gdzieś to łącze i od czasu do czasu aktualizować.

Serwer napisany jest w języku python, dlatego należy pobrać także interpreter tego języka.

https://www.python.org/ftp/python/2.7.13/python-2.7.13.msi

W trakcie instalacji warto zaznaczyć opcję „Add python.exe to path”, w tym celu w kroku wyboru komponentów instalacyjnych stajemy strzałką kursora na tej pozycji, wciskamy spację i wybieramy "entire feature will be installed on local harddrive”.

Dodatkowo, należy jeszcze zainstalować Microsoft Visual C++ Compiler for Python 2.7, który jest dostępny pod adresem:

https://www.microsoft.com/en-us/download/confirmation.aspx?id=44266

Gdy już zainstalowaliśmy wszystkie zewnętrzne komponenty, pozostaje nam jeszcze doinstalować 2 moduły Pythona, mianowicie py2exe i pywin32. W tym celu otwieramy konsolę cmd i wpisujemy następujące polecenia, zatwierdzając każde klawiszem enter.

cd c:\python27

pip install py2exe

pip install pypiwin32

Za pomocą pierwszej komendy przechodzi się do katalogu instalacyjnego Pythona, a dwie pozostałe wywołują menedżera pakietów Pip i instalują odpowiednie komponenty.

Teraz wystarczy już tylko wpisać

python c:\NVDARemoteServer-master\setup_windows.py py2exe zakładając, że katalog z komponentami serwera umieściliśmy w lokalizacji c:\NVDARemoteServer-master, całość wygenerowanych plików będzie się znajdować w podkatalogu dist.

Generujemy własny certyfikat

Ważną ze względów bezpieczeństwa czynnością, jest wygenerowanie własnego certyfikatu dla naszego serwera. W tym celu uruchamiamy plik NVDARemoteCertificate.cmd z podkatalogu dist, a następnie postępujemy zgodnie ze wskazówkami kreatora, czyli po prostu wypełniamy odpowiednie pola naszego certyfikatu.

Zarządzanie serwerem

Do kontroli naszego serwera posłuży plik service_manager.cmd, dzięki któremu możemy nasz serwer uruchomić, zatrzymać, zainstalować go jako usługę systemową, usunąć usługę, zatrzymać bądź wznowić jej działanie. Możemy także zadecydować o logowaniu zdarzeń.

Pamiętajmy o porcie

W sytuacji, gdy nasz komputer nie jest podłączony bezpośrednio do Internetu a korzystamy z pośrednictwa routera, należy pamiętać o przekierowaniu portu 6837, w przeciwnym wypadku do naszego serwera będą miały dostęp tylko i wyłącznie komputery z sieci lokalnej. Z drugiej strony, jeśli nie chcemy z nikim dzielić się naszym serwerem, należy zablokować ten port, bowiem wystawiając serwer do Internetu nie mamy w zasadzie żadnej kontroli nad tym, kto ma prawo z niego korzystać. W każdym razie nie pozwala na to oprogramowanie samego serwera.

Michał Dziwisz

Grzech zaniechania, czyli jak nie kupić linijki brajlowskiej

 

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?

To jakże stare pytanie przychodzi mi na myśl, gdy piszę o róż nich rozwiązaniach ułatwiających życie osobom z dysfunkcją wzroku, choć do napisania poniższego skłoniły mnie właściwie dwie rzeczy. Po pierwsze od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem monitora brajlowskiego BrailleEdge, a po drugie odbyłem z moim redakcyjnym kolegą bardzo interesującą rozmowę o starych notatnikach brajlowskich.

Od czego zacząć?

Może od projektowania uniwersalnego. Na różnych konferencjach poświęconych dostępności wiele mówi się o projektowaniu uniwersalnym. Wszyscy mają dbać o dostępność wszystkiego dla wszystkich i będzie pięknie. Ale, jak mówiło się w starym dowcipie, jak wszyscy to wszyscy… twórcy rozwiązań dla niewidomych też. I tu zaczyna się problem.

Urządzenia specjalistyczne są drogie i tak być musi bo… listę argumentów znamy i nie będziemy jej tutaj powtarzać. Ale: czy aby na pewno niespecjalistyczne komponenty tych urządzeń muszą być technologicznie zapóźnione albo zwyczajnie zrobione po najmniejszej linii oporu?

Chcecie przykładów?

Oto one. Notatnik ElBraille pracuje pod kontrolą systemu Windows, ale pamięci RAM jest w nim tak mało, że korzystanie z urządzenia jest co najmniej niekomfortowe; BrailleNoteTouch ma wprawdzie system Android na pokładzie, ale zastosowana wersja jest obecnie mocno przestarzała, a integracja oprogramowania z systemem może w najlepszym razie być uznana za powierzchowną. BrailleSense Polaris jest wprawdzie urządzeniem o dobrej specyfikacji hardwarowej, ale system ma już przestarzały, a recenzje oprogramowania nie zachęcają do zakupu.

Może więc monitory brajlowskie spisują się lepiej?

Przez kilka miesięcy zastanawiałem się, co kupić. Do wyboru mamy dwie opcje: monitor, który jest czystym terminalem brajlowskim lub monitor z dodatkowymi funkcjami.

Każde z tych rozwiązań ma swoich zwolenników i przeciwników.

Zwolennicy czystego terminala powiedzą, że lepiej mieć urządzenie brajlowskie, które obsłuży wiele urządzeń i będzie dobrze ze wszystkimi współpracowało, niż takie, które będzie mieć na pokładzie jakieś aplikacje, ale kosztem wyższej ceny i gorszej współpracy z czytnikami ekranu. Zwolennicy drugiego rozwiązania stwierdzą, że możliwość np. czytania ebooków bez konieczności uruchamiania do tego telefonu czy komputera znacząco poprawia wygodę korzystania z linijki brajlowskiej. Obie grupy w tym sporze zdają się mieć słuszność, ale jak to się ma do projektowania uniwersalnego? Przecież nikt poza niewidomym nie będzie chciał korzystać z możliwości czytania brajla czy pisania brajlem. Okazuje się, że związek jest i to dość istotny. O ile w przypadku czystych terminali brajlowskich można mówić, że problem jest bardzo ograniczony do niewidomego podwórka, bo przecież brak dobrej obsługi linijek brajlowskich przez czytniki ekranu, czy to spowodowany brakiem dobrych sterowników sprzętowych, czy też brakiem dobrych rozwiązań po stronie czytnika ekranu, dotyczy tylko niewidomych użytkowników tych urządzeń, o tyle w przypadku urządzeń, które mają spełniać jakiekolwiek dodatkowe funkcje można już mówić o ewidentnym grzechu zaniechania.

Wybierając urządzenie brajlowskie, rozważałem zakup linijki firmy Baum lub Hims. Recenzje nie zachęcały do zakupu żadnego z powyższych produktów. Każdemu z nich brakowało czegoś istotnego. Czemu więc nie OrbitReader? Przynajmniej jest tani. Tani, ale na razie w Polsce niedostępny, choć nawet jeśli byłby do kupienia u polskiego dystrybutora, trzeba by powiedzieć, że nie podoba mi się z tego samego powodu, co urządzenia firm wymienionych powyżej.

Podstawowym powodem posiadania monitora brajlowskiego jest możliwość czytania treści tekstowych za pomocą palców, czytania ich w formie brajlowskiej. Wszystkie linijki brajlowskie pokazują całkiem nieźle znaki brajla. BrailleEdge ma nawet możliwość wyboru z pewnej liczby tablic brajlowskich, co pozwala na czytanie dokumentów zapisanych na karcie pamięci urządzenia nawet wtedy, gdy napisano je różnymi alfabetami. Ale tu kończy się wszystko, co dobre. Żaden z monitorów brajlowskich, wyposażonych w funkcję czytnika dokumentów, nie posiada na pokładzie czytnika z prawdziwego zdarzenia. Ciekawe, że urządzenie kosztujące kilkanaście tysięcy złotych nie może być zaprojektowane tak, by znalazło się w nim miejsce na aplikacje, które osoba widząca kupi sobie za kilkaset złotych.

Można chyba mówić, że takie projektowanie urządzeń brajlowskich ma wręcz cechy wykluczające. Oczywiście, że pliki w formatach EPUB, MOBI czy PDF przeczytamy na współpracujących z monitorem brajlowskim smartphone’ach, tabletach czy komputerach, ale czy naprawdę konieczne jest, żebyśmy z powodu ślepoty mieli gorzej niż nasi widzący współpracownicy, koledzy, członkowie rodzin? Oni do czytania uruchamiają jedno urządzenie elektroniczne. Czy urządzenie w cenie używanego samochodu musi być w tak oczywisty sposób niedorobione? Odpowiedzcie sobie sami.

Damian Przybyła

 

Idole 2017 rozdane

 

Jak co roku tak i tym razem, choć Reha for the Blind in Poland odbyła się wcześniej niż zwykle, czekaliśmy na rozdanie nagród i wyróżnień Idol.

Tegoroczna Reha w odróżnieniu od poprzednich edycji, była wydarzeniem trzydniowym, a nagrody Idol wręczano w oprawie bardziej uroczystej niż zwykle. Wręczenie nagród było bowiem jednym z elementów wielkiej gali zorganizowanej pierwszego dnia imprezy na warszawskim Torwarze. Nowością tegorocznej edycji było ponadto przyznanie nagród w nowej kategorii, tzw. Idoli Specjalnych. Czy kategoria ta wejdzie na stałe do listy kategorii, w których przyznawane są Idole, czy też może pojawiła się ona jednorazowo jako swego rodzaju jubileuszowa wisienka na torcie? zobaczymy w przyszłości.

A oto tegoroczna lista nagrodzonych:

1)     Edukacja:

  • I miejsce: dr Kamila Miler-Zdanowska. Nagrodę przyznano za wybitne osiągnięcia w dziedzinie tyflopedagogiki, oraz działalność na rzecz osób z dysfunkcją wzroku.
  • II miejsce: Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Szczecińskiego,
  • III miejsce (równorzędnie): ociemniały, pracujący w jednym z liceów w Lublinie, nauczyciel Maciej Białek oraz doradca zawodowy z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Owińskach, Łukasz Mroziński. Pan Maciej Białek, mimo utraty wzroku w. Okresie aktywności zawodowej, kontynuuje pracę nauczyciela w jednym z lubelskich liceów, a jako bardzo dobry nauczyciel jest ceniony tak przez uczniów jak i współpracowników.

2)     Firma/instytucja:

  • I miejsce: Niewidzialna wystawa,
  • II miejsce: Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu,
  • III miejsce: Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji Im Majewskiego w Drzonkowie; Muzeum Drugiej Wojny Światowej w Gdańsku.

3)     Idol Środowiska:

  • I miejsce: za przekraczającą granice środowiska osób z dysfunkcją wzroku działalność na rzecz osób z niepełnosprawnościami - Tomasz Koźmiński (Pozwalając sobie na odrobinę prywaty w tym miejscu serdecznie gratulujemy nagrody wieloletniemu współpracownikowi naszej redakcji!),
  • II miejsce: Dariusz Linde,
  • III miejsce: Wojciech Makowski; Przemysław Bielecki.

4)     Media:

  • I miejsce: za zaangażowanie w popularyzację sportu osób niepełnosprawnych oraz działalność na rzecz przybliżania wydarzeń sportowych osobom z dysfunkcją wzroku - Dariusz Szpakowski,
  • II miejsce: Krzysztof Skowroński,
  • III miejsce: Teatr Telewizji.

5)     Urząd:

  • I miejsce: Tomasz Pactwa – Dyrektor Biura Pomocy i projektów społecznych w Warszawie. Laureat podejmuje wiele działań na rzecz uczynienia Warszawy miastem przyjaznym dla osób z niepełnosprawnościami,
  • II miejsce: Urząd Miasta Gdyni,
  • III miejsce: Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Kielcach.

6)     Wystawca Roku:

  • I miejsce: Miasto Stołeczne Warszawa,
  • Wyróżnienia: Centrum Nauki Kopernik, Fundacji Szansa dla Niewidomych.

7)     Produkt roku

  • I miejsce: aplikacja YourWay,
  • Wyróżnienia: Altix za urządzenie TouchIt; Inside Vision - InsideOne – tablet ze zintegrowanym monitorem brajlowskiMyEye – firmy Orcam.
  • Wyróżnienia dla produktów dla osób słabowidzących: Compact 6HD – firmy Optelec oraz EasyReader – aplikacja firmy Dolphin dostępna obecnie w wersji dla systemów iOS, oraz dla systemu Android.

 

Jak już wspominaliśmy powyżej, w tegorocznej edycji nagrody Idol pojawiła się dodatkowa kategoria - Idole Specjalne. Nagrody w tej kategorii otrzymały osoby, które zdaniem jury całą swą działalnością zasłużyły się w sposób szczególny sprawie niewidomych. W tej kategorii wyróżniono: Stanisława Kotowskiego, Donatę Kończyk, Artura Pozorka, Pawła Kacprzyka, Martę Zielińską i Krzysztofa Zanussiego.

 

AdBlock, czyli pozbywamy się reklam

 

Temat, który pragnę poruszyć w niniejszym artykule może z różnych przyczyn wydawać się dość kontrowersyjny. Jednak z drugiej strony, zagadnienie pozbywania się reklam jest na tyle powszechne, że każdy wszelkiego rodzaju aspekty etyczne powinien rozważyć samodzielnie. W niniejszym tekście postaram się omówić kilka narzędzi, dzięki którym pozbędziemy się większości reklam ze stron internetowych, oczyszczając je i ułatwiając, a w niektórych przypadkach wręcz umożliwiając osobom niewidomym nawigację po nich. Blokery reklam są dodatkami do przeglądarek internetowych, znajdziemy je także w urządzeniach mobilnych, a ostatnimi czasy natywne rozwiązania do pozbywania się reklam zaczęli wprowadzać najwięksi, m.in. Google w swojej przeglądarce Chrome. Wierzę, że po lekturze poniższego tekstu każdy czytelnik zostanie uzbrojony  w wiedzę, dzięki której będzie w stanie świadomie walczyć z zalewającym nas potokiem reklam.

Zanim zablokujesz reklamy, dobrze się zastanów

Zanim zacznę opisywać narzędzia umożliwiające blokowanie reklam, napiszę w kilku słowach, dlaczego należy rozważyć, czy takie postępowanie jest uczciwe.

Po pierwsze, reklamy są źródłem finansowania serwisów internetowych. Koszty opłacenia serwera internetowego, programisty strony, autora tekstów i treści muszą zostać z czegoś pokryte. Zwykle są to właśnie reklamy, pozwalające na cieszenie się internetowymi treściami za darmo. Alternatywą jest wprowadzenie tzw. Pay Wall’s, czyli mechanizmów, dzięki którym skorzystanie z usług danego serwisu możliwe będzie tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty. Zwykle nie są to wygórowane kwoty, ale przecież korzystamy z wielu stron, jeśli za każdą odwiedzaną witrynę mieli byśmy płacić choćby złotówkę, na koniec miesiąca wyszedłby nam z tego całkiem pokaźny rachunek. Zdarzyć się może również, że autor strony jest sprytny i wykryje fakt stosowania przez nas mechanizmu blokującego. W takiej sytuacji nie będziemy mieli wyjścia, koniecznym będzie odblokowanie wyświetlania reklam, przynajmniej na stronie takiego spryciarza.

Dlaczego warto blokować reklamy?

Skoro pobawiłem się już w „adwokata diabła”, wymienię kilka powodów, dla których ja używam różnego rodzaju blokerów reklam, kiedy tylko mogę.

Po pierwsze - szybkość. Strony internetowe, na których zablokujemy reklamy, wyświetlają się znacznie szybciej. Reklamy przeważnie ładowane są z serwerów zewnętrznych, tak więc nasza przeglądarka musi wczytać więcej kodu z różnych miejsc w sieci, a w takiej sytuacji, łączny czas, jakiego potrzebować będziemy na załadowanie danej strony internetowej, równy będzie czasowi, jaki zajmie załadowanie najwolniejszego ogniwa, którym z dużym prawdopodobieństwem będzie jakiś przeciążony serwer reklamowy.

Po drugie - czytelność. Reklamy utrudniają korzystanie ze stron internetowych zarówno widzącym, jak i niewidomym. Korzystając z czytnika ekranu, musimy nierzadko zapoznać się z treścią całej strony internetowej, nauczyć się jej wyglądu. Gdy w treści nagle pojawia się nieoczekiwany element w postaci reklamy, może być to bardzo uciążliwe i dezorientujące.

Po trzecie - prywatność. Wiele mówi się o tzw. profilowaniu użytkowników, a reklamy to elementy, które przyczyniają się do tego najbardziej. Nic w tym dziwnego, w końcu reklamodawcom zależy, by wiedzieć, do jakich użytkowników dotarła ich oferta. Jeśli zależy nam na większej anonimowości lub nie chcemy się dzielić z nieznanymi instytucjami informacjami o swoich preferencjach czy sieciowych przyzwyczajeniach, blokowanie reklam również będzie w tym pomocne.

Czym blokować?

Sposobów na blokowanie reklam jest wiele. Najłatwiejszym z perspektywy użytkownika jest odpowiedni dodatek do przeglądarki. Najpopularniejszym rozwiązaniem tego typu jest AdBlock Plus. Na stronie dodatku znajdziemy jego wersje dla najpopularniejszych przeglądarek (Mozilla Firefox, Google Chrome, Safari w systemie Mac OS, Internet Explorer, Microsoft Edge) znajdziemy również jego edycję dla systemu Android. Instalacja dodatku nie różni się niczym od instalacji podobnych rozszerzeń w używanej przez nas przeglądarce. To, co różni AdBlocka w zależności od używanej przeglądarki, to sposób dostępu do jego opcji konfiguracyjnych. Z moich doświadczeń najwygodniej jest korzystać z tego rozszerzenia w przeglądarce Mozilla Firefox, gdyż dodatek lokuje swoje opcje w menu Narzędzia. Aby właściwie korzystać z AdBlocka należy najpierw zrozumieć, jak właściwie działa taki dodatek. To nie jakaś czarna magia, czy zaawansowana, sztuczna inteligencja napędza mechanizmy blokujące reklamy. To raczej po prostu odwieczna walka między firmami reklamowymi a zirytowanymi internautami i mrówcza praca tych ostatnich. AdBlock działa w oparciu o reguły tworzone przez użytkowników sieci. Dzięki specjalnym listom, aktualizowanym na bieżąco, dodatek wie, jakie komputery serwują reklamy i od jakich trzymać naszą przeglądarkę z daleka. Sami możemy oczywiście tworzyć własne filtry. Najłatwiejszym na to sposobem jest ustawienie się na stronie z reklamami i użycie kombinacji Ctrl+Shift+i, co spowoduje wyświetlenie wszystkich blokowalnych elementów na tej stronie, każdy z nich możemy zablokować przy pomocy opcji znajdujących się w menu kontekstowym.

Jeśli chodzi o listy, to najistotniejsza z naszego punktu widzenia jest Polska Lista Filtrów Reklam do AdBlock Plus. Dodanie filtrów do naszego AdBlocka nie stanowi większego problemu, wystarczy wejść na stronę listy, a następnie uaktywnić odnośnik Subskrypcja polskiej listy “AdBlockList.org”. Polskie serwery to nie jedyne, blokowaniem których powinniśmy się zainteresować. Na szczęście wszystkie najważniejsze listy dostępne są w tym samym miejscu, co Polska, tak więc z dodaniem ich do AdBlocka nie będzie problemu.

Gdy coś nie działa, a strona informuje nas o tym, że blokując reklamy nie będziemy w stanie korzystać z jej zawartości, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko pogodzić się z losem i odblokować przynajmniej część reklam. Wszystko uczynimy z menu AdBlocka dostępnego z menu Narzędzia przeglądarki. Ze swojej strony radzę, by odblokowywać jak najmniej ile się tylko da, zaczynając zawsze od domeny strony, którą odwiedzamy. Nie warto już na starcie przepuszczać adresów serwerów reklamowych, bowiem na serwowane z nich treści będziemy narażeni na każdej stronie internetowej, pod którą są podpięte.

Blokowanie reklam w systemie iOS

W przypadku mobilnego systemu Apple rozwiązań mamy kilka. Po pierwsze, istnieje wiele rozszerzeń blokujących do przeglądarki Safari. Po drugie, istnieje kilka przeglądarek z wbudowanymi mechanizmami blokującymi reklamy. Osobiście korzystam z trzeciego, moim zdaniem najbardziej kompleksowego rozwiązania, mianowicie płatnej aplikacji Ad Block, autorstwa polskiej firmy FutureMind. Program ten od swojej najnowszej wersji działa w dwóch trybach. Po pierwsze jako rozszerzenie do przeglądarki Safari. Po drugie jako lokalny serwer DNS. Filtrowanie reklam w tym trybie odbywa się już na etapie rozwiązywania adresów sieciowych, tak więc zaoszczędzamy zarówno czas, jak i nadal cenny w przypadku urządzeń mobilnych transfer.

Niestety, od wersji systemu operacyjnego iOS 11 AdBlock okazjonalnie samoistnie się wyłącza. Aby sprawdzić, czy jesteśmy chronieni przed reklamami, należy upewnić się, czy na pasku statusu aktywne jest połączenie VPN. Jeśli takiego komunikatu nie ma, należy AdBlocka wyłączyć i ponownie włączyć, taka operacja zapewnia nam spokojną pracę na kilka dni. Dodatkowo, ze względu na to, że najnowszy AdBlock działa jako serwer DNS możemy dowolnie zmieniać na naszym iPhone ruch sieciowy, decydować pod jakie adresy trafią jakie zapytania, słowem również nieźle namieszać. Dla ciekawskich AdBlock umożliwia również logowanie wszelkich zapytań DNS, istnieje więc w końcu prosty sposób na sprawdzenie, z jakimi komputerami komunikuje się nasz telefon. Osobiście przejrzałem taki dziennik i muszę przyznać, że ruch generowany przez iPhone jest całkiem spory, szczególnie ten, który jest nawiązywany z serwerami Apple.

Na zakończenie

Narzędzia blokujące reklamy ułatwiają życie, czynią strony internetowe bardziej dostępnymi i ogólnie sprawiają, że świat jest prostszy. Pamiętajmy jednak o tym, że za tę prostotę przyjdzie nam kiedyś zapłacić i to dosłownie. Polska jest krajem, gdzie reklamy blokuje się na potęgę, a to z pewnością nie podoba się firmom, które na emisji reklam zarabiają. Z czasem dojść może po prostu do tego, że coraz mniej treści w Internecie otrzymamy za darmo, za większość wartościowego contentu już teraz przecież musimy płacić, bo przychody z reklam nie pokryją wszystkich kosztów. Z drugiej strony, nikt nie miałby nic przeciw mało uciążliwym reklamom, ale takich jest i będzie coraz mniej. Nie pozostaje zatem nic innego, jak wykorzystywać dostępne środki umożliwiające ułatwienie sobie życia, a jeśli jakiś serwis wyjątkowo przypadnie nam do gustu, warto odblokować przy jego domenie emisję reklam.

Nadchodzi czas cyborgów?

 

Portal CoolBlindTech opublikował właśnie interesujący materiał na temat gadżetu, który z pewnością zainteresuje osoby słabowidzące. Bioniczna soczewka pomoże w leczeniu chorób takich jak zaćma, ale być może i całkiem zdrowi zechcą sobie ją wszczepić ze względu na dodatkowe funkcje. Soczewka sprawi, że noszenie okularów przestanie być w ogóle potrzebne, ponieważ jej posiadacz zobaczy wszystko w najlepszy możliwy sposób niezależnie od odległości. Ponadto będzie można zobaczyć w niej obraz ze swojego smartphone bez konieczności patrzenia na ekran, a dwaj użytkownicy soczewek podzielą się łatwo obrazami. To tylko najprostsze przychodzące do głowy możliwości nowego rozwiązania, nad którym pracują inżynierowie z Ocumetics Technology Corporation. Wszczepienie soczewki będzie możliwe z wykorzystaniem standardowej procedury, takiej jak przy wszczepianiu soczewek w leczeniu zaćmy. Soczewka nie rozwiąże wszystkich problemów okulistycznych. W przypadku np. zniszczonego nerwu wzrokowego wszczepienie jej będzie niecelowe. Ocenia się, że koszt gadżetu w momencie premiery rynkowej wyniesie około 3 tysiące dolarów.

Źródło: https://coolblindtech.com/bionic-lens-improves-eyesight-beyond-normal-vi...

Pracownik z dysfunkcją wzroku okiem potencjalnego pracodawcy

O tym, jak się będzie zmieniać postrzeganie osób niewidomych przez pracodawców, i o tym, że osoby niewidome również mogą chcieć spojrzeć na siebie i swoje kompetencje inaczej.

Wiele przedsiębiorstw, w tym te najlepiej rozwinięte, coraz częściej napotyka na barierę wzrostu, której źródła znajdują się w poziomie zaangażowania pracowników. Przedsiębiorstwa tworzą ludzie. Bez nich i bez ich chęci do pracy nie powstaną nowe produkty ani usługi. Wiemy z badań, że nawet jeżeli wynagrodzenie osiągnie taki poziom, aby troska o bezpieczeństwo materialne własne i najbliższych była zaspokojona, to tak czy inaczej nie będzie ono stanowiło wystarczającego elementu kształtującego wyższy stopień zaangażowania. Za pieniądze można w najlepszym razie kupić schematy i powtarzalność. Nie można kupić wyobraźni o potrzebach rynku, kreatywności rozwiązań,  wytrwałości i dbałości o wykonanie.

Te cztery kompetencje pochodzą bowiem z innych źródeł: z satysfakcji zawodowej, ale przede wszystkim z jak najpełniejszego doświadczania własnej tożsamości, także, a może przede wszystkim, w środowisku pracy. To z kolei wymaga, żeby przedsiębiorstwo, w którym i dla którego pracujemy, reprezentowało samo sobą coś więcej niż dobrze zorganizowaną maszynę. Coraz więcej pracodawców dąży zatem do tego, żeby tworzone środowisko pracy dawało możliwość przeżywania własnej tożsamości – bycia sobą. To wielka nadzieja dla osób z niepełnosprawnościami.

Obok oceny skuteczności technicznej rekrutujący będą szukali u przyszłych pracowników zupełnie nowych kompetencji i coraz pełniejszej świadomości samego siebie.

Jakie to kompetencje? Wymieniłem już te cztery podstawowe. Powtórzmy: to  wyobraźnia, kreatywność, wytrwałość i dbałość. Ta pierwsza potrzebna jest do zrozumienia, jak dany produkt czy usługa może być odebrana przez klienta. Czy wzbudzi pozytywne czy negatywne emocje? Jak intensywne? Druga to kreatywność potrzebna do rozwiązywania problemów, przeciwstawnych wymagań, osiągnięcia czasami bardzo trudnej równowagi pomiędzy potrzebnym a możliwym. Trzecia jest równie istotna. Dobrze wykonywana praca wymaga bowiem zdolności do dążenia do celu w czasie. Systematycznego i cierpliwego pokonywania trudności i oporu, a gwarancją tego jest przecież wytrwałość. Wreszcie dbałość, która wymaga gotowości zakwestionowania samego siebie lub swoich nawyków, żeby sprostać oczekiwaniom jakości.

Czy osoba niepełnosprawna ma jakieś specjalne predyspozycje, żeby mieć te, coraz bardziej potrzebne kompetencje? Czy są one większe niż u osób pełnosprawnych? To ostatnie pytanie wydaje się zresztą być nieco nie na miejscu, bo przecież prawie każdy z nas żyje z jakąś mniej lub bardziej zauważalną niepełnosprawnością. Myślę, że to oczywiście zależy przede wszystkim od postawy każdego.

Znam zaledwie kilka osób niewidomych, które obdarzyły mnie zaufaniem i podzieliły się swoim doświadczeniem i mogę się mylić w swojej intuicji i wyobraźni. Samo zamykanie oczu i nalewanie wody do szklanki nie wystarczy, żeby poczuć, doświadczyć jak to jest być niewidomym, zrozumieć, co jest potrzebne, żeby móc normalnie i samodzielnie żyć. Ale te doświadczenia i rozmowy mówią mi, że przełamywanie braku wzroku wykształca albo może wspomagać wykształcanie tych tak pożądanych we współczesnym środowisku pracy kompetencji. Nie widząc, jak mnie widzą, przeżywając ciążące podejrzenie bycia obserwowanym, osoba z dysfunkcją wzroku musi sama zbudować jakiś, z konieczności do pewnego stopnia wirtualny, model interakcji z otoczeniem. Czy to nie wymaga wyobraźni?

Jak, nie widząc, poradzić sobie z wypłatą z bankomatu czy inną sytuacją, w której nikt nie pomyślał o dostosowaniu środowiska do potrzeb osób niewidzących? Czy to nie wymaga kreatywności?

A zdobywanie umiejętności orientacji w przestrzeni - czy to nie wymaga mobilizacji pamięci i słuchu? No właśnie, słuchania czyli aktywnego odbioru rzeczywistości, czego większość ludzi widzących po prostu nie potrafi, ponieważ są oni przytłoczeni nadmiarem informacji wizualnej.

Ale jedno to być w sytuacji, która wymusza kształcenie kompetencji, a drugie - to ich rzeczywiste posiadanie i świadome stosowanie. Zasadnicza różnica pomiędzy posiadaniem a doświadczaniem kompetencji to oczywiście poziom świadomości. Umiejętność rozróżnienia, oceny, nazwania. Marzy mi się więc program aktywizacji osób niewidomych, który tę umiejętność pomoże wykształcić. I wydaje mi się to ważniejsze niż aktywizacja poprzez naukę pracy z komputerem czy obsługą telefoniczną, choć i bez tych kompetencji technicznych nie można wykonywać swoich zadań skutecznie. Program taki, albo przynajmniej jego część, miałby za zadanie pozwolić zrozumieć, kiedy i jaka sytuacja rzeczywiście zmobilizowała te kompetencje. Pozwoliłoby to uczestnikom nie tylko na zbudowanie/wzmocnienie poczucia wartości, ale przede wszystkim na nauczenie się, jak danej kompetencji używać i jak ją prezentować. To ostatnie może wydawać się banalne i nieistotne, ale przecież w praktyce poszukiwania i nawiązywania relacji pracy jest bardzo ważne. Nie wystarczy bowiem coś mieć. Trzeba jeszcze umieć przekonać rekrutującego, że tak jest i że kompetencja ta może być użyteczna. Rekrutowany ma bowiem tak naprawdę jedno zadanie. Spowodować, żeby osoba rekrutująca miała ochotę pracować z nowym kandydatem. Mieć ochotę to uwierzyć w użyteczność kompetencji i szczerość motywacji.

Wobec tego na zakończenie może jeszcze kilka słów o prezentowaniu swoich umiejętności. Dobra prezentacja zaczyna się od słuchania, nie zaś od tego, czego często doświadczamy w postaci słowotoku produkowanego przez różnego rodzaju sprzedawców. Słuchanie ma służyć rozpoznaniu potrzeby. Ma nam odpowiedzieć na pytanie, czego tak naprawdę rekrutujący szuka.

Dopiero po uzyskaniu dobrego zrozumienia i wyobrażenia o tym, co należy do zakresu obowiązków, ale przede wszystkim, zrozumieniu tego, co tak naprawdę jest potrzebne przy ich wykonywaniu, wolno nam zacząć przedstawiać, jak byśmy te zadania wykonywali. Uwiarygodnienie przez przykłady i analogię może nam pomóc, a sposób narracji przekaże naszą ochotę i prawdziwą motywację do pracy na tym właśnie stanowisku, w tym właśnie przedsiębiorstwie i, co najważniejsze, z tymi właśnie ludźmi je tworzącymi.

Stefan Dunin-Wąsowicz*

*Stefan Dunin-Wąsowicz – ekonomista, był wieloletnim dyrektorem w korporacjach międzynarodowych we Francji, Niemczech i USA, mieszka obecnie w Polsce, jest przedsiębiorcą i doradcą HR, członkiem Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego i członkiem Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach.

Ambasadorowie konwencji

 

Podczas III Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami, tak jak poprzednich Kongresów, przyznano wyróżnienia Ambasadorów Konwencji. A oto lista tegorocznych wyróżnionych.

 

  • Agata Spała - ekspertka z zakresu zatrudniania osób z niepełnosprawnościami, trenerka, konsultantka ds. niepełnosprawności, doradca zawodowy. W ramach prowadzonej działalności wspiera pracodawców w zatrudnianiu osób z niepełnosprawnościami: m.in. pomaga w zdobyciu wiedzy o programach oraz dofinansowaniach dla osób z niepełnosprawnościami ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, organizuje szkolenia dla pracodawców z zakresu zatrudniania osób z niepełnosprawnościami oraz zarządzania zespołem różnorodnym, a także spotkania motywacyjne dla osób z niepełnosprawnościami, dokształcające w obszarze odnajdywania się na rynku pracy.
  • Agnieszka Kossowska - doktor filologii, językoznawczyni, wykładowczyni Studium Języków Obcych Politechniki Opolskiej. Członkini Opolskiego Stowarzyszenia Terapeutów Zależnych. Autorka książki „Duże sprawy w małych głowach” – pierwszej książki dla najmłodszych, opowiadającej o niepełnosprawnościach z perspektywy dzieci. Współautorka scenariuszy lekcji poruszających temat edukacji włączającej. Koordynatorka merytoryczna projektu „Wychowanie do nauczania włączającego” (Learning to include), dofinansowanego przez Departament Stanu USA w ramach Aliumni Engagement Innovation Fund 2016. Aktywistka społeczna, szczególnie zaangażowana w kwestie edukacji włączającej oraz niezależnego życia osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów.
  • Agnieszka Wołowicz-Ruszkowska - pedagog specjalny, psycholog oraz doktor nauk humanistycznych.  Jedna z niewielu badaczek zajmujących się kobietami z niepełnosprawnością. Adiunkt w Instytucie Pedagogiki Specjalnej Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, współpracowniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Ekspertka w wielu organizacjach pozarządowych. Członkini Special Interest Research Group of Parents and Parenting with Intellectual Disabilities, IASSIDD.Autorka publikacji dotyczących kobiet z niepełnosprawnościami (m. in. Zanikanie? Trajektorie tożsamości kobiet z niepełnosprawnością, How Polish Women With Disabilities Challenge the Meaning of Motherhood). Autorka ekspertyz i raportów dotyczących osób z niepełnosprawnościami. Uczestniczka krajowych oraz międzynarodowych projektów badawczych.
  • Andrzej Mańkowski - Zastępca Dyrektora ds. Osób z Niepełnosprawnością i Świadczeń Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu. Pracując na stanowisku Dyrektora Biura ds. Osób Niepełnosprawnych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, sprawił, że urząd ten stał się jednym z bardziej aktywnych urzędów marszałkowskich w obszarze polityki wobec osób z niepełnosprawnościami. Przyczyniły się do tego wieloletnie działania takie jak usługi asystenckie, działania wspierające studentów z niepełnosprawnościami, program stypendialny dla uczniów z niepełnosprawnościami, wsparcie kibiców z niepełnosprawnościami, audiodeskrypcja podczas wydarzeń kulturalnych i sportowych, cykliczne imprezy dotyczące kultury osób z niepełnosprawnościami.
  • Bartłomiej Skrzyński - Rzecznik Prezydenta Miasta Wrocławia ds. Osób Niepełnosprawnych, który podejmuje bardzo wiele inicjatyw, przełamuje bariery mentalne oraz prowadzi konsultacje. Wiceprezes oraz założyciel Fundacji W-skersi. Rozpowszechnianie idei Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami są prowadzone wykłady w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego na temat dziennikarstwa obywatelskiego oraz zajęć dotyczących sportu osób niepełnosprawnych, a także działalność dziennikarska prezentowana m.in. na stronach Przeglądu Sportowego, czy nSport+, gdzie zabiega o dostępne stadiony. Prowadzi swój autorski program, do którego stworzył scenariusz.
  • Grzegorz Ruciński - współpracuje od 2011 roku z Polskim Stowarzyszeniem na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Self-adwokat. Brał udział w licznych konferencjach i sympozjach, gdzie zabierał głos w imieniu osób z niepełnosprawnością intelektualną, reprezentując ich interesy. Swoją postawą oraz zaangażowaniem każdorazowo udowadnia, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa, którzy mogą być świetnymi pracownikami, pod warunkiem zapewnienia im odpowiedniego wsparcia. W codziennym życiu motywuje inne osoby z niepełnosprawnością intelektualną do podjęcia zatrudnienia oraz prowadzenia coraz bardziej samodzielnego życia.
  • Izabela Fornalik - doktor nauk humanistycznych, pedagożka specjalna i edukatorka seksualna, wykładowczyni. Posiada doświadczenie w pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną  i niepełnosprawnością sprzężoną (osoby ze spektrum autyzmu, komunikujące  się AAC, z niepełnosprawnością ruchową). Od wielu lat prowadzi warsztaty i szkolenia dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, ich nauczycieli i rodziców na temat seksualności. Jest autorką licznych publikacji na ten temat, między innymi poradników pt.: „Jak edukować seksualnie osoby z niepełnosprawnością intelektualną? Poradnik dla specjalistów” oraz „Dojrzewanie. Miłość. Seks. Poradnik dla rodziców osób z niepełnosprawnością intelektualną.” Członkini Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej oraz Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego – Przewodnicząca Zespołu ds. Seksualności Osób z Niepełnosprawnością.
  • Justyna Mańkowska - reporterka radiowa od kilku lat związana z Grupą Radiową Agory. Jest pomysłodawczynią oraz inicjatorką Fundacji Katarynka. Odpowiada za powstawanie nowych projektów i pozyskiwanie funduszy. Fundacja Katarynka praktycznie każdym swoim działaniem statutowym stara się wypełnić zapisy Konwencji o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami. Serwis internetowy dostarczający osobom niewidomym, słabowidzącym oraz niesłyszącym widzom w pełni dostępne wideo na żądanie stanowi ewenement na skalę europejską. Fundacja Katarynka jest również prekursorem audiodeskrypcji sportowej dla osób niewidomych. Dodatkowo pomaga udostępniać obiekty użyteczności publicznej dla osób z niepełnosprawnościami, takie jak muzea czy ogrody zoologiczne. Organizuje warsztaty dla dzieci z niepełnosprawnościami wzroku i słuchu, a także wspiera instytucje kultury, organizacje pozarządowe i jednostki administracji publicznej swoją wiedzą i doświadczeniem w działaniu na rzecz osób z niepełnosprawnościami.
  • Mariusz Trzeciakiewicz - Prezes oraz inicjator powołania Fundacji Katarynka. Odpowiada za wszystkie kluczowe sprawy, pracuje zarówno przy tworzeniu audiodeskrypcji jak i przy rozpisywaniu projektów i kampaniach promocyjnych.
  • Sylwia Nikko-Biernacka - Prezeska Fundacji Machina Fotografika, trenerka i fotografka. W swoje Fundacji wspiera kobiety z niepełnosprawnościami, prowadzi dla nich warsztaty rozwojowe oraz fotografuje je. Pomysłodawczyni projektu „440 km po zmianę” działającego od 2012 roku. Co roku pani Sylwia Nikko-Biernacka przemierza 440 km, idąc brzegiem Bałtyku. Projekt ma na celu zwrócenie uwagi na dostępność plaż dla osób z niepełnosprawnościami. Dzięki jednej podróży jedna kobieta otrzymuje wsparcie w postaci protezy lub wózka oraz pomoc polegającą na zapewnieniu wsparcia psychologicznego. Ponadto laureatka współpracuje z nadmorskimi gminami, czego wynikiem jest zwiększanie dostępności plaż dla osób z niepełnosprawnościami.
  • Muzeum Pana Tadeusza. Muzeum posiada szereg udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami takich jak: dostępność stanowisk multimedialnych oraz gablot dla osób poruszających się na wózkach, audioguide z audiodeskrypcją, drukowany przewodnik w alfabecie Braile’a oraz czrnodruku, przenośmy powiększalnik Optelec Compac 7 HD, dotykowe reliefy, mapy tyflograficzne, tyflościeżka. Budynek Muzeum Pana Tadeusza pozbawiony jest barier architektonicznych.
  • Program MiniMini+ - jako pierwsi w Polsce wprowadzili bajki tłumaczone na Polski Język Migowy. Dzięki temu działaniu pokazują, że każde dziecko jest tak samo ważne, propagują ideę równouprawnienia oraz przeciwdziałają dyskryminacji spowodowanej niepełnosprawnością.
  • Projekt „Młodzi Migają Muzykę” - projekt artystyczny realizowany przez uczniów Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Głuchych w Warszawie. Wraz z opiekunami, nauczycielami placówki, nagrywają teledyski do znanych przebojów, oddając ich tekst, klimat i przesłanie za pomocą polskiego języka migowego. Projekt „Młodzi Migają Muzykę” pokazuje, że świat dźwięków i ciszy ma wspólny mianownik, a pasja pokonuje wszelkie bariery.  Poprzez realizację swojego projektu młodzi uczestnicy upowszechniają ideę udostępniania kultury.

 

Mały artykulik o wielkich zainteresowaniach

 

Pomyślałam sobie dzisiaj, że opowiem wam o różnych hobby uprawianych przez osoby niewidome. Są przecież wśród nas kolekcjonerzy, majsterkowicze, kucharze, a nawet domowi chemicy. Jak to możliwe?

Znam osobiście kilku kolekcjonerów dźwięków. Są to ludzie, którzy nagrywają, ściągają z Internetu nagrania innych ludzi i po prostu trzymają na komputerze lub płytach. Po co - zapytacie? A po co komuś znaczki pocztowe sprzed dwustu lat albo pudełka po zapałkach lub wreszcie stare karty magnetyczne? Dźwięki, odgłosy "kolekcjonują się" tak samo dobrze i przyjemnie jak pudełka czy karty. Można je zapisać na komputerze, można na płytkach CD albo na innych nośnikach. Któregoś dnia usiąść sobie wygodnie i puścić: "Odgłosy polskich zwierząt, zebrane przez XY". Miło, prawda?

Żeby być majsterkowiczem wcale nie trzeba pracować z lutownicą, śrubokrętem, tokarką, wkrętarką lub piłką do metali. Można przecież majsterkować z papieru, z kamieni półszlachetnych, z gliny czy papier-mache. Są ludzie, którzy potrafią wykonać pięknego łabędzia z maleńkich modułów, posługując się umiejętnościami sztuki origami. Są też tacy, którzy umieją robić naszyjniki, kolczyki, bransoletki, a z koralików, naprawdę maluteńkich, torebki, portfele i aniołki.

Kto z was w szkole nie lepił z plasteliny lub modeliny? Chyba nikt. Tak samo fajnie, choć trochę inaczej, można lepić z gliny lub masy papierowej. To też jest forma hobby.

A co może zrobić domowy niewidomy chemik? Dziś, kiedy mnóstwo produktów i półproduktów jest dostępne w sprzedaży stacjonarnej i internetowej, kiedy wystarczy kupić olejek eteryczny, masło shea i olej z jojoby i nie trzeba tego wszystkiego samemu robić w domowej kuchni, każdy może produkować swoje własne kosmetyki. Można komponować zapachy, robić kremy, balsamy, szampony i mydła.

Asortyment różnych hobby dla osób niewidomych jest bardzo szeroki. Zachęcam w ten przedświąteczny czas, aby każdy w nowym, za chwilę zaczynającym się roku, odkrył w sobie jakieś zainteresowanie, jakieś hobby. Z tym życie przestaje być nudne, nabiera smaku i zaczynamy je odczuwać jako ciekawsze, więcej warte.

Agata Białobrzeska

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków