Aktywizacja zawodowa absolwentów SOSW

Jeśli jesteś absolwentem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego i w ciągu ostatniego roku nie podjąłeś dalszej nauki, ani nie znalazłeś zatrudnienia - nasz projekt jest właśnie dla Ciebie!

 

Zapraszamy Was do udziału w projekcie „Indywidualne wsparcie absolwentów SOSW w wejściu na rynek pracy”.


W ramach projektu proponujemy wsparcie, dzięki któremu będziecie mogli zdobyć pracę na miarę Waszych potrzeb i możliwości. Każdy z Was dostanie swojego coacha (trenera pracy), z którym będziecie mogli się szkolić, odbywać staże, praktyki, kontaktować się z pracodawcami.


Podczas 3-miesięcznego płatnego stażu, który zorganizujemy blisko Waszego miejsca zamieszkania, będziecie mogli zdobyć doświadczenie zawodowe w różnych firmach i instytucjach. W czasie stażu wypłacamy stypendium stażowe w wysokości 1550 zł/m-c. A jeśli potrzebujecie podnieść swoje kwalifikacje, sfinansujemy Wam kurs zawodowy, dzięki któremu uzyskacie certyfikat i zwiększycie swoje szanse podczas poszukiwania pracy.

Udział w projekcie jest dla absolwentów całkowicie bezpłatny.
Projekt jest przeznaczony dla absolwentów Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych.  

Okres realizacji projektu: 1.07.2016 – 30.06.2018


ABSOLWENTOM SOSW OFERUJEMY
:

  • 3-miesięczne płatne staże, organizowane blisko miejsca zamieszkania absolwentów i stypendium stażowe w wysokości 1550 zł/m-c,
  • Specjalistyczne kursy zawodowe (komercyjne),
  • Wsparcie coacha, doradcy zawodowego, psychologa,
  • Zwrot kosztów dojazdu i noclegów na spotkania, kursy i szkolenia,
  • Dodatek relokacyjny w wysokości 5 tys. zł w przypadku zatrudnienia powyżej 50 km od miejsca zamieszkania,
  • Osoby w wieku 15-29 lat,
  • Nie pracujące, nie uczące się stacjonarnie i nie szkolące się,
  • Posiadające orzeczenie o niepełnosprawności,
  • Posiadające status absolwenta specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego (do roku po opuszczeniu ośrodków).


Przyślij nam swoje CV na adres: power@firr.rg.pl

Więcej informacji:

Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego, 
Oddział Warszawa, Plac Konstytucji 4/5, 00-657 Warszawa, 

tel. 22 400 50 73, 

www.firr.org.pl

power@firr.org.pl


Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.

Patrząc w niebo, czyli o dostępności telewizji satelitarnej

Anteny satelitarne pojawiły się w Polsce pod koniec lat osiemdziesiątych, stopniowo zdobiąc ściany i dachy budynków. Początkowo były symbolem powiewu zagranicznej, zachodniej świeżości, a z czasem stały się medium, które na równi z telewizją kablową dostarczało Polakom programy niedostępne ze zwykłych, naziemnych anten. Dziś nie są symbolem luksusu, lecz po prostu jednym ze środków dających dostęp do szeregu programów telewizyjnych, których coraz więcej oferują nam polskie cyfrowe platformy satelitarne. W tym wszystkim dla czytelników Tyfloświata istotny jest jeden bardzo ważny aspekt, o którym mówi się stosunkowo mało albo wcale. Mowa o dostępności telewizji satelitarnej dla osób niewidomych. Przez dostępność rozumiem tu nie tyle kwestię zawartości programowej, ile stronę techniczną, umożliwiającą osobie pozbawionej zmysłu wzroku obsłużenie tunera satelitarnego, wybranie odpowiedniego kanału czy skorzystanie z usług dodatkowych, które w dobie powszechnej cyfryzacji towarzyszą różnym kanałom telewizyjnym.

Czasy przed zerem i jedynką

Zanim pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Polsce upowszechniła się telewizja cyfrowa, podstawową metodą odbioru kanałów telewizji satelitarnej w naszym kraju była telewizja analogowa. W tych czasach, kiedy nikt jeszcze o dostępności nie słyszał, co więcej, nikt nawet nie wiedział, że powinno się jej wymagać, niewidomy musiał sobie radzić tak, jak umiał. Na całe szczęście satelitarna telewizja analogowa była medium stosunkowo łatwym do poskromienia. Było to możliwe przede wszystkim dzięki informacji zwrotnej w postaci szumów, trzasków i innych dźwięków wydobywających się ze strojonego tunera. W dobie telewizji cyfrowej niewidomy ma do dyspozycji tylko dwie, skrajne wobec siebie informację. Sygnał, gdy wszystko gra, lub kompletną ciszę, gdy sygnał z jakichś przyczyn jest zbyt słaby. Kiedyś, przy odrobinie cierpliwości można było bez problemu, ucząc się rozmieszczenia przycisków na pilocie odbiornika, spędzić długie godziny skanując różne częstotliwości transponderów najpopularniejszych satelitów. Jak kiedyś, tak i obecnie dla niewidomego największy problem stanowi precyzyjne ustawienie anteny na odpowiedniego satelitę. Jako pocieszenie napiszę jedynie tyle, że osobom widzącym bez odpowiedniego osprzętu ta sztuka również nie udaje się zbyt dobrze i licząc na odpowiednie efekty najlepiej poprosić o pomoc fachowca. Reasumując, czasy telewizji analogowej z jednej strony były gorsze, bo byliśmy pozbawieni jakiejkolwiek dostępności, z drugiej zaś strony przy odpowiednim uporze mogliśmy na własną rękę sporo zdziałać.

Czas cyfry

Ostatnie, powszechnie dostępne przekazy analogowe zakończyły swoją emisję w marcu 2012, co stało się symbolem przejścia do nowej ery, która zresztą rozpoczęła się znacznie wcześniej. Mam tu na myśli erę przekazów cyfrowych, pozwalających na emisję sygnału o znacznie lepszych parametrach obrazu i dźwięku, których wielką zaletą jest, że dając możliwość korzystania z treści o znacznie lepszej niż analogowa jakości, zużywają do tego mniej pasma na transponderach satelitarnych. Stan taki należy uznać za korzystny zarówno dla nadawców, jak i odbiorców, bowiem dzięki temu możliwe jest zaoferowanie bogatszej oferty programowej, na którą składa się więcej, zróżnicowanych i zaspakajających różnego rodzaju gusta kanałów. Osoba niewidoma musi natomiast zastanowić się nad tym, jak sobie z owym dobrodziejstwem poradzić. Oczywiście, każdy dostawca satelitarnego sygnału cyfrowego oferuje nam swój sprzęt, który, jak to ma czasem miejsce, zostanie zamontowany w naszym domu za darmo. To jednak dla nas, nieużywających wzroku użytkowników jest rozwiązanie, które spowodować może mnóstwo kłopotów szczególnie, jeśli mieszkamy sami, a nad całością chcemy zachować odpowiednią kontrolę. Współczesne, cyfrowe tunery satelitarne posiadają oprócz opcji przyporządkowanych do konkretnych przycisków pilota sterującego także menu, które w różnych sytuacjach wyświetlane jest na ekranie telewizora, a obecność jego nie jest przeważnie w żaden sposób sygnalizowana. W takiej sytuacji niewidomy użytkownik pozostawiony jest ze sprzętem, nad którym nie może w żaden sposób zapanować. Sytuacja taka zdarzy się z pewnością w momencie wstępnej konfiguracji tunera, ale także powtórzy się niejednokrotnie w momencie, gdy nasz tuner otrzyma zaktualizowaną listę kanałów i zapyta, czy chcemy przeprowadzić proces aktualizacji, czy też zrobić to później. Oczywiście, możemy nauczyć się tego na pamięć i w momencie, gdy po włączeniu tunera nie dzieje się nic, zakładać, że właśnie do naszego urządzenia została pobrana nowa lista, ale nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, że właśnie to się stało, a nie, że np. źle wcelowaliśmy pilotem w czujnik urządzenia i na skutek tego wcale ono się nie włączyło. Dodatkowo, korzystając z tunerów dostępnych w ofercie producentów, pozbawiamy się dostępu do takich dobrodziejstw telewizji satelitarnej jak EPG (Electronic Program Guide), cyfrowy rozkład programu telewizyjnego, oferowany przez niemalże każdą stację, czy teletekst, u nas w Polsce często określany mianem TeleGazety. Do tego wszystkiego musimy także uzbroić się w stos notatek dotyczący informacji, pod jakim numerkiem kanału dostępna jest dana stacja telewizyjna, co może zostać gruntownie przebudowane przy każdej aktualizacji listy kanałów.

Posterujmy przez przeglądarkę

Jeśli ktoś z powyższych zdań wywnioskował, że telewizja satelitarna jest kompletnie niedostępna dla niewidomego, śpieszę uspokoić, nie jest z tym wcale tak najgorzej. Uprzedzić jednak muszę, że jej użytkowanie wymagać będzie od nas nieco większej niż u przeciętnego użytkownika wiedzy i umiejętności. Możemy spróbować naszych sił wykorzystując jeden z tunerów z systemem opartym o jądro Enigma 2. Tego typu urządzeniami możemy sterować przez przeglądarkę WWW, ale dostępność rozwiązania jest dość ograniczona. Możliwe jest np. przełączanie się pomiędzy kanałami, odczytywanie EPG, ale dostęp do skanowania i wyszukiwania nowych kanałów jest już niemożliwy. Aby zaktualizować listę, powinniśmy poszukać w sieci aktualizowanych list kanałów i wgrać je przy pomocy FTP do naszego tunera, co z pewnością nie jest zadaniem ani wygodnym, ani prostym, przynajmniej dla początkującego użytkownika. Niewątpliwym plusem tego rozwiązania jest to, że nadal dysponować będziemy dedykowanym do odbioru telewizji satelitarnej urządzeniem, które będzie osobną skrzynką, niewadzącą nikomu i stojącą w naszym salonie.

A może komputer?

Do sterowania wyżej opisanym urządzeniem musieliśmy i tak użyć komputera, względnie naszego smartfona. Kolejnym rozwiązaniem, które chciałbym polecić niewidomym entuzjastom telewizji satelitarnej jest wykorzystanie w roli dostępnego tunera naszego własnego komputera, wyposażonego w odpowiednią kartę. Rozwiązanie takie jest najbardziej elastyczne i osobiście polecam je zdecydowanie bardziej niż opisywaną wyżej Enigmę 2. W zasadzie wszystko przemawia na korzyść zakupu karty DVBS, czyli takiej, która pozwala na odbiór cyfrowej telewizji satelitarnej. Plusem jest zarówno cena (około 600 PLN), jak i dostępność dedykowanego oprogramowania, które bardzo dobrze współpracuje z czytnikami ekranu. Minusem mogą być jedynie problemy z kodekami, które musimy odpowiednio skonfigurować w naszym systemie operacyjnym, aby odbiór sygnału był dobrej jakości i nic go nie zakłócało. Dodatkowo też należy liczyć się z tym, że jeśli mieszkamy w małym mieście, lokalni specjaliści mogą wiedzieć bardzo niewiele albo zgoła nic o odbiorze telewizji cyfrowej za pomocą przeznaczonych do tego kart. Ludzie ci, pracując ze znanymi sobie rozwiązaniami od wielu lat, często zwyczajnie nie mają czasu i chęci na śledzenie tego typu nowości i wgryzanie się w rozwiązywanie ewentualnych problemów z nimi związanych, może więc zdarzyć się tak, że zostaniemy sami z naszym świeżo zakupionym produktem, a ten zacznie sprawiać nam problemy. W takim przypadku najlepiej poszukać rozwiązania w sieci, w polskojęzycznym Internecie na całe szczęście nie brakuje miejsc, w których dyskutują zaawansowani użytkownicy telewizji satelitarnej. Jednym z takich miejsc jest http://forum.satkurier.pl/, gdzie z pewnością otrzymamy odpowiedź lub pomoc.

Jaką kartę wybrać?

Ilu ludzi, tyle opinii, do takich wniosków można dojść, gdy zaczniemy poszukiwać naszej karty idealnej, dzięki której będziemy mogli cieszyć się cyfrową telewizją satelitarną, używając naszego własnego komputera w funkcji odbiornika. Z grubsza karty DVBS możemy podzielić na 2 typy.

  • Wewnętrzne – są to karty, montowane na płycie głównej naszego komputera w złączach PCI Express,
  • Zewnętrzne – są to osobne skrzynki, podłączane do naszego komputera za pomocą gniazda USB.

Jeśli korzystamy z laptopa, zdecydowanie lepiej sięgnąć po tę drugą opcję, jeśli zaś nasz komputer to model stacjonarny, można rozważyć zakup jakiejś karty wewnętrznej, jednak osobiście i w tym przypadku skłaniałbym się ku rozwiązaniu zewnętrznemu. Jest ono bardziej uniwersalne i uchroni nas przed koniecznością dokonywania kolejnego zakupu, gdy zapragniemy przenieść się na urządzenie bardziej mobilne. Dodam tu dla porządku, że sama instalacja satelitarna nie jest rozwiązaniem przenośnym. Oprócz karty DVBS musimy, o ile jeszcze tego nie mamy, zaopatrzyć się w stosowną czaszę do odbioru sygnału, konwerter, przewody, a wszystko to powinno zostać zainstalowane na dachu, balkonie lub przy oknie. Raz zainstalowane bez wyraźnego powodu nie powinno być przenoszone w inne miejsce. Chcąc wybrać właściwą dla nas antenę satelitarną najlepiej poradzić się lokalnego specjalisty lub sprzedawcy. Rynek ten jest dość rozległy, a ja nie czuję się w tej dziedzinie na tyle kompetentny, by cokolwiek sensownego doradzać szanownym czytelnikom.

Pozwolę sobie zwrócić jednak uwagę na jedną istotną kwestię. Jeśli chcemy oglądać kanały należące do którejś z polskich platform cyfrowych, to konieczne jest zaopatrzenie się w kartę z tzw. gniazdem na moduł CI. Jest to specjalna karta, którą umieszczamy wewnątrz tunera, dzięki czemu możliwe jest oglądanie programów kodowanych. Warto przed zakupem upewnić się, czy platforma cyfrowa, z której usług będziemy chcieli korzystać, oferuje takie moduły, wg mojej wiedzy wszyscy polscy operatorzy je dostarczają.

Na koniec, gdyby to wszystko było zbyt dużym natłokiem informacji, mogę polecić kartę, którą z powodzeniem użytkuję od kilku miesięcy. Jest to karta TBS-5990 firmy Technotrend. Karta wyposażona jest w dwa gniazda do modułów CI, pozwalające na podłączenie dwóch konwerterów lub połączenie się z dwoma portami przełącznika DiSEqC. Dzięki temu możliwe jest korzystanie z dwóch platform cyfrowych jednocześnie oraz niezależne od odtwarzania nagrywanie drugiego programu. Instalacja urządzenia jest niezwykle prosta, sprowadza się bowiem do zainstalowania sterowników i odpowiedniego oprogramowania. Jedyny problem, jaki miałem z tą kartą, wystąpił pod kontrolą systemu Windows 10. W tym systemie w momencie, gdy karta była aktywna, nie działała moja karta muzyczna Marian Trace 8. Pozostaje mieć nadzieję, że problem konfliktu zostanie wyeliminowany wraz z kolejną edycją sterowników, tym czasem używam tej karty pod kontrolą systemu Windows 7.

Jakiego oprogramowania użyć?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – DVB Viewer. To oprogramowanie to najbardziej dostępne dla niewidomych rozwiązanie, pozwalające na komfortowe oglądanie cyfrowej telewizji satelitarnej, ale także i telewizji naziemnej, gdyż, jak sama nazwa wskazuje, aplikacja obsługuje wszelkie standardy DVB. Dostępny pod adresem http://www.dvbviewer.com/ program nie jest darmowy, licencja na jego używanie to koszt 20 euro, jednak to aplikacja z gatunku tych, za które moim zdaniem autorowi te pieniądze zwyczajnie się należą. Dostępne jest niemalże wszystko, a najwięcej skorzystają użytkownicy programu JAWS. Twórca DVB Viewera przewidział specjalny tryb, który można uaktywnić w opcjach programu, a wówczas do czytnika firmy Freedom Scientific wysyłane są dodatkowe informacje, np. dotyczące siły sygnału w trakcie skanowania. Tryb dostępnościowy opłaca się jednak włączyć także w przypadku używania programu NVDA, bowiem poprawia on wygodę pracy z programem.

Dzięki DVB Viewerowi jesteśmy w stanie samodzielnie przeskanować dostępne kanały satelitarne, zaprogramować ich kolejność, przeczytać przewodnik EPG czy teletekst, a także ustawić czas nagrywania interesującego nas programu. Możliwości tej aplikacji są oczywiście daleko szersze, za przykład niech posłuży taki oto eksperyment. Załóżmy, że jesteśmy w trakcie oglądania jakiegoś programu, a nie bardzo wiemy, co dzieje się w jakimś jego momencie. Program nie posiada audiodeskrypcji, a już przez dłuższy czas trwa fragment muzyczny. Możemy, dzięki DVB Viewerowi, wykonać tzw. screenshot, czyli stopklatkę danego momentu programu, a następnie wysłać taki obrazek do jakiegoś serwisu rozpoznającego to, co dzieje się na danej grafice, np. http://www.cloudsightapi.com/api. Oczywiście wszyscy musimy zdawać sobie sprawę, że taka stopklatka jest bardzo niemiarodajna, ale może dostarczyć nam przynajmniej szczątkowych informacji. Jeśli interesujący nas program posiada kilka ścieżek to możemy, definiując odpowiednie skróty klawiszowe, błyskawicznie przełączać się pomiędzy nimi. Dzięki mechanizmowi wtyczek, DVB Viewer może być także wzbogacany o różne dodatkowe funkcje. Dodatków nie brakuje i sporo z nich można odnaleźć w sieci.

Jeśli jeden satelita to za mało

Najpopularniejszą w Polsce pozycją satelitarną jest 13 stopni wschód, tu bowiem swoje paczki sygnałowe mają operatorzy naszych rodzimych platform satelitarnych. Sygnały satelitarne pojawiają się jednak także i na innych pozycjach, a są to niekiedy rzeczy bardzo interesujące, szczególnie dla tych, którzy chcą usłyszeć coś, z czym nigdzie indziej nie będą mieć okazji się zetknąć. Satelita to środek dosyłowy różnego rodzaju programów – od stacji radiowych począwszy, a na oprawie muzycznej supermarketów skończywszy. To wszystko jest dostępne, jeśli tylko wiemy, gdzie szukać i jesteśmy w stanie otrzymywać sygnały satelitarne z bardziej egzotycznych pozycji. Na samym początku musimy sobie wyjaśnić jedną rzecz, samodzielne, precyzyjne ustawianie anteny satelitarnej przez niewidomego jest niemalże niemożliwe, szczególnie w dobie przekazów cyfrowych. Musimy korzystać albo ze specjalnego zestawu konwerterów skierowanych na różne satelity – mówimy wtedy o tzw. Zezie, albo z urządzenia zwanego obrotnicą. Zez to zdecydowanie prostsza opcja, ale też dająca mniejszą elastyczność. Konwertery umieszczone w uchwytach Zeza są skierowane na konkretne satelity i nie mamy możliwości dokonywania tu zmian no chyba, że dołożymy kolejny konwerter. Najpopularniejszym w Polsce zezem jest ten, obejmujący satelity Hot Bird 13 stopni wschód i Astra 19,2 stopnia wschód.

Obrotnica to specjalny silnik z uchwytem, do którego mocuje się maszt z anteną satelitarną. Za jego pomocą możemy precyzyjnie obracać czaszę, kierując ją na interesującego nas satelitę. W przypadku obrotnicy, musimy zwrócić uwagę na to, jakiego protokołu używa takie urządzenie. Najlepszym dla niewidomych rozwiązaniem będzie takie, które wykorzystuje protokół USALS, co sprowadza nas do wyboru obrotnic w zasadzie tylko jednego producenta, włoskiej firmy STAB. Dzięki USALS jesteśmy w stanie, wybierając z listy pozycję jakiegoś satelity, skierować na niego obrotnicę. Urządzenia nieobsługujące tego protokołu, pozwalają na obrót czaszy o zadany kont, co dla nas będzie z pewnością mniej wygodne. Przed zakupem obrotnicy warto również zasięgnąć porady lokalnego specjalisty, bowiem silnik musi być odpowiednio dostosowany do średnicy czaszy naszej anteny, tego typu urządzenia mają także maksymalną wagę czaszy, jaką są w stanie swobodnie obracać. Warto także upewnić się, że montaż obrotnicy w przypadku naszej lokalizacji będzie mieć w ogóle sens, bo nie w każdej lokalizacji takie urządzenie, kosztujące kilkaset złotych, się sprawdzi.

Telewizja satelitarna vs telewizja naziemna

Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że zawartość sygnałów w przypadku programów emitowanych drogą satelitarną jest dość często zubożona w porównaniu do tego, co otrzymujemy naziemnie. Problem dotyczy tu przede wszystkim ścieżek z audiodeskrypcją. Pasmo na satelicie jest drogie i nadawcy tną koszty jak tylko mogą, szkoda tylko, że cierpią na tym niewidomi użytkownicy. Korzystając z programu DVB Viewer, można by bez problemu włączyć ścieżkę AD – sęk w tym, że zwykle nie ma czego włączać, ponieważ kanały z satelity są zwyczajnie pozbawione tego udogodnienia.

Na zakończenie

Zdaję sobie sprawę, że powyższym artykułem nie wyczerpałam tematu, ani też nie udzieliłam precyzyjnych odpowiedzi na różne, szczegółowe pytania, które mogły się pojawić w głowach czytelników. Zagadnienia związane z telewizją satelitarną to na tyle szeroki temat, że zawarcie pełnego kompendium wiedzy, obejmującego wszystkie interesujące czytelników zagadnienia w jednym, krótkim artykule, zwyczajnie nie jest możliwe. Mam jednak nadzieję, że wszyscy ci, którzy cenią sobie niezależność, a szczególnie niezależność w dostępie do cyfrowych mediów, zainteresują się możliwościami, jakie daje zestaw do odbioru sygnału satelitarnego. To bardzo wygodne narzędzie odbioru, a we współpracy z DVB Viewerem najbardziej dostępny multimedialny telewizor, z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia.

Miłego oglądania!

Zmiany dotyczące dostępności pakietu MS Office

 

Pakiet aplikacji biurowych Office firmy Microsoft to chyba najpopularniejsze tego typu oprogramowanie na rynku. Wiele już napisano i powiedziano na temat rozwoju czytników ekranu i wiążących się z tym zmian w dziedzinie dostępności systemu Microsoft Windows, ale o drugim sztandarowym produkcie  Microsoftu, pakiecie MS Office, w kontekście dostępności nie znajdzie się już tak dużo. Ponieważ tekst jest poświęcony rozwojowi i możliwościom, jakie oferuje Microsoft Office w różnych swoich wersjach użytkownikom z niepełnosprawnościami, głównie niewidomym, nie będę się skupiał na usprawnieniach, które do obsługi Office'a wprowadzały czytniki ekranowe. Po pierwsze dla tego, że o nowościach w czytnikach mówi się od zawsze, a pewne rzeczy towarzyszą nam już od tak dawna, że wspominanie o nich to niepotrzebne dygresje. Po drugie, każdy może przeczytać sobie historię wersji używanego programu odczytu ekranu i tam dowiedzieć się wszystkiego o jego rozwoju w kontekście wsparcia dla pakietu biurowego Microsoft Office i nie tylko. Nawiasem mówiąc, zachęcam do tego bardzo mocno, ponieważ podczas tej z konieczności żmudnej i nudnej lektury możecie znaleźć takie funkcje ułatwiające pracę z MS Office, innymi programami lub MS Windows, o których nawet wcześniej nie wiedzieliście. Piszę o tym z własnego doświadczenia. Warto czytać nowości w każdej wersji programu szczegółowo, ponieważ zwykle producent skupia się na tych największych, ja je nazywam najbardziej medialnymi, podczas,

gdy z pozoru mało znaczące, a w istotny sposób poprawiające jakość naszej pracy drobiazgi, często w społeczności użytkowników przechodzą bez echa. Trzeci, dla mnie najważniejszy powód takiego postępowania jest następujący.

Opisywanie nowości z punktu widzenia użytkownika jednego czytnika ekranu może nie odzwierciedlać rzeczywistych możliwości innych rozwiązań asystujących. Sposób podejścia producentów czytników do obsługi Office'a jest różny. Ze względu na koncepcję rozwoju oprogramowania, wybrane metody interakcji ze środowiskiem czy wiele innych czynników, o których nie będziemy się tutaj rozpisywać, window-eyes, Hal/superNova czy nvda stosują różne sposoby rozwiązywania problemu dostępności. Jako użytkownik głównie JAWS nie chcę przepisywać tutaj fragmentów podręcznika screenreaderów, których używam mniej. O pewnych przełomowych funkcjach czytników oczywiście napiszę, ale bez zagłębiania się w szczegóły. Po tym wyjaśnieniu cofnijmy się teraz w czasie i przyjrzyjmy się temu, jak rozwijał się pakiet Office od samego początku.

Początki Microsoft Office, czyli od edytorów ms DOS - do pakietu biurowego dla Windows

Historia Microsoft Office rozpoczyna się około roku 1990, gdy programy będące dziś składnikami pakietu lub te, które jakkolwiek dziś już nie rozwijane, w momencie powstania zaprojektowane były jako narzędzia biurowe, po raz pierwszy wydano w wersji dla systemu MS DOS. Co ciekawe, pierwsze wydania niektórych aplikacji wcale nie były tworzone dla systemów firmy Microsoft, lecz pojawiły się w wersji dla Apple MACOS w roku 1989. Pierwsze programy były niezależne, to znaczy, że możliwe było zainstalowanie i pełnowartościowe korzystanie z jakiegoś modułu pakietu biurowego bez konieczności instalacji innych komponentów, przykład: można było zainstalować samodzielny MS Word, jeśli nie potrzebowało się arkusza kalkulacyjnego. Dziś zakup aplikacji składowych pakietu Microsoft Office jako oddzielnych programów jest możliwy tylko w języku angielskim, polski Office 2016 i Office 365 jest sprzedawany jako pakiet programów. Można jedynie zdecydować o wersji pakietu. Czy ma być to wersja pro, dla użytkowników domowych i tak dalej. Wróćmy jednak do początków.

Pakiet Office dla niewidomych użytkowników systemu Windows, w podobnej postaci, w jakiej znamy go dziś powstał dopiero w wersji Microsoft Office 97. Wiadomo oczywiście, że programy wyglądają dziś zupełnie inaczej, ale rdzeń jest ten sam, czyli Microsoft Word, Microsoft Excel, Microsoft Power point, oraz w bogatszych wersjach Microsoft Outlook i Microsoft Access. Z ważnych dat w historii Microsoft Office przed wersją Office 97 trzeba jeszcze wymienić tylko dwie najistotniejsze. W roku 1992 powstał pierwszy pakiet Office dla systemu Windows. W drugiej połowie lat 90-tych, konkretnie pod koniec roku 1995, gdy powstał najpierw Windows 95 i Microsoft Office 95, a następnie Microsoft Office 97, to właśnie pakiet Office 97 był tym pierwszym dobrze obsługiwanym przynajmniej przez program JAWS, z innymi screenreaderami nie miałem możliwości tego niestety przetestować. Jeśli chodzi o Microsoft Office 95, to warto przypomnieć czasy, gdy powstawał ten pakiet. Chociaż dziś Office 2010, 2013 czy 2016 tak jak pierwsze wersje pakietu są tzw. "kombajnami" i zajmują bardzo dużo miejsca na dysku, to jednak nie robi to takiego wrażenia jak kiedyś, w czasach gdy kilkanaście MB pamięci ram to było naprawdę dużo, a dyski o pojemności kilku gigabajtów były codziennością. Chociaż Microsoft Office 95 zajmował około 200 MB miejsca, to instalowało się go z wielu dyskietek, bo oprogramowanie na dyskach cd/dvd miało dopiero przed sobą wielką przyszłość Pierwsze wersje Windows 95 również instalowało się tylko z dysków FDD. Dopiero później pojawiła się możliwość instalacji z dysków cd, które ostatecznie wyparły bardzo szybko dyskietki z takich zastosowań, jak przechowywanie oprogramowania instalacyjnego, aby praktycznie rzecz ujmując, doprowadzić w końcu do marginalizacji ich wykorzystania. W wersji Microsoft Office 95 Microsoft Word zaczął swoją wielką drogę do deklasacji konkurencji, by wreszcie dla większości użytkowników na długi czas stać się synonimem edytora tekstu. W tamtych czasach głównym konkurentem pakietu Office od Microsoft był pakiet WordPerfect Office, współtworzony przez firmy WordPerfect Corporation, Novell i Corell. Doświadczenia w korzystaniu z tych wczesnych wersji Office nie mam właściwie żadnego oprócz krótkiego testu. Windowsa 98 używałem tylko chwilę, by przejść później na Windows XP i Office 2000 od którego zaczęła się tak naprawdę moja lepsza znajomość systemu Windows, Office'a i czytników ekranu, głównie JAWS, chociaż oczywiście nie tylko. W początkowych czasach rozwoju dostępność aplikacji nie była wcale sprawą priorytetową, ani tym bardziej oczywistą. Przyznać jednak trzeba, że Microsoft wypada wyjątkowo dobrze w porównaniu z innymi konkurencyjnymi rozwiązaniami, jak np. open Office, który znacznie później stał się bodaj w podstawowym zakresie obsługiwalny przez czytniki ekranu, obecnie stan ten w przypadku open Office się poprawia, ale Office od Microsoft jeszcze długo będzie miał dużą przewagę jakości i wsparcia zarówno od strony samego Microsoft, jak i twórców czytników ekranowych.

Czas rozwoju i stabilizacji, czyli lata 1997 - 2007

Microsoft Office 97 to pierwszy stabilny pakiet, który mógł być na dużą skalę wykorzystywany przez użytkowników niewidomych.

Nie jest oczywiście tak, że wszystko było perfekcyjnie obsługiwane przez te wszystkie lata w pakiecie Microsoft Office przez czytniki ekranowe. W wersji Office 97 i późniejszych, aż do jego wycofania z pakietu nie był na przykład obsługiwany animowany asystent pakietu Office, który widzącym użytkownikom mógł być pomocny w pracy, chociaż podobno równie często pomagał, co irytował. Wszystkie czytniki dla usprawnienia pracy jako pierwszą czynność zalecały zamknięcie asystenta pakietu Office. Pewne elementy interfejsu jak i części dokumentów, np. równania utworzone za pomocą edytora równań do dziś nie mogą być odczytane przez żaden czytnik ekranu. Są to jednak nieliczne wyjątki od reguły, że współpraca Microsoft Office z czytnikami ekranu z wydania na wydanie i z roku na rok była coraz lepsza a dziś się nie pogarsza i nadal jest bardzo dobra. W pakiecie Office 97 po raz pierwszy dostępny był program Microsoft Outlook, o którym piszę w innym artykule w Tyfloświecie. Czasy Office'a 95 i 97 to również niewygodny format pomocy Microsoft winhelp. Wprawdzie samo drzewo spisu treści było dostępne, treść pomocy również, ale korzystanie z systemu pomocy nie było wygodne, a czytniki ekranu musiały zapewniać często własne skróty klawiszowe ułatwiające pracę. JAWS, którego używam oferował i nadal oferuje takie konfiguracje, chociaż dziś format winhelp na szczęście wyszedł już praktycznie z użytku. W pakiecie Microsoft Office 2000 format pomocy został zastąpiony przez Microsoft html help, używany i bardzo popularny do dziś, między innymi pliki pomocy najpopularniejszych czytników ekranu ( z wyjątkiem NVDA) są utworzone w formacie Microsoft html help.

Ważniejsze nowości i zmiany w Microsoft Office od wersji 2000  do wersji 2016

Jak już wyżej wspomniałem Microsoft Office 2000 to pierwszy intensywnie wykorzystywany przeze mnie w czasach szkolnych pakiet, wtedy oczywiście głównie był to Microsoft Word, w mniejszym stopniu Microsoft Excel. Poniżej, rozpoczynając od tej dobrze znanej mi wersji, postaram się przedstawić historię zmian pakietu zwracając szczególną uwagę na ich użyteczność dla osób z dysfunkcją wzroku jak i z innymi niepełnosprawnościami.

Co nowego w Microsoft Office 2000?

W Microsoft Office 2000 pojawiło się wiele nowych funkcji. Z konieczności ograniczę się tutaj do omówienia tych najbardziej znaczących.

To w tej wersji pakietu w sekcji pomocy po raz pierwszy można było znaleźć obszerny zestaw artykułów poświęconych dostępności i dostosowywaniu pod jej kontem pakietu biurowego od Microsoft oraz pracy z pakietem Office przy użyciu klawiatury. Można znaleźć informacje o dostosowywaniu powiększenia, wstawianiu autotekstu, personalizacji pasków narzędzi i menu itp.

Kolejna duża nowość to schowek pakietu Office. Schowek pakietu Office umożliwia umieszczenie w nim więcej niż jednego obiektu, w przeciwieństwie do schowka Windows, do którego wycięcie np. fragmentu tekstu powoduje natychmiastowe nadpisanie poprzedniej zawartości. W dodatku schowek Office umożliwia przechowywanie nietylko tekstu, lecz obiektów różnego typu, takich jak hiperłącza, rysunki itd. Kolejna ważna rzecz, to spersonalizowane menu, czyli coś, co było dezorientujące dla użytkowników niewidomych, więc w Windows czytniki albo same wyłączają tę funkcję albo zalecają jej wyłączenie. Jak działa menu spersonalizowane? Gdy korzystamy z menu programu z czasem powstaje lista najczęściej używanych poleceń. Przy kolejnym wywołaniu menu, z którego wcześniej korzystano pojawia się najpierw tylko kilka najczęściej wykorzystywanych poleceń. Dopiero po przejściu listy poleceń, z których korzystaliśmy najczęściej  rozwinie się całe menu z wszystkimi poleceniami, lecz ta właśnie konieczność odkrywania pozostałych poleceń dla użytkowników korzystających wyłącznie z klawiatury bywa frustrująca.

Wykryj i napraw, w tej wersji Office pojawiła się funkcja wykryj i napraw, dostępna z menu pomoc każdego programu pakietu Office. Służy ona do naprawy problemów z plikami pakietu Office i podstawowymi kluczami rejestru Windows, które odpowiadają za poprawne działanie Office. Z moich doświadczeń wynika, że najczęściej rozwiązywało to problemy, jakie miewałem z Microsoft Office 2000, chociaż Office 2003 okazał się zdecydowanie bardziej stabilny i dopracowany. Co jeszcze pojawiło się w Microsoft Office 2000? Lepsza obsługa standardu unicode - czyli w uproszczeniu mniej problemów z zawartością tekstów międzynarodowych i w językach innych niż korzystających z alfabetu łacińskiego. Ulepszono asystenta pakietu Office, dla niewidomych i tak nieprzydatnego. Ponieważ rok 2000 to przełom wieków, poświęcono wiele uwagi pracy z datami. Wiązało się to z głośnym wtedy problemem roku 2000. (Tworząc pierwsze systemy operacyjne dla komputerów osobistych nie wzięto pod uwagę problemów technicznych związanych z obsługą dat odległych wtedy o 20 lat przyp. Red.). Office 2000 zbiegł się również w czasie z przyspieszającym rozwojem sieci internet, wprowadzono więc pierwsze w historii pakietu Office tak znaczące ulepszenia jak praca z plikami w sieci czy tworzenie stron www, pojawiła się również możliwość dodawania przycisków prowadzących do konkretnych plików np. w sieci lub na komputerze lokalnym.

Poprawki takie jak te specyficzne np. dla Excel związanego z obliczeniami czy też ogólne ulepszenia związane z wydajnością pojawiają się w zasadzie w każdej nowej wersji Office, więc ich wyszczególnianie mogłoby zająć całą książkę, a nie kilka stron.

Jak używało się Office 2000?

Po latach, wracając do wersji tego pakietu, myślę, że Office 2000 był bardzo stabilny, jednak jego standardowa instalacja chyba nie była zbyt dobrze dopracowana. Od następnej wersji zawsze stosowałem instalację pełną i skończyło się wyświetlanie monitów o umieszczenie płyty cd z pakietem Office, w celu doinstalowania jakiejś brakującej funkcji, szablonu czy czcionki. Oczywiście nie wszystko działało idealnie, zdarzały się kłopoty, ale jak na tak duży pakiet programów i tyle zależności nie było ich wiele.

Co nowego w Office XP?

W Office XP zaimplementowano bardzo dużo nowych funkcji widocznych nawet dla okazjonalnych użytkowników tego oprogramowania. Podczas, gdy różnice między np. Word97 i Word 2000 są znacznie mniej zauważalne dla osób, które nie tworzą szczegółowych, dobrze dopracowanych i dużych dokumentów. W Office xp wiele z nowości zostanie zauważonych prawie natychmiast po rozpoczęciu pracy i edycji. Oto kilka przykładów z tych nowości. Pierwszym szybko zauważalnym elementem interfejsu zmieniającym się w zależności od programu pakietu Office jest okienko zadań. Aby przejść do okienka zadań należy wcisnąć klawisz f6, gdy kursor znajduje się w obszarze roboczym takim jak pole edycji dokumentu w Word czy tabela arkusza w Excel. w związku z nowymi możliwościami okienka zadań pojawiło się wiele korzystających z niego nowych funkcji. Oto przykłady.

Odzyskiwanie dokumentów. Gdy nastąpiła przerwa w zasilaniu dla komputera lub program pakietu Office przestał odpowiadać i został zamknięty, To po ponownym uruchomieniu takiej aplikacji z okienka zadań odzyskiwanie dokumentów można odzyskać większą część z trudem wykonanej pracy. Jak duża to część zależy  od ustawionej częstości automatycznego zapisywania dokumentu.

Okienko zadań style i formatowanie

W Word xp pojawiło się wiele możliwości automatyzujących pracę. Np. rozbudowana i dobrze dostosowywalna autokorekta oraz sprawdzanie spójności formatowania, pojawiło się też wiele nowych niestandardowych stylów czcionki itd. W zarządzaniu formatowaniem dokumentu pomaga okienko zadań style i formatowanie. Wiele pożytecznych funkcji można było znaleźć w okienku zadań co zwłaszcza przy użyciu klawiatury okazało się zdecydowanie szybsze i często wygodniejsze niż przeglądanie dużej ilości poleceń w menu czy na paskach narzędzi. Okienek zadań jest oczywiście jeszcze więcej. Kolejnymi ważnymi ulepszeniami są te dotyczące porównywania, scalania dokumentów, recenzji i śledzenia zmian, co ułatwiło pracę zespołową nad dokumentem. Czytniki ekranu, a zwłaszcza JAWS, wprowadziły wygodną obsługę śledzenia zmian. Dziś praca nad projektami i dokumentami w czasie rzeczywistym różni się oczywiście znacznie od tej sprzed lat kilkunastu, ale na rok 2002 były to naprawdę bardzo duże udogodnienia.

Tagi inteligentne

W Office xp pojawiły się tagi inteligentne ang. Smart tags. Jak to działa? Tagi inteligentne pozwalają szybciej wykonać czynność, która normalnie wymaga otwarcia innego programu pakietu Office, np. dodanie adresu e-mail, imienia lub nazwiska do kontaktów Outlook z dokumentu programu Word. Tagi inteligentne rozpoznają różnego typu dane i pozwalają po ich kliknięciu na wybór związanych z nimi akcji. Choć funkcja ta wydaje się być bardzo przydatna, a przy tym jest ona obsługiwana przez czytniki ekranu... jednak dla użytkowników niewidomych często okazywała się irytująca. Ci, którzy korzystają z Office od tamtych czasów i wcześniej na pewno dobrze pamiętają pokazujący się przy byle okazji dymek przy tagu inteligentnym,który czytniki powtarzają jak mantrę: "Tag inteligentny: Cofa auto akcję.". JAWS często powtarzał informację o tym tagu, co spowodowało, że ostatecznie wyłączałem tagi inteligentne w dokumentach, nad którymi pracowałem, ponieważ nie były mi one potrzebne. Po tym, co napisałem można odnieść mylne wrażenie, że to taki "ficzer", ale gdy z gry wychodziły zastosowania domowe, a wkraczały do niej zastosowania biznesowe, zarządzanie czasem, bazą danych itp. to okazywało się, że tagi inteligentne bywają naprawdę przydatne. Zmieniają się one oczywiście w zależności od używanego programu pakietu Office.

Tryb awaryjny

W Office 2000 dodano funkcję pozwalającą wykryć i naprawić większość błędów związanych z instalacją Office'a. w wersji Office xp pojawiła się możliwość uruchomienia programów pakietu w trybie awaryjnym. W przypadku wystąpienia problemu z jakimś komponentem można go izolować i uruchomić program w trybie awaryjnym.

A co w dziedzinie ułatwień dostępu w Office XP?

Pierwszą i najważniejszą w tamtym czasie rzeczą była obsługa w Office xp Microsoft Active Accessibility 2.0. Pakiet ten w porównaniu z jego poprzednią wersją zwiększa efektywność pracy wszelkiego oprogramowania używanego przez osoby z niepełnosprawnościami tj. programy powiększające, udźwiękawiające czy kompensujące inne dysfunkcje .

Bardzo dobrą informacją jest również pojawienie się w pomocy programów pakietu Office pierwszych wskazówek pokazujących jak tworzyć dostępne dokumenty. Pojawiły się takie zagadnienia jak alternatywna sygnalizacja oprócz tej opartej na kolorach np. na wykresach czy legendach, o tekście alternatywnym dołączanym do grafik itd. Uważam, że od tego czasu Microsoft stale zwiększał swoje zaangażowanie w dostępność i chociaż nie wszędzie się udało tak dobrze jak powinno, np. przez długi czas brak dobrego czytnika ekranowego, bo narrator przez wiele lat był przecież tylko jego namiastką, to dostępności pakietu Office nie można wiele zarzucić. Oprócz wskazówek dotyczących tworzenia dostępnych dokumentów i prezentacji podobnie jak w wersji 2000 pojawiły się W pomocy Office XP informacje o nawigacji i edycji przy użyciu skrótów klawiaturowych. Można tam przeczytać również  trochę więcej wskazówek na temat dostosowania pakietu Office i systemu operacyjnego Windows pod kątem dostępności.

Jak korzystało się z pakietu Office XP?

Dla mnie osobiście przeskok między pakietem Office 2000 a Office'em XP był bardziej odczuwalny niż między Office'em XP i Office'em 2003. Office 2003 dopracował to, co wniósł Office xp, a ze swojej strony zrobili to również producenci screenreaderów. Nie minęło też tak dużo czasu, żeby wsparcie Office XP było tak dobre jak dobre było wsparcie przez oprogramowanie wspomagające dla Office 2003 w roku 2006. Było po prostu zbyt mało czasu. Nie znaczy to, że w Office 2003 nie pojawiły się żadne znaczące zmiany, o czym przeczytacie poniżej. Wsparcie dla Office xp poprawiało się również wraz ze wsparciem dla następcy, czyli Office'a 2003.

Jako użytkownik czytnika ekranu, doświadczyłem zwiększenia efektywności współpracy z Office'em. Xp w porównaniu do wcześniejszej wersji pakietu. Stabilność również zdecydowanie wzrosła i pojawiało się mniej komunikatów o błędach lub innych kłopotów.

Najpopularniejszy, najdłużej używany, najbardziej stabilny. Nadchodzi Microsoft Office 2003!

Ledwo zdążyliśmy przyzwyczaić się do pakietu Microsoft Office xp, a pojawiła się już nowa wersja, czyli Office 2003. Co wniosła nowego?

Jeśli ktoś zada pytanie, czy wprowadzenie na rynek pakietu Microsoft Office 2003 było rewolucją dla użytkowników Office'a XP to odpowiedź na to pytanie brzmi: Nie, nowa wersja nie jest rewolucją, jest raczej ewolucją. Jest to pozytywna zmiana. Po prostu i bez żadnych fajerwerków to, co dobre zostało ulepszone. Nowości wcale nie jest tak wiele, ponieważ nie minęło zbyt wiele czasu między premierami obu wersji pakietu. Ogólne nowości: Obsługa języka XML, nowe i ulepszone okienka zadań, program poprawy jakości obsługi klienta (pojawił się również w Windows xp). Ponieważ to ten czas, gdy możliwość bycia online zaczyna coraz bardziej decydować o jakości oprogramowania zwiększają się możliwości pracy w sieci z programami pakietu Office, np. używanie okienka zadań badanie, lepsza integracja z pomocą dostępną na stronie Office.com i tak dalej. Mało ogólnych nowości, to co ciekawego w poszczególnych programach? Tutaj również nie ma wielu dużych nowości w Microsoft Office Word 2003 Poprawiono ochronę dokumentów, wprowadzono niestety niedostępny dla użytkowników screenreaderów układ do czytania, poprawiono obsługę edycji i tworzenia dokumentów wielojęzycznych.

W Microsoft Outlooku jest kilka większych nowości godnych uwagi i wymienienia. Zmienił się format pliku danych programu Outlook. Poprzednie wersje oczywiście nadal są obsługiwane w Office 2003. Pojawiła się możliwość ukrycia programu Office Outlook 2003 w zasobniku systemowym, w celu zwolnienia miejsca na pasku zadań. Kolejne nowości w Outlook 2003 to filtr wiadomości śmieci, nowe okienko nawigacji czy nowy sposób powiadamiania o nowej poczcie w postaci alertu na pulpicie. Wszystko jak najbardziej dostępne.

Wymieniłem nowości z dwóch najczęściej używanych przeze mnie programów. Zdecydowałem się tutaj wymienić te funkcje, zwłaszcza te w programie Outlook, ponieważ wykorzystuję je bardzo często. Wiele więcej w pomocy programów pakietu Office w temacie co nowego nie znajdziecie. O innych pomniejszych nowościach, w tym w Excelu, power poincie czy Office Access 2003 można przeczytać więcej w pomocy tych programów.

Co się stało z paskiem skrótów pakietu Office?

To pytanie było chyba najczęściej zadawanym wśród wieloletnich użytkowników pakietu Microsoft Office przesiadających się na wersję 2003. Jeśli ktoś nie wie, czym jest pasek skrótów, to wyjaśnię krótko, że to coś w rodzaju launchera pakietu Office, czyli centrum uruchamiania programów pakietu Microsoft Office z jednego miejsca bez konieczności przeszukiwania menu start. Pasek skrótów Microsoft Office był obecny w pakiecie od wersji Office 95. Pozwalał oprócz uruchamiania aplikacji na tworzenie dokumentów i umieszczanie przycisków prowadzących do już istniejących dokumentów i nagle... zniknął. Firma Microsoft podjęła decyzję, że wobec dostępnego w Windows paska szybkiego uruchamiania i dostępnych dalej w aplikacjach pakietu Office okienek zadań jego przydatność dobiegła końca, ale wiele osób nie mogło się z tym pogodzić. Powstało całkiem sporo mniej lub bardziej efektywnych sposobów na przywrócenie paska skrótów w wersji Microsoft Office 2003. Ja nigdy z niego nie korzystałem, nie był to z resztą dostępny dla niewidomych i wygodny element interfejsu i pożegnałem go bez żalu.

Co nowego w dziedzinie ułatwień dostępu?

W porównaniu z pakietem Microsoft Office XP... niewiele i jednocześnie bardzo dużo. W treści pomocy znajdziemy jeszcze więcej sposobów ułatwiających pracę osobom niepełnosprawnym. W pomocy każdego z programów pakietu Office można znaleźć listę tematów dotyczących ułatwień dostępu zgrupowanych w jednym miejscu, podobnie jak w Office XP. Z powodu szybkiego pojawienia się Microsoft Office 2003 niedługo po wersji Microsoft Office XP producenci czytników ekranów wspierających obsługę pakietu Microsoft Office nie od razu byli w stanie zapewnić obsługę wszystkich nowych lub zmodyfikowanych obszarów interfejsu programów pakietu. Jednak na początku roku 2005 obsługa Office'a 2003 w większości przypadków była już na zadowalającym i z miesiąca na miesiąc coraz wyższym poziomie. W tej wersji Microsoft nie zmienił wiele pod względem obsługi programów pakietu Office, a więc jego dostępność z wyjątkiem nowych obszarów nie uległa zmianie, Dzięki czemu producenci czytników mogli usprawnić obsługę Microsoft Office dla tej wersji do najwyższego dotychczas poziomu. Nie ma w tym niczego dziwnego, w końcu mieli na to prawie 4 lata... nim nadeszła rewolucja.

Jak używało się pakietu Office 2003?

Według mnie to najbardziej stabilna, najbardziej dopracowana wersja pakietu Office. Dla tej wersji pakietu pojawiło się mnóstwo dodatków i ulepszeń. Podobnie jak Windows XP, chociaż z nieco innych powodów, Office 2003 stał się najpopularniejszym, najdłużej używanym pakietem Office. O ile długotrwałość popularności Windowsa XP wynikła ze słabości systemu vista na początku jego cyklu życia, niechęci zagorzałych użytkowników do aktualizacji i wreszcie rozczarowania systemem Windows 8, o tyle w przypadku Microsoft Office 2003 zrobił swoje czas i przyzwyczajenie, ale również fakt, że pakiet w tej wersji był najlepiej dopracowany. W dodatku zmiany, jakie nastąpiły w Microsoft Office 2007 spowodowały, iż wielu użytkowników uznało, że pakiet w wersji 2003 wystarczy jeszcze na długie lata.  Moim zdaniem nie pomylili się. Sam należałem do ich grona. Z przykrością porzuciłem Office 2003 po zakończeniu jego wsparcia przez firmę Microsoft, by zmierzyć się z nowym interfejsem w nowych wersjach pakietu Microsoft Office. Moje oczekiwania spełnił dopiero Microsoft Office 2010.

Nadchodzi rewolucja! Część pierwsza, nowy interfejs, czyli co nowego w pakiecie Office 2007?

Pytanie zamieszczone w tytule poniższego paragrafu samo w sobie stanowi odpowiedź, ale o co chodzi z tym nowym interfejsem użytkownika?

Do tej wersji pakietu Office, czyli przez prawie 10 lat, zmiany dotyczące interfejsu były raczej powierzchowne, np. więcej pasków narzędzi, więcej poleceń na tych paskach, więcej opcji w menu i więcej okien dialogowych, ale szkielet wciąż był ten sam, wciąż ten sam sposób obsługi, czyli okno z paskiem tytułu, paskiem menu, paskami narzędzi, obszarem roboczym i paskiem stanu.

Microsoft Office 2007 jest gigantyczną zmianą tak dla widzących jak i niewidomych. We flagowych programach (Z wyjątkiem Microsoft Outlook 2007) wprowadzono interfejs o tajemniczej nazwie "Microsoft Office fluent" zwany po prostu wstążką. Dlaczego nazywa się go wstążką? Jest to pojedynczy pasek kart, którego zawartość zmienia się dynamicznie w zależności od kontekstu w jakim znajduje się kursor w dokumencie, nad którym się pracuje lub w zależności od tego w którym miejscu programu ten kursor się znajduje. Na przykład w programie Word, gdy z tekstu kursor zostanie przesunięty na obiekt będący obrazem, na wstążce pojawią się stosowne opcje, mogące przydać się w czasie edycji tego obiektu. Gdy w programie Outlook kursor zostanie umieszczony w polu wyszukiwania, na pasku górnej wstążki pojawi się zakładka wyszukiwanie, czyli karta widoczna tylko w tym momencie, gdy zamierzamy coś wyszukać. Jak widać jest to zupełnie inny sposób pracy. Nawet wielu widzących zniechęcił on do przesiadki na nową wersję. Nie należy się przeto dziwić, że wielu niewidomych również nie powitało tego nowego środowiska z entuzjazmem. Początkowo poruszanie się przy użyciu klawiatury po tym, co zastąpiło menu przypominało chodzenie po gigantycznym oknie dialogowym o zmieniającej się zawartości. Problem ten próbowano rozwiązać na różne sposoby i dziś każdy dzięki temu może wybrać 1  z nich, ale rozwiązania te pojawiły się dopiero w późniejszych wersjach pakietu. Microsoft poprawił dużo w kwestii dostępności wstążki, zaś w przypadku czytników sporo czasu zajęło wypracowanie akceptowalnych rozwiązań.

Kolejne ważne nowości w Office 2007, to nowy, oparty na XML format plików zapisywanych przez programy pakietu Office w wersji 2007 i późniejszych. (Do rozszerzeń dodano literę x, czyli doc stał się docx). Kolejna istotna i oczekiwana już wtedy od dłuższego czasu to możliwość zapisywania plików pdf bezpośrednio z programów pakietu Office. Konieczne do tego jednak było zainstalowanie specjalnego darmowego dodatku.

W programie Outlook pojawiła się możliwość przeszukiwania zawartości poczty e-mail, kontaktów i kalendarza przy użyciu usługi Windows search (w Windows xp wymaga ona instalacji z Microsoft update).

W programie Excel wielokrotnie zwiększyły się możliwości obliczeniowe, zniesiono limit na zużycie pamięci ram, wcześniej wynosił on 1 gb.

O nowościach w pakiecie Office 2007 szczegółowo możecie przeczytać w pomocy programów pakietu Office, na stronach Microsoftu a także na różnych popularnych portalach zajmujących się nowościami w dziedzinie informatyki.

Wsparcie dla Microsoft Office 2007 w chwili gdy to piszę jeszcze nie wygasło, nastąpi to dopiero w roku 2017, więc informacji na różne tematy dotyczące tej wersji pakietu Microsoft Office jest całkiem sporo.

Ostatnią ważną i istotną zmianą, na którą chcę zwrócić uwagę, jest nowa przeglądarka pomocy. W programach pakietu Office 2003 dostępność okienka zadań pomoc pozostawiała sporo do życzenia. Doszło nawet do tego, że potworzyłem sobie skróty do plików pomocy w samym menu start i tylko tak ją otwierałem. Przeglądarka pomocy w Office 2007 rozwiązuje ten problem, jest zdecydowanie bardziej przyjazna i co najważniejsze zawiera zawsze najaktualniejsze artykuły z pomocy online, co można oczywiście w każdej chwili wyłączyć i korzystać tylko z artykułów dostępnych z pomocy lokalnej zainstalowanej wraz z pakietem Microsoft Office 2007.

Co nowego w ułatwieniach dostępu?

Od czasów Microsoft Office 2000 zagadnienia dotyczące dostępności pojawiają się regularnie, początkowo to tylko kilka artykułów dotyczących skrótów klawiaturowych i powiększenia, w kolejnych wersjach pojawiało się tego coraz więcej. Tutaj nie wymienię już żadnych nowych funkcji dotyczących dostępności, ponieważ nie chcę się powtarzać. po prostu podam źródło, czyli stronę Microsoft, gdzie możecie przeczytać znacznie więcej niż można się spodziewać  patrząc na to, co pisałem wcześniej. Świadomość potrzeb wynikających z niepełnosprawności rośnie, a dokumentacja pakietu Microsoft Office 2007 stanowi dobrą ilustrację tego zjawiska.

Więcej tutaj:

https://support.Office.com/pl-pl/article/Office-2007-cc6fbbbc-f89d-47f4-8866-a6c6f09c7bbb

Uwaga!

Niektóre artykuły na tej stronie dostępne są tylko w języku angielskim, a inne zostały przetłumaczone maszynowo. Tak czy inaczej interesujących nas treści w języku polskim jest znacznie więcej niż kiedyś.

Rewolucji część druga, czyli nadchodzi Office web apps i zapisywanie dokumentów w chmurze w Microsoft Office 2010.

Po rewolucji dotyczącej interfejsu czas na kolejny krok. Praca zespołowa nad projektem czy dokumentem staje się zjawiskiem powszechnym.

Powstaje Office Web Apps dziś znany jako Office 365. Niestety w czasie, gdy powstaje to cudo,  z jego dostępnością jest jeszcze tak źle, że próba używania aplikacji Office dostępnych z przeglądarki kończy się wielką porażką. Czas, gdy w tej materii będzie lepiej nadejdzie dopiero znacznie później.

Jeśli chodzi o nowości w programach, to wielkiej rewolucji nie ma. Przycisk pakietu Office stał się kartą plik, gdzie zgromadzono wszystkie możliwe akcje dotyczące pliku nad którym obecnie się pracuje. Karta plik, czy też po angielsku menu back stage nie jest częścią wstążki. Jest obok niej i pracuje się z nią trochę inaczej niż ze wstążką czy klasycznym oknem dialogowym. Karta plik rozwija się w grupy opcji, między grupami trzeba przemieszczać się strzałkami góra/dół. Do nawigowania wewnątrz grupy służą klawisze „tab” i „shift+tab”. W wersji Office 2010 ostatecznie ujednolicono interfejs i w programie Outlook również pojawiła się wstążka. Co do samej wstążki, to doczekała się ona możliwości jej całkowitego dostosowania, podobnie jak można było dostosować menu i paski narzędzi w Office 2003 i wcześniejszych.

Dopiero wtedy, trochę dla mnie dziwne, że tak późno, pojawiła się 64-bitowa wersja pakietu Office. Zła wiadomość jest taka, że dodatki 32-bitowe mogą z nią nie współpracować.

Po szczegóły dotyczące dokładnej listy nowości odsyłam tradycyjnie do pomocy programów pakietu Office.

Ułatwienia dostępu w Microsoft Office 2010

Po szoku jakim była zmiana interfejsu czas na poprawki. Wstążka w Office 2010 już nie odstrasza, już nie jest takim „gigantycznym oknem dialogowym” z wielką ilością zmieniających się często opcji. Microsoft dodaje skrót klawiszowy do nawigacji po grupach opcji, co znacznie przyspiesza odnalezienie przy użyciu klawiatury konkretnego polecenia. Nawigacja jest przez to łatwiejsza, a przy dobrej wyobraźni można uznać ją za przemeblowane menu. Na przykład zakładka narzędzia główne odpowiadałaby jednemu z górnych  menu na pasku. Dalej na rozwiniętej wstążce narzędzia główne znajduje się grupa opcji nazwana: „schowek”. Tam można znaleźć opcje dotyczące wycinania, kopiowania i wklejania. Prawda, że brzmi to lepiej? Dostosowanie wstążki daje też możliwość wyrzucenia z niej wszystkich poleceń dotyczących grafiki, jeśli na komputerze pracuje tylko osoba niewidoma.

Jeśli chodzi o ułatwienia dostępu, podobnie jak w przypadku Office 2007 przesyłam link.  Znajdziecie tam bardzo podobną listę artykułów, jednak odnoszących się do Office 2010. Część publikacji na pewno się powtórzy.

https://support.Office.com/pl-pl/article/Office-2010-48304635-ea9b-48ba-a18b-670481a7e2bf

Co nowego w Pakiecie Office 2013 i 2016?

Po rewolucji czas na ewolucję. Dlaczego w ogóle zdecydowałem się umieścić obie wersje pakietu w jednym opisie? Z tej prostej przyczyny, że Office 2016 tak naprawdę ulepsza to, co wprowadza Office 2013. A wprowadza on to, co zapowiadały zmiany w Office 2010. Tak jak Office 2016 jest tylko ulepszeniem dla Office 2013, tak Office 2003 był poprawką dla Office xp nie wnosząc wielkich nowości. A zatem co jest w tych nowych wersjach pakietu Office?

Wielka koncentracja na integracji usług Microsoft Office online i chmury One Drive, wcześniej znanej jako Sky drive. Zupełnie nowy sposób dystrybucji pakietu Office równolegle z dotychczasowym. Pakiet Office można teraz zasubskrybować i płacić za niego zupełnie tak, jak za prenumeratę czasopisma. Można oczywiście kupić wersję dla jednego komputera w sposób tradycyjny. Zmieniło się jednak to, że już bez zalogowania na koncie Microsoft aktywować pakietu Office się po prostu nie uda.

W programach pakietu Office karta plik zawiera mnóstwo opcji odnoszących się do pracy z plikami w sieci, głównie z chmurami takimi jak one Drive czy Dropbox.

Powstały nowe wersje aplikacji już nie tylko dla Mac i PC ale również na najpopularniejsze systemy mobilne czyli iOS i android. Jako użytkownik aplikacji Microsoft na iOS stwierdzam, że robią one naprawdę dobre wrażenie.

Do listy szczegółowych nowości tradycyjnie odsyłam na strony Microsoftu.

Ułatwienia dostępu co nowego w wersjach 2013 i 2016 pakietu Microsoft Office?

Nareszcie Office wspiera w pełni standard Microsoft UI Automation (UIA), który zastąpił przestarzały już MSAA. Deweloperzy na blogu rozpisują się o planach rozwojowych w obszarze dostępności dla pakietu Office oraz Windows. Gigantom takim jak Facebook, Google czy właśnie Microsoft często nie trzeba już od klientów przypomnień o ułatwieniach dostępu, ponieważ ci najwięksi gracze na rynku IT mają działy odpowiedzialne za projektowanie Co najmniej dobrze dostępnych produktów. Nie jest oczywiście tak, że Office 2013 czy 2016 nie mają żadnych problemów z dostępnością dla czytników ekranu. Mają  je i mieć będą dalej. Zmieniło się jednak to, że wołanie klientów i czasem producentów sprzętu i oprogramowania specjalistycznego bywało kiedyś wołaniem na puszczy. Teraz już nie jest.

Oprogramowanie lokalne w obecnych czasach już nie wystarcza. Mam jednak wrażenie, że dla użytkowników czytników ekranu aplikacje działające w przeglądarce jeszcze pewien czas pozostaną ciekawostką. Nie pracuje się z takimi rozwiązaniami obecnie płynnie, a czytniki ekranowe też muszą przejść swoją drogę rozwoju, żeby zapewnić wygodną pracę w aplikacjach przyszłości.

Na sam koniec podsyłam jeszcze link do wszystkich zasobów pomocy dotyczących ułatwień dostępu we wszystkich wspieranych wersjach tego popularnego pakietu biurowego.

https://support.Office.com/pl-pl/article/Zasoby-u%c5%82atwie%c5%84-dost%c4%99pu-pakietu-Office-w-wersji-b73c485e-5b75-4f3f-a1f2-71b761633f6d?omkt=pl-PL&ui=pl-PL&rs=pl-PL&ad=PL

Czytniki ekranowe, a pakiet Microsoft Office

Jak wspomniałem na samym początku wypisywanie listy kolejnych usprawnień obsługi przez czytniki poszczególnych wersji Office nie ma sensu. Kilka istotnych rzeczy trzeba jednak powiedzieć.

W programie Window-Eyes, tam, gdzie było to możliwe, tworzono pliki konfiguracyjne dla Microsoft Office i innych aplikacji. Później pojawiły się dodatki do pakietu Office ułatwiające zbieranie informacji i przekazywanie ich do użytkownika, jeśli nie można było tego dokonać przy użyciu zwykłych plików konfiguracyjnych. Pełnia możliwości ale również sporo niedociągnięć nadeszła wraz ze skryptami. Takie dodatki, jak dostępne dziś ulepszenia Outlooka czy ulepszenia Office sprawiają, że Window-Eyes ma naprawdę wielkie możliwości. Jako użytkownik tego programu stwierdzam jednak, że niestety ze stabilnością tych rozwiązań opartych na skryptach jest nie najlepiej.

Program JAWS oferuje swoje skrypty pisane w swoim własnym języku skryptowym. Chociaż to rozwiązanie dość zamknięte to sprawia jednak, że JAWS pozostaje niedościgniony w zakresie współpracy z pakietem Office i nawet teraz, gdy następuje tak wiele tak znacznych zmian świetnie daje sobie radę.

Program NVDA do wyścigu przystąpił znacznie później. Można powiedzieć że dopiero w Office 2007  pokazuje pełnię swoich możliwości i przed tym czytnikiem wielka przyszłość. Oczywiście NVDA zawiera również dodatki dla programów z pakietu Office. Twórcy zaczęli nawet implementować już funkcje, które do tej pory można było znaleźć tylko w programie JAWS a to sprawia, że rywalizacja między tymi czytnikami będzie naprawdę ciekawa z pożytkiem dla wszystkich użytkowników. Wsparcie UIA też sporo tutaj pomoże, zwłaszcza darmowemu czytnikowi nvda.

Podsumowanie

Pakiet Office przeszedł długą drogę. Od małych programów dla systemów, które dziś mało kto pamięta, po wielki pakiet aplikacji, wyposażony we wszechstronne możliwości pracy lokalnej i sieciowej, na różnego typu urządzeniach. Od tradycyjnych komputerów pc aż do różnego rodzaju urządzeń mobilnych. Wraz z rozwojem pakietu Microsoft Office wzrastała też świadomość producenta w sprawach istotnych dla użytkowników z niepełnosprawnościami. Chociaż idealnie nigdy nie będzie, to w przypadku pakietu Office nie ma na co narzekać i można z optymizmem myśleć o przyszłości.

Kamil Żak

Uruchamiamy własny serwer NVDA

 

Dodatek do NVDA, pozwalający na pracę zdalną to w moim przekonaniu niezwykle użyteczne narzędzie. Dzięki niemu jestem w stanie wykonywać wiele czynności bez potrzeby fizycznej obecności przy serwisowanym komputerze, czyli dokładnie w ten sam sposób, w jaki robią to osoby widzące korzystając z programów takich jak Tight VNC czy TeamViewer. Elementem, którego od samego początku brakowało i nadal brakuje w oficjalnym pakiecie jest możliwość uruchomienia własnego, niezależnego od NVDA serwera, co obiecywali twórcy dodatku. Na szczęście ze względu na otwarty kod źródłowy prace nad serwerem zostały podjęte niezależnie od oficjalnego rozwiązania NVDA Remote i każdy chętny może uruchomić swoją własną instancję serwera NVDA Remote. Jako, że oprogramowanie serwera do poprawnego działania wymaga przeprowadzenia kilku dodatkowych operacji, w niniejszym tekście postaram się opisać tę procedurę krok po kroku wierząc, że będzie ona dla kogoś przydatna. W tym miejscu mała uwaga: Opisywać będę tylko i wyłącznie proces instalacji serwera w środowisku Windows, gdyż wierzę, że osoby zaprzyjaźnione z systemami GNU Linux poradzą sobie z tym bez większych problemów.

Potrzebne komponenty

Zaczynamy od pobrania serwera:

https://codeload.github.com/jmdaweb/NVDARemoteServer/zip/master

Korzystając z tego odnośnika pobierzemy zawsze aktualną paczkę z najnowszą wersją serwera, więc warto zapisać sobie gdzieś to łącze i od czasu do czasu aktualizować.

Serwer napisany jest w języku python, dlatego należy pobrać także interpreter tego języka.

https://www.python.org/ftp/python/2.7.13/python-2.7.13.msi

W trakcie instalacji warto zaznaczyć opcję „Add python.exe to path”, w tym celu w kroku wyboru komponentów instalacyjnych stajemy strzałką kursora na tej pozycji, wciskamy spację i wybieramy "entire feature will be installed on local harddrive”.

Dodatkowo, należy jeszcze zainstalować Microsoft Visual C++ Compiler for Python 2.7, który jest dostępny pod adresem:

https://www.microsoft.com/en-us/download/confirmation.aspx?id=44266

Gdy już zainstalowaliśmy wszystkie zewnętrzne komponenty, pozostaje nam jeszcze doinstalować 2 moduły Pythona, mianowicie py2exe i pywin32. W tym celu otwieramy konsolę cmd i wpisujemy następujące polecenia, zatwierdzając każde klawiszem enter.

cd c:\python27

pip install py2exe

pip install pypiwin32

Za pomocą pierwszej komendy przechodzi się do katalogu instalacyjnego Pythona, a dwie pozostałe wywołują menedżera pakietów Pip i instalują odpowiednie komponenty.

Teraz wystarczy już tylko wpisać

python c:\NVDARemoteServer-master\setup_windows.py py2exe zakładając, że katalog z komponentami serwera umieściliśmy w lokalizacji c:\NVDARemoteServer-master, całość wygenerowanych plików będzie się znajdować w podkatalogu dist.

Generujemy własny certyfikat

Ważną ze względów bezpieczeństwa czynnością, jest wygenerowanie własnego certyfikatu dla naszego serwera. W tym celu uruchamiamy plik NVDARemoteCertificate.cmd z podkatalogu dist, a następnie postępujemy zgodnie ze wskazówkami kreatora, czyli po prostu wypełniamy odpowiednie pola naszego certyfikatu.

Zarządzanie serwerem

Do kontroli naszego serwera posłuży plik service_manager.cmd, dzięki któremu możemy nasz serwer uruchomić, zatrzymać, zainstalować go jako usługę systemową, usunąć usługę, zatrzymać bądź wznowić jej działanie. Możemy także zadecydować o logowaniu zdarzeń.

Pamiętajmy o porcie

W sytuacji, gdy nasz komputer nie jest podłączony bezpośrednio do Internetu a korzystamy z pośrednictwa routera, należy pamiętać o przekierowaniu portu 6837, w przeciwnym wypadku do naszego serwera będą miały dostęp tylko i wyłącznie komputery z sieci lokalnej. Z drugiej strony, jeśli nie chcemy z nikim dzielić się naszym serwerem, należy zablokować ten port, bowiem wystawiając serwer do Internetu nie mamy w zasadzie żadnej kontroli nad tym, kto ma prawo z niego korzystać. W każdym razie nie pozwala na to oprogramowanie samego serwera.

Michał Dziwisz

Blinddroid Kamasutra

Uśmiechacie się pewnie drodzy Czytelnicy, bo o Kamasutrze każdy przecież kiedyś coś słyszał, a im mniej słyszał tym bardziej czerwieni się i uśmiecha. Wielkiej miary satyrycy polscy od zawsze żartowali sobie z nieumiejętności mówienia o TYCH sprawach. Prezentacja aplikacji, o której mowa, także pełna była pokrywających zmieszanie czy, jak kto woli, uczucie dyskomfortu, uśmiechów. Podcast oznaczono etykietą „dla odbiorców powyżej szesnastego roku życia”.

Czym jest kamasutra?

Powszechnie uważa się, że kamasutra to traktat o technikach, sposobach postępowania sprzyjających uzyskaniu możliwie jak największej satysfakcji seksualnej. Bardziej dociekliwi powiedzą, że to także traktat o sztuce uwodzenia czy utrzymywania przy sobie zainteresowania partnera. Wszystkie te elementy czytelnik znajdzie w staroindyjskim traktacie Kamasutra, ale termin „kamasutra” (pisany nieco wcześniej z małej litery należy tak naprawdę rozumieć trochę tak jak rozumiemy terminy „matematyka”, „astronomia” czy „muzyka”. Jest zatem kamasutra nauką badającą przyjemność, jej znaczenie w życiu człowieka oraz sposoby jej osiągania. Tak rozumiana kamasutra obejmuje swoim zainteresowaniem obszar od erotyki poprzez estetykę do zagadnień związanych z życiem duchowym człowieka. W obszarze kultury zachodniej przyjęło się jednak powszechnie uważać kamasutrę za dziedzinę ograniczoną do ars amandi. Autorzy omawianej aplikacji wprost mówią, że jakkolwiek zdają sobie sprawę z tego, iż katalog technik i pozycji seksualnych nie wyczerpuje tego wszystkiego, czym jest kamasutra, uznali jednak, że ich zadaniem jest udostępnienie odbiorcom z dysfunkcją wzroku także treści, które mogą wpłynąć na poprawę jakości ich życia w dziedzinie kontaktów erotycznych.

Jak się to robi?

Na początek musimy rozczarować tych wszystkich, którzy spodziewali się kolekcji pikantnych obrazków. Materiał udostępniany w aplikacji nie zawiera zdjęć ani rysunków. Autorzy zebrali około 500 różnych pozycji seksualnych i opracowali krótkie, sformułowane w sposób jednoznaczny i łatwo zrozumiały opisy umożliwiające użytkownikowi, lepiej chyba w tym wypadku powiedzieć użytkownikom, zastosowanie opisywanej pozycji. Źródła, które posłużyły do opracowania treści, to hinduskie i chińskie traktaty z dziedziny kamasutry oraz dzieła ezoteryczne.

Jak to działa?

Interfejs omawianej aplikacji mógłby, z wyjątkiem być może elementów specyficznych dla obsługiwanej treści, doskonale posłużyć do stworzenia książki kucharskiej, słownika, encyklopedii czy innego opracowania, z którego chcemy korzystać dlatego, że łatwo je przeszukiwać i znaleźć dokładnie ten fragment, który nas interesuje.

Mamy więc możliwość przeglądania pozycji według traktatu, z którego pochodzą, stopnia trudności czy kategorii. Przez kategorię rozumie się tutaj opis ogólny pozycji, np. leżąca, stojąca itd. Mamy ponadto możliwość przygotowania listy ulubionych pozycji, odtwarzania z poziomu aplikacji muzyki tworzącej stosowny nastrój – autorzy mają dla nas przygotowane odpowiednie kompozycje, ale dają także możliwość odtwarzania w aplikacji nagrań z własnej kolekcji – oraz udźwiękowienie wewnętrzne aplikacji. Ten mechanizm umożliwia wysłuchanie całego opisu pozycji po wykonaniu jednego gestu uruchamiającego czytanie. Potrząśnięcie telefonem spowoduje wybranie losowej pozycji i odtworzenie jej opisu.

Treści udostępniane w omawianej aplikacji dostępne są w języku rosyjskim i angielskim. Zainteresowani mogą ją kupić w sklepie Google Play za około 26 PLN. Aplikacja znajduje się pod adresem:

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.mirwebsistem.kamasutra&hl=pl

Dlaczego piszę o tej aplikacji?

Zagadnienie udostępniania treści erotycznych osobom z dysfunkcją wzroku jest tyleż trudne, co z różnych przyczyn pomijane, a próby, z którymi mogliśmy się spotkać do tej pory zwykle kończyły się niepowodzeniem. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze istnieje głęboko zakorzeniony stereotyp, zgodnie z którym osoby z niepełnosprawnościami są, a w każdym razie powinny być aseksualne. Stąd opór przed udostępnianiem tego rodzaju treści powyższej grupie odbiorców. Drugą, chyba jeszcze ważniejszą przyczyną jest to, co autorzy prezentującego aplikację podcastu nazywają ograniczeniami kulturowymi tyflokomentarza. Tu ciekawostka językowa: po polsku, lecz także i w innych językach europejskich, mówimy o audiodeskrypcji. Taki termin wskazuje na medium, „audio”. Rosjanie natomiast mówią o tyflokomentarzu. Termin ten wskazuje na odbiorcę, „tyflo”. Twórcy aplikacji podkreślają, że celem ich było przygotowanie treści w taki sposób, by stanowiły one dobry z technicznego punktu widzenia instruktarz, a jednocześnie nie naruszały powszechnie obowiązujących w gronie potencjalnych odbiorców norm kulturowych. Wydaje się, że z tak postawionego zadania wywiązali się dobrze.

Damian Przybyła

Mój pociąg

 

O poprawie dostępności podróżowania pisaliśmy już kilkukrotnie na łamach Tyfloświata. Remonty i przebudowy na dworcach i lotniskach w istotny sposób przyczyniają się do zwiększenia komfortu podróżowania osób z dysfunkcją wzroku. Jednakże największym chyba problemem podczas podróży jest korzystanie z rozkładów jazdy. Można oczywiście znaleźć wszystko na stronach internetowych, ale to rozwiązanie w czasie podróży jest niewygodne. Zdecydowanie bardziej komfortowym rozwiązaniem tego problemu są aplikacje na urządzenia mobilne.

Użytkownikom systemu Android, zwłaszcza tym, którzy często podróżują koleją, polecam aplikację Mój pociąg.

Aplikacja jest bezpłatna. Korzystanie z niej nie wymaga logowania czy jakiejkolwiek formy rejestracji. Wystarczy pobrać i zainstalować na swoim telefonie o ile jest to urządzenie z systemem Android w wersji 4.2 lub lepszym. Interfejs jest prosty, przejrzysty, wręcz ascetyczny, a przy tym zapewnia nam wszystko czego podróżnemu potrzeba. Możemy wybrać stację wpisując część jej nazwy. Np. po wpisaniu słowa „Warszawa” otrzymamy listę zawierającą m.in. pozycje takie jak: Warszawa Centralna, Warszawa Wschodnia, Warszawa Zachodnia itd. Możemy określić jaki rodzaj pociągu nas interesuje, czy akceptujemy przesiadki, a także jednym przyciskiem uzyskać informacje o podróży powrotnej. Gdy już wybierzemy jakiś pociąg z listy zawierającej wyniki naszego wyszukiwania otworzy się okno, w którym przeczytamy, z którego peronu pociąg planowo odjeżdża i na którym peronie wysiądziemy. Dowiemy się także czy na wybrany pociąg są jeszcze bilety, a ponad to będziemy mogli zgłosić potrzebę skorzystania z pomocy podczas podróży.

Czy omawiana aplikacja ma w ogóle jakieś wady? Podczas testów pomyślałem, że brak w niej funkcji „kup bilet”. Poza tym trudno znaleźć coś, do czego można by się przyczepić. Jedyny problem, z którym spotka się podróżny pragnący skorzystać z omawianej aplikacji to okresowe problemy z dostępem do informacji, co spowodowane jest mocno obciążonymi serwerami PKP, z których program pobiera wszystkie potrzebne mu dane. Trudno jednak za taki stan rzeczy winić autorów. Być może w przyszłości skorzystają oni np. z serwerów kolei niemieckich lub czeskich, dzięki czemu przynajmniej częściowo poradzą sobie z problemem pozyskiwania potrzebnych informacji.

Ibuk Libra Light już jest

 

10 lutego została uruchomiona nowa biblioteka przeznaczona dla osób, które ze względu na niepełnosprawność nie mogą czytać publikacji w formie drukowanej.

Ibuk Libra Light udostępnia książki w formatach EPUB i MP3. Zbiór znajdujących się w bibliotece publikacji, przynajmniej na razie, należy uznać za ubogi. Choć katalog biblioteki w sensie formalnym przygotowany jest do obsługi wielkiego księgozbioru, obecnie liczy zaledwie 193 pozycje. Czy będzie ich więcej? Trudno powiedzieć. Sądząc po chłodnym przyjęciu, z jakim projekt spotkał się wśród wydawców podczas prezentacji na ubiegłorocznych targach książki w Krakowie, nie należy spodziewać się zbyt wiele. Premiera przedsięwzięcia nie była pozbawiona wpadek. W dniu otwarcia system zawiesił się, uniemożliwiając potencjalnym użytkownikom rejestrację. Ta ostatnia jest zresztą bardzo ważna, bo bez zarejestrowania w systemie nie tylko nie pobierzemy żadnej książki, ale nawet nie obejrzymy katalogu bibliotecznego. Użytkowników przyzwyczajonych do korzystania z dobrze zrobionych serwisów internetowych zdziwi także to, że na stronie, która otworzy się po zalogowaniu się do biblioteki, nie znajdziemy odnośnika do ustawień naszego konta. Odnośnik do tej strony znajduje się bowiem na stronie, która otwiera się podczas pobierania pierwszej pozycji z biblioteki. To spora niedogodność, ponieważ właśnie w ustawieniach konta wybiera się sposób powiadamiania o tym, czy na wybraną pozycję nałożono znak wodny i czy jest ona gotowa do pobrania. Zdziwienie budzi także brak możliwości zresetowania hasła ze strony powitalnej. Taki błąd powoduje, że czytelnik, który ma aktywne konto w bibliotece i zapomniał hasła w żaden sposób przez stronę internetową dostępu do biblioteki nie odzyska. Nie oceniajmy jednak nowej biblioteki zbyt surowo. Wygląda wprawdzie na to, że twórcy projektu uruchomili serwis jakby przedwcześnie i oddali w ręce czytelników stronę internetową w budowie, ale sądząc po dokonujących się z dnia na dzień zmianach w funkcjonowaniu serwisu, można mieć nadzieję, że wkrótce będzie on działał dobrze. Czy platforma Ibuk Libra Light stanie się miejscem często odwiedzanym przez niepełnosprawnych studentów lub naukowców? Czas pokaże.

Technologia w służbie niezależności

 

Etykiety brajlowskie na opakowaniach z lekami towarzyszą nam już od dość dawna. Wielu osobom niewidomym ułatwiły życie, a przy okazji, co jest nie do przecenienia, przyczyniły się do popularyzacji wiedzy o dysfunkcji wzroku wśród lekarzy i farmaceutów. Jednakże wiele osób z dysfunkcją wzroku z różnych powodów nie zna brajla. Dla nich oznaczenia brajlowskie są bezużyteczne. Z drugiej strony etykiety brajlowskie z natury rzeczy zajmują wiele miejsca i wiele ważnych dla pacjenta informacji zwyczajnie się na nich nie zmieści.

Od trzech lat w Turcji realizowany jest projekt, który, jak można mieć nadzieję, przyczyni się w istotny sposób do poprawy jakości życia osób z dysfunkcją wzroku. Jak czytamy w doniesieniu tureckiej agencji Anatolia z Izmiru, wprowadzono tam opakowania na leki , w których zamontowano nośnik umożliwiający nagrywanie krótkich informacji dla użytkowników. Nagranie, obok nazwy i dawki leku oraz terminu przydatności specyfiku do spożycia, może zawierać także zalecenia dotyczące sposobu stosowania. Instrukcję może nagrać lekarz lub farmaceuta. Etykiety audio są dodatkowym, obok oznaczeń brajlowskich, sposobem oznaczania leków w sposób dostępny. Dzięki takiemu rozwiązaniu uzyskamy łatwy dostęp do większej ilości informacji dotyczącej leków – możliwe jest np. nagranie treści ulotki znajdującej się wewnątrz opakowania - a jednocześnie osoby nieznające brajla będą mogły z takiej informacji skorzystać. Radzenie sobie z lekami polegające na układaniu ich w ściśle określonym porządku lub rozpoznawaniu po kształcie czy wielkości opakowania, albo po kształcie i wielkości tabletek, jest rozwiązaniem, które zapewne w wielu wypadkach się sprawdza, ale ze swej natury obciążone jest ono dużym ryzykiem błędu. Doświadczenia tureckie wskazują, że stosowanie wielu form dostępnego etykietowania leków sprawdza się. Można zatem oczekiwać, że z czasem rozwiązanie wyjdzie z fazy projektu o charakterze pilotażowym i zacznie być stosowane na szeroką skalę.

Źródło: http://www.dailysabah.com/life/2016/12/06/pharmaceutical-project-brings-...

Unia Europejska wkrótce ratyfikuje traktat z Marrakeszu

 

Kilka miesięcy temu opublikowaliśmy na naszym portalu omówienie komunikatu Europejskiej Unii Niewidomych w sprawie ratyfikacji Traktatu z Marrakeszu. Po rozstrzygnięciu sporu kompetencyjnego dotyczącego ratyfikacji traktatu czekaliśmy na głosowanie w tej sprawie w Parlamencie Europejskim. Głosowanie to ma się odbyć w marcu lub najpóźniej w kwietniu. Rzecz wydaje się prosta, bo jak twierdzi poseł sprawozdawca Max Andersson, Rozwiązania traktatowe wymagają jedynie prostej implementacji i można ratyfikację po prostu przegłosować bez konieczności prowadzenia dyskusji.

Światowa Organizacja Własności Intelektualnej przyjęła traktat w roku 2013. Od roku 2014 proces ratyfikacji w Unii Europejskiej był torpedowany głównie z powodu sporów o charakterze kompetencyjnym. Po rozstrzygnięciu tego sporu we wrześniu prace mogły się wreszcie zakończyć. Andersson w wypowiedzi dla Intellectual Property Watch twierdzi dalej, że spodziewa się szerokiego kompromisu i przyjęcia traktatu po uwzględnieniu 100 poprawek. Jednakże Europejska Unia Niewidomych oraz Światowa Unia Niewidomych zgłosiły zastrzeżenia dotyczące propozycji rekompensat dla wydawców. Największe zastrzeżenia budzą propozycje zmian w punkcie jedenastym dokumentu, który wprowadza niezbędne zmiany w europejskim prawie autorskim. Propozycje te zdaniem przewodniczącego Europejskiej Unii Niewidomych Wolfganga Angermanna mają na celu ograniczenie regulacji sprzyjających dostępowi osób z dysfunkcją wzroku do publikacji tylko do takich pozycji, których nie można kupić. Zdaniem Angermanna stanowisko wydawców sprowadza się do prostego stwierdzenia, że jeśli książkę można kupić to nie powinna ona podlegać wypożyczaniu na specjalnych zasadach. Kolejnym punktem budzącym zastrzeżenia jest podnoszony przez wydawców postulat by instytucje lub organizacje pozarządowe udostępniające książki osobom z niepełnosprawnościami płaciły wydawcom specjalne rekompensaty. Spełnienie tego postulatu w praktyce oznaczałoby istotne ograniczenie możliwości udostępniania treści przez te podmioty, ponieważ z reguły mają one niski budżet.

Zastrzeżenia budzi wreszcie samo pojęcie dostępności handlowej. Np. jeśli wydawca opublikował książkę drukiem powiększonym, ale druk jest zbyt mały dla osób słabowidzących, to w praktyce oznacza to, że te osoby nie będą mogły być beneficjentami uregulowań traktatu. Książka z formalnego punktu widzenia zaadaptowana do potrzeb osób z niepełnosprawnością, nawet jeśli nie będzie spełniać potrzeb tych osób, nie będzie mogła podlegać adaptacji. W jakiej postaci traktat zostanie ratyfikowany w UE? Jakie poprawki zostaną przyjęte? Przekonamy się wkrótce.

Źródło http://www.ip-watch.org/2017/02/01/eu-adoption-marrakesh-treaty-blind-re...

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków