Z pamiętnika młodej pacjentki

 

Jak technologie wspierające mają się do wizyty u lekarza?

Wydaje się, że pytanie jest śmieszne. Zadałem je sobie po rozmowie z pewną niewidomą kobietą, która skarżyła się na przedmiotowe potraktowanie w szpitalu. Sytuacje takie wywołują w nas naturalny odruch oburzenia. Postanowiłem jednak, zamiast pisać kolejny tekst o tym, jak to ci sprawni źle nas traktują zapytać jak rzecz wygląda od tak zwanej drugiej strony i dowiedzieć się czego personel szpitala oczekuje od osoby niepełnosprawnej. A oto co udało mi się usłyszeć.

Po pierwsze nie dajmy im szansy. Mówiąc inaczej: jeśli nie musimy wchodzić do gabinetu lekarskiego czy zabiegowego korzystając z czyjejś pomocy, to tego nie róbmy. Lepsze wrażenie zrobi niewidomy niezdarnie potykający się o napotkane przeszkody, ale walczący samodzielnie z trudnościami, niż osoba wprowadzana do gabinetu przez przewodnika. W sytuacji medycznej nieradzenie sobie z otaczającą nas rzeczywistością jest bowiem czymś naturalnym.

A gdzie jest miejsce na te technologie? Lekarz, który widzi, że zapisujemy sobie w komórce termin kolejnej wizyty, sposób przyjmowania leków, czy podobne informacje potraktuje nas jak osobę, która ma kontrolę nad swoim życiem. W przypadku konieczności podpisania np. zgody na zabieg czy operację dobrze jest poprosić o przesłanie nam elektronicznej wersji dokumentu, który mamy podpisać. Nie trzeba do tego brać ze sobą laptopa do szpitala. W telefonie odczytamy sobie stosowne dokumenty. Jeśli jest to niemożliwe rozwiązaniem stawiającym nas w pozycji osoby mającej kontrolę jest ustalenie z personelem medycznym kto i jak ma nam umożliwić zapoznanie się ze stosownymi dokumentami. Uprzejma prośba o pomoc w takim wypadku pomoże nam podkreślić własną podmiotowość. Pielęgniarki pytane o oczekiwania względem niewidomych pacjentów stwierdzały, że chcą, aby pacjent wyjaśnił jak mają go zapoznać z przestrzenią na oddziale szpitalnym. Ich przecież nikt nie szkolił to skąd mają wiedzieć, co niewidomy zrobi a czego nie i jak sobie poradzi ze zwykłymi czynnościami życia codziennego.

A technologie?

Nawet jeśli rozwiązania technologiczne nie będą nam bardzo potrzebne, to sam fakt, że otaczający nas ludzie zobaczą, iż jak cała reszta korzystamy z komórki czy internetu sprawi, że mentalna bariera związana z niepełnosprawnością zostanie przełamana a w każdym razie złagodzona.

A pacjentka?

Podczas powtórnej wizyty w szpitalu zastosowała wskazówki przedstawione powyżej i zadzwoniła do mnie, by powiedzieć, że wreszcie była normalną pacjentką.

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków